Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Łodzi i Wody Polskie analizują, jaki wpływ na przyrodę będzie miała budowa nowej kopalni w Brzustowie. Jak się dowiedzieliśmy, więcej jest argumentów przeciw tej inwestycji. Dla protestujących mieszkańców idealnym rozwiązaniem byłoby przejęcie 50-hektarowego terenu przez Lasy Państwowe.
Wracamy do tematu, który poruszyliśmy miesiąc temu. Brzustowianie (również mieszkańcy pobliskiej Dąbrowy) zaprotestowali, kiedy dowiedzieli się o planach budowy nowej kopalni w ich wsi. Zebranie sołeckie w remizie strażackiej przerodziło się w awanturę. Miejscowy przedsiębiorca (od lat prowadzi wydobycie piasku w innym miejscu w Brzustowie) przedstawił swoje plany stworzenia nowej odkrywki. Miałaby się znajdować na 50 hektarach powierzchni na południe od drogi powiatowej łączącej Sługocice z Inowłodzem, na terenie przylegającym bezpośrednio do osiedli mieszkaniowych. Pomysł wywołał ostry sprzeciw dużej grupy mieszkańców. – Nie zgadzamy się! Jak to możliwe! Przecież ta kopalnia zniszczy nasze życie. Będzie hałas, mury domów będą pękać. Nie możemy na to pozwolić – denerwowali się Brzustowianie.
Okazało się, że inwestor od lat prowadził działania zmierzające do budowy nowej kopalni. 15 lat temu Rada Gminy Inowłódz uchwaliła studium uwarunkowań – dokument planistyczny dla tych terenów, wskazujący, jaką działalność można prowadzić na danym obszarze. Prawo miejscowe dopuściło działalność wydobywczą. Przedsiębiorca za zgodą mieszkańców właścicieli działek przeprowadził badania geologiczne na tym obszarze. Okazało się, że są tam złoża piasku odpowiedniej jakości. Następnie uzyskał zgody na jego wydobycie, mimo że do tej pory nie jest właścicielem nawet ara terenu, który chciałby przeznaczyć pod kopalnię. Zgodnie z prawem mógł jednak wystąpić z wnioskiem o wydanie decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach dla przedsięwzięcia, co zbulwersowało mieszkańców na wspomnianym zebraniu w połowie kwietnia.
Zgodę (lub odmowę) musi wydać burmistrz miasta i gminy Inowłódz. Jednak najpierw musi zaczerpnąć opinii szeregu instytucji. Zarówno Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Łodzi, Wody Polskie (sprawę analizuje Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Warszawie), jak i sanepid uznały temat za bardzo istotny. Z tego co udało nam się wstępnie dowiedzieć, to widzą więcej argumentów przeciw budowie kopalni niż za. – Jeśli rzeczywiście taka będzie opinia ekspertów, to moja decyzja będzie odmowna. Wsłuchuję się też w nastroje społeczne, głos mieszkańców – mówi B. Kącki.
Ten jest jednoznaczny. Do Urzędu Miejskiego w Inowłodzu wpłynęła petycja/protest podpisana przez 500 mieszkańców, którzy punktują zagrożenia dla środowiska i samej miejscowości związane z budową nowej kopalni. – Inwestycja planowana jest na obszarze o szczególnym znaczeniu przyrodniczym, powiązanym ze Spalskim Parkiem Krajobrazowym oraz jego otuliną, a także w sąsiedztwie rezerwatów przyrody. To fragment dawnej Puszczy Pilickiej – obszar cenny dla bioróżnorodności i lokalnych ekosystemów. To również region, który już dziś zmaga się z suszą i deficytem wody. Województwo łódzkie należy do najbardziej zagrożonych stepowieniem w Polsce, a poziom wód gruntowych jest coraz niższy. W takich warunkach dopuszczenie inwestycji mogącej dodatkowo pogłębiać problemy wodne jest działaniem wysokiego ryzyka – argumentują protestujący.
Zwracają też uwagę, że kopalnia i związany z nią duży ruch pojazdów ciężarowych i maszyn spowodują wzrost hałasu, co odbije się na zdrowiu lokalnej społeczności i komforcie ich życia. Domagają się przeprowadzenia pełnej oceny oddziaływania na środowisko. Wszystko wskazuje na to, że inwestor zostanie zobligowany do wykonania takiego raportu. To wydłuży i skomplikuje procedurę. Jeśli burmistrz odmówi wydania decyzji, to przedsiębiorca będzie mógł się odwołać do Samorządowego Kolegium Odwoławczego. Wtedy służby wojewody jeszcze raz rozeznają sprawę. Zgodę na wydobycie muszą wydać też Urząd Marszałkowski w Łodzi i Urząd Górniczy.
Najlepszym rozwiązaniem dla protestujących mieszkańców (co podkreślają) byłaby zmiana przeznaczenia tego terenu na rolno-leśny. Burmistrz tego nie wyklucza, chociaż będzie się to wiązało z pewnymi kosztami po stronie gminy. Korekta w zapisie studium uwarunkowań (lub uchwalenie nowego planu zagospodarowana przestrzennego) wymaga zgody Rady Miejskiej. Jeśli prawo miejscowe w tym zakresie zostanie zmienione, to takimi terenami mogą zainteresować się Lasy Państwowe. – Skupujemy grunty pod zalesienie. Oczywiście takie działki muszą spełniać określone warunki. Najlepiej, żeby były położone w sąsiedztwie gruntów Skarbu Państwa, będących w naszym zarządzie. Pożądane są też tereny z dostępem do dróg publicznych – wyjaśnia nam Cezary Sęk z Nadleśnictwa Smardzewice.
Tereny pod przyszłą kopalnię mają ponad 30 właścicieli. Pytanie, czy bardziej będą skłonni sprzedać swoje działki przedsiębiorcy czy Lasom? Ich decyzję może determinować cena za grunt. A może dla świętego spokoju – swojego i innych mieszkańców – poprą drugie rozwiązanie, nie patrząc na zyski?
ag
fot. FB sołectwa Brzustów
czytaj również: https://www.tomaszow-tit.pl/2026-rok/tit-nr-16-1862-z-24-kwietnia-2026r/19203-awantura-o-kopalnie-w-brzustowie



Komentarze