W ubiegłym roku w końcu znalazły się pieniądze na powrót tych zwierząt do rezerwatu w Smardzewicach. Jednak Ministerstwo Klimatu i Środowiska nie dało zielonego światła. W tym roku resort chciał wydać stosowną zgodę, ale było za późno. Środki z Funduszu Leśnego na ten cel przepadły. Kampinoski Park Narodowy musi walczyć o fundusze z kolejnego rozdania na przyszły rok.
Ośrodek Hodowli Żubrów w Smardzewicach ma już ponad 90 lat, piękną tradycję i niebywałe zasługi dla zachowania tego gatunku zwierząt. Dzięki takim rezerwatom żubry w Polsce (te z linii białowiesko-kaukaskiej) przetrwały. Zaraz po II wojnie światowej w naszym kraju były zaledwie 44 osobniki, a dzisiaj jest około trzech tysięcy. To największa populacja w Europie, stanowiąca 25 procent populacji światowej.
W 2002 r. w smardzewickim ośrodku otwarto zagrodę pokazową, która cieszyła się dużym zainteresowaniem turystów. Tak było do grudnia 2014 r. Wtedy rezerwat został zamknięty dla odwiedzających. Zwierzęta zachorowały. Stado zdziesiątkowała gruźlica. Dzisiaj po śmiercionośnym wirusie nie ma już śladu. Teren ośrodka został zdezynfekowany, a po zarządzonej kwarantannie lekarze weterynarii stwierdzili, że ognisko choroby wygasło i zgodzili się na sprowadzenie nowych żubrów. Jednak przed powrotem zwierząt gospodarze rezerwatu chcieli przeprowadzić niezbędne remonty. Długo szukali środków na ten cel. W końcu odrestaurowano ambonę widokową z czasów prezydenta Ignacego Mościckiego, stróżówkę oraz paśniki. Modernizacja objęła także bramę wjazdową, ogrodzenia i pozostałą infrastrukturę OHŻ z zapleczem gospodarczym, socjalnym, jak również zagrody. Nowy blask zyskała część ekspozycyjna. Powstała nowa rampa dla odwiedzających, przystosowana dla osób niepełnosprawnych. – Wszystko jest już gotowe. Wszelkie pozwolenia i formalności zostały załatwione. Specjaliści są zgodni, że żubry mogą do nas wrócić. Mamy też przygotowany pewien plan ich powrotu. Na początek byłoby to kilka osobników do części ekspozycyjnej, które mogliby oglądać turyści – cieszył się w rozmowie z nami Tomasz Hryniewiecki, zastępca dyrektora KPN ds. ochrony przyrody.
W ub.r. żubry miały przyjechać do Smardzewic z Białowieży. Parkowi nawet przyznano dotację na ten cel z Funduszu Leśnego. Czekano tylko na zgodę Ministerstwa Klimatu i Środowiska. A ściślej Państwowej Rady Ochrony Przyrody, która jest organem doradczym ministra. Miała to być tylko formalność. A tymczasem czekano, czekano… Termin powrotu zwierząt był kilkakrotnie przekładany i… się nie doczekano. W końcu niewykorzystane pieniądze z Funduszu Leśnego przepadły. Co prawda teraz MKiŚ byłoby skłonne wydać stosowne pozwolenia, ale gospodarze rezerwatu nie mają środków na sprowadzenie żubrów. – W zeszłym roku ich nie wykorzystaliśmy, to w tym roku już nam nie przyznano. Jesienią znowu będziemy aplikować o pieniądze na ten cel z Funduszu Leśnego. Mamy nadzieję, że dostaniemy – mówi nam T. Hryniewiecki.
Czyli powrotu żubrów do Smardzewic w 2026 r. się nie doczekamy. Termin znowu został przełożony. – To jakiś absurd. Najpierw zwlekali z usunięciem całego chorego stada. Później długo nie było pieniędzy na remont. A teraz jakieś niezrozumiałe urzędnicze niedociągnięcia. Często jeżdżę rowerem do rezerwatu. Ciągle jest zamknięte. Jak długo jeszcze będziemy czekać? – pyta jeden z turystów, którego spotkaliśmy w pobliżu ośrodka.
Na to pytanie nikt obecnie nie potrafi rzeczowo odpowiedzieć.



Komentarze