Jeśli prawnicy Wydziału Prawnego, Nadzoru i Kontroli Urzędu Wojewódzkiego uznają, że kierowane do nich wnioski o wygaszenie mandatu powiatowych i miejskich radnych są zasadne, czeka nas prawdziwa rewolucja.
Najpierw była Paulina Socha, której zarzucono, że łącząc funkcję głównej księgowej w Tomaszowskim Centrum Zdrowia z mandatem powiatowej radnej, narusza antykorupcyjne zapisy ustawy samorządowej. Kolejny wniosek z tą samą podstawą prawną dotyczył radnego Mariusza Strzępka. W międzyczasie na biurko pani wojewody trafiło pismo w sprawie radnej Martyny Wojciechowskiej. Jej zarzucano, że utraciła prawa wybieralności z uwagi na brak zamieszkania na terenie powiatu tomaszowskiego. Dokładnie takie same zarzuty sformułowano ostatnio wobec radnego Rafała Wolniewicza. O zasadności zarzutów decyduje w tym przypadku nie fakt formalnego zameldowania, ale tzw. centrum życiowe – miejsce zamieszkania rodziny, gdzie uczą się dzieci, gdzie pracuje dana osoba itp. O ile w przypadku Martyny Wojciechowskiej wydaje się, że owo "centrum życiowe" znajduje się na terenie naszego powiatu, to już w przypadku radnego Wolniewicza są co do tego poważne wątpliwości.
30 lipca do Starostwa Powiatowego trafiło pismo podpisane przez Justynę Szymańską-Chłądzińską, dyrektorkę Wydziału Prawnego, Nadzoru i Kontroli UW, w którym czytamy: "(…) w związku z możliwym naruszeniem przez Starostę Tomaszowskiego Dariusza Kowalczyka zakazu wynikającego z art. 4 pkt 1 w zw. z art. 2 pkt 6a ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 r. o ograniczeniu prowadzenia działalności gospodarczej przez osoby pełniące funkcje publiczne ( Dz. U. z 2025 r. poz. 499 z późn. zm.), informuję, że organ nadzoru zwrócił się do Starosty Tomaszowskiego o złożenie wyjaśnień w ww. sprawie". Chodzi o łączenie przez Dariusza Kowalczyka pracy w Radzie Nadzorczej ZGWK z funkcją starosty. Pisaliśmy o tym obszernie w TIT. W tym przypadku, oprócz uznania zarzutów za bezzasadne, możliwe są dwa rozstrzygnięcia – wygaszenie mandatu lub zakaz pełnienia przez radnego funkcji starosty.
Ale nie tylko w samorządzie powiatowym ważą się losy mandatów. Na rozpatrzenie czeka sprawa radnego miejskiego Leszka Ogórka, któremu zarzuca się, że łącząc kierownicze stanowisko w MZK z funkcją radnego, narusza przypisy ustawy. Zastrzeżenia sformułowano także wobec radnego Jarosława Batorskiego.
Od 1990 roku, czyli od powstania samorządów, wniosków o wygaszenie mandatu radnego prawie nie było. Obecna kadencja jest więc pod tym względem wyjątkowa. Tylko, czy wybierając obecnych radnych, o taką "wyjątkowość" nam chodziło?
and