Wiosenna pogoda sprzyja spacerom. Niestety są to czasem spacery w... śmieciach. Czy w mieście brakuje koszy, czy może niektórym osobom kultury?
Miły wiosenny poranek. Nasz czytelnik wybrał się z psem na spacer w okolice miejskiej Przystani. To, co zobaczył przy parkingu na ul. PCK, przeraziło go. – Kosze były pełne śmieci. Odpady leżały również obok. Wszystko porozrzucane. Głównie były to opakowania po jedzeniu, np. po fast foodach. Co ciekawe, po drugiej stronie ulicy kosze nie były przepełnione. Ludziom się nie chce przejść parę metrów, by wyrzucić odpady do pojemnika – mówi. Faktycznie, śmieci walały się wszędzie. W Tomaszowie nie brakuje zaśmieconych miejsc – część z nich to tereny prywatne, inne miejskie. Śmieci są zwłaszcza w weekendy i tuż po nich. To, jak Tomaszowianie traktują swoją (lub wspólną) przestrzeń, widać np. koło sklepu z odzieżą używaną na ul. Konstytucji 3 Maja. Wszędzie leżą tam odpady. Tak jest od dawna. Podobny nieporządek jest też przy ul. Farbiarskiej obok Parku Bulwary.
Niektórzy uważają, że koszy na śmieci jest w mieście za mało. Owszem, sporo jest ich w centrum, ale poza tym ich brakuje. – Może w sezonie wiosennym i letnim w takich miejscach jak Przystań pojemników przydałoby się więcej, wtedy problem by zmalał – zastanawia się nasza czytelniczka. Inna osoba zwraca uwagę na to, że nawet jak śmieci nie ma gdzie wyrzucić, to nie rzuca się ich na ziemię. – Jak jestem z dziećmi na spacerze, to nawet jak kosza nie ma w pobliżu, butelkę po napoju czy opakowanie po batonikach biorę ze sobą – mówi jedna z Tomaszowianek. Niestety to jest wielu osobom obce.
A co na to Zarząd Dróg i Utrzymania Miasta? Dowiedzieliśmy się, że na terenie Tomaszowa są łącznie 764 kosze uliczne, parkowe oraz na odchody zwierzęce. Liczba ta obejmuje pojemniki pozostające pod nadzorem gminy miasto Tomaszów Maz. – Pozostałe kosze występujące na terenie miasta stanowią własność innych zarządców dróg – mówi Jakub Zięba, zastępca dyrektora ZDiUM. Są więc kosze "wojewódzkie", "powiatowe" oraz należące np. do spółdzielni mieszkaniowych. Kosze pozostające w gestii miasta podzielone są na kategorie i opróżniane we wskazane dni tygodnia. Te z centrum sprzątane są w poniedziałki i czwartki, te spoza centrum we wtorki i piątki, a z parków, skwerów i zieleńców w środę oraz doraźnie. Od Jakuba Zięby dowiedzieliśmy się, że pojemniki na odpady z przystanków opróżniane są trzy razy w tygodniu. – W naszej ocenie ta liczba koszy jest optymalna. Zabezpiecza zarówno centrum miasta, jak i odleglejsze dzielnice. Poza tym kosze często są uzupełniane, dostawiane na zgłoszone i zweryfikowane potrzeby mieszkańców bądź w wyniku zgłoszeń Straży Miejskiej. Dlatego też nie jest planowana jednorazowa akcja "dostawiania" koszy. Niemniej reagujemy na każde tego typu zgłoszenie – zapewnia J. Zięba. Nie ma też żadnych planów likwidacji pojemników. – Reagujemy na bieżąco. Usuwamy kosze zniszczone, skorodowane, montujemy ponownie wyrwane, naprawiamy zepsute itd. – wylicza.
A co z porządkiem przy miejskiej Przystani? Okazuje się, że w ostatnim czasie parking przy ul. PCK został zaopatrzony w kilka dodatkowych zielonych koszy. Miało to nastąpić w wyniku zgłoszenia takiej potrzeby przez mieszkańców. – Ponadto wzdłuż jezdni oraz przy ścieżce rowerowej na wysokości przystani również są zlokalizowane kosze. W ostatnim czasie w związku z budową nowej ulicy łączącej rondo przy ul. Ściegiennego z ul. Strzelecką ustawiliśmy trzy ławki i pięć koszy ulicznych wzdłuż tej ulicy – mówi Jakub Zięba.
W ubiegłym roku miasto kupiło 37 kompletów koszy (kubeł + słupek z daszkiem), które będą sukcesywnie lokowane w tym roku. Czy to wystarczy, czy może dalej Tomaszowianom będzie łatwiej rzucić butelki czy opakowania po jedzeniu na trawnik lub skwer, bo przejście paru metrów do kosza to za duży wysiłek?
J.D.



Komentarze