Winnicę zakłada się dla wnuków
Ze szczytu wzgórza rozciąga się widok na rzędy winnych krzewów, niżej za granicą łąk połyskuje błękitna wstęga Pilicy. To rzeka przypomina, że nie znajdujemy się w Alzacji czy Toskanii, ale w Łęgu, kilka kilometrów od Rzeczycy.
Gdyby opisywać drogę, która Dagmarę i Michała Janiszewskich doprowadziła do tej wsi, jej początków należałoby szukać na Węgrzech. Tam się to wszystko zaczęło. – Dwadzieścia kilka lat temu studiowaliśmy przez rok na Węgrzech – wspomina Dagmara. – Spotkaliśmy w Tokaju młodych winiarzy i oni nam pokazali, że młodzi ludzie też mogą robić wino. Marzenie o własnej winnicy tliło się przez lata. Impulsem okazał się program Izy Kamińskiej, która przeprowadzała wywiad w Winnicy Jura. Powiedzieli sobie wtedy: "Patrzcie, w Polsce też można robić wino". Później Michał znalazł tu działkę wystawioną na sprzedaż. Zobaczył ją i powiedział: "Dobra, zaczynamy. To jest ten czas, to jest to miejsce. Stok jest południowy, jedenaście procent nachylenia – idealnie".

Oto kilka porad, jak się uczyć, żeby się nauczyć:



