Strefa Płatnego Parkowania miała ułatwić mieszkańcom Tomaszowa, a zwłaszcza kierowcom, życie. Spowodować, że – za niewielką opłatą – będzie gdzie bez problemu zostawić auto. Tymczasem często znalezienie wolnego miejsca graniczy z cudem. Tak jest na ul. POW. – Czasami krąży się nawet kilka minut, a i tak nic się nie zwalnia – grzmią mieszkańcy.
Ulica POW łączy ul. Mościckiego z ul. św. Antoniego (na wysokości Placu Kościuszki). Znajdują się przy niej takie instytucje jak: Urząd Miasta, Muzeum im. Antoniego hr. Ostrowskiego, Sanktuarium św. Antoniego, Wojskowe Centrum Rekrutacji, jak również budynek dawnej straży czy Tomaksu, w których funkcjonują różne firmy. To powoduje, że ruch samochodowy jest tu spory. Aby zwiększyć szansę na znalezienie wolnych miejsc postojowych, na POW (podobnie jak w ścisłym centrum miasta) wprowadzono Strefę Płatnego Parkowania (SPP). Początkowo przeważnie bez problemu dało się tu zaparkować auto. Wynikało to m.in. z tego, że część kierowców nie chciała płacić za postój, tylko szukała darmowego miejsca. Tych w okolicy jest mało, ale czasem udaje się takie znaleźć. Jednak jest to coraz trudniejsze – Tomaszowianie mają coraz więcej samochodów, a przestrzeń nie jest z gumy. Bardzo ciężko zaparkować np. w okolicy I LO, na ul. Bohaterów 14 Brygady, Kawki, Niecałej, Armii Krajowej, Mościckiego...
Można byłoby się spodziewać, że chociaż w SPP przy ul. POW będzie się można zatrzymać bez problemu. Niestety tak nie jest. – Ostatnio kilka razy nie mogłam znaleźć miejsca parkingowego. To jakiś koszmar. W centrum ciężko coś załatwić, krąży się po mieście, żeby gdzieś zostawić auto – mówi jedna z czytelniczek. Niektórzy mają ten problem codziennie. – Wykupiłem w strefie miejsca dla swoich pracowników, a nie mają się gdzie zatrzymać. Sytuacja się pogorszyła, odkąd jest prowadzona rewitalizacja terenu przy muzeum. Wcześniej tam parkowali pracownicy Urzędu Miasta. Teraz nie mogą, więc zostawiają pojazdy tuż przy magistracie i obok. Oczywiście, że każdy ma prawo tu parkować, ale jakoś nie widzę, by za to płacili jak inni mieszkańcy – denerwuje się jeden z przedsiębiorców. Według niego prywatne samochody urzędników traktowane są jak służbowe. – Nie mam pretensji do pracowników, ale przecież strefa miała służyć rotacji miejsc. Temu, by można było podjechać na parę minut czy godzinę, załatwić sprawę i odjechać, żeby zaparkować mógł ktoś inny – dodaje nasz czytelnik. Jak twierdzi, miejsc brakuje zwłaszcza w godzinach pracy magistratu, od godz.7.30 do 15.30.
Czyli wówczas, gdy do Urzędu Miasta przyjeżdżają petenci chcący np. zapłacić za gospodarowanie odpadami czy podatki. Nie wszyscy przecież załatwiają sprawy przez Internet. – Dlatego właśnie nie powinny stać tam te same auta przez 8 godzin – powiedział nam inny czytelnik, który także zadzwonił do naszej redakcji z tym tematem. Faktycznie sami zaobserwowaliśmy, że na ul. POW w godzinach porannych i południowych brakuje miejsc do zaparkowania, a zdecydowanie więcej jest ich po godzinie 15.30. Widać też, że sporo aut nie ma włożonych za szybę biletów z parkometrów. Czy nasi czytelnicy mają więc rację? Poprosiliśmy o wyjaśnienia rzeczniczkę prezydenta miasta. Zapytaliśmy, czy faktycznie pracownicy mają takie udogodnienia i czy jest jakiś pomysł na rozwiązanie problemu braku miejsc postojowych w pobliżu?
– Część miejsc postojowych w Strefie Płatnego Parkowania jest wykorzystywana przez pracowników Urzędu Miasta wyłącznie w związku z wykonywaniem obowiązków służbowych. Dotyczy to pojazdów używanych do realizacji zadań na rzecz mieszkańców oraz bieżącej obsługi spraw miejskich – zapewnia Joanna Budny. – Jednocześnie część pracowników korzysta z możliwości wykupienia abonamentów parkingowych na zasadach ogólnodostępnych, zgodnie z obowiązującym regulaminem Strefy Płatnego Parkowania. Są to uprawnienia dostępne również dla innych użytkowników strefy, a Urząd Miasta nie prowadzi odrębnej puli miejsc przeznaczonych wyłącznie dla pracowników – dodaje. Podkreśla, że strefa nadal pełni swoją podstawową funkcję, czyli zapewnienie rotacji miejsc postojowych w centrum miasta. – Na bieżąco monitorujemy sytuację i analizujemy zgłaszane uwagi mieszkańców – informuje.
Jednak część Tomaszowian ma inne spostrzeżenia i obserwacje – rotacja jest mniejsza, niż była, a zaparkowanie w centrum staje się trudniejsze. Wyprawa w okolice ulic Mościckiego, św. Antoniego, POW i Placu Kościuszki to koszmar. Korki (większe z powodu zamknięcia mostu przez Wolbórkę na ul. Legionów) i zajęte miejsca parkingowe powodują coraz większą irytację kierowców i coraz mniejszy komfort życia.
Joanna Dębiec



Komentarze