Nie, nie weteranów walk na przełomie lat 1939/1940. Oni już nie żyją. Gościli nas członkowie Stowarzyszenia Ułanów Oddziału Wydzielonego Wojska Polskiego mjra Hubala, którzy kultywują tradycje związane z jego działalnością.
To grupa rekonstrukcji historycznej, jakie można spotkać również na naszym terenie. Impulsem do zajęcia się tym tematem była informacja, że stowarzyszenie otrzymało w użyczenie lokal w Poświętnem przy ul. Akacjowej 6 na swoją siedzibę i dzielność. Stało się to z inicjatywy wójta gminy Poświętne Łukasza Glimasińskiego, który dostrzegł w stowarzyszeniu potencjał do popularyzacji historii i walorów turystycznych gminy. Obszerny, o ponad 100-metrowej powierzchni, budynek to dawny punkt skupu żywca. Mieliśmy się tam ostatnio spotkać, ale fala mrozów udaremniła te plany. Budynek nie ma póki co ogrzewania i innej potrzebnej infrastruktury. Prace adaptacyjne ruszą wiosną. Będzie tam izba tradycji Oddziału Wydzielonego WP i stowarzyszenia. Jego członkowie już gromadzą eksponaty. Właśnie moja propozycja przekazania stowarzyszeniu literatury, gazet i prasowych wycinków dotyczących tematu spowodowała zaproszenie do spotkania. Nie byłem pierwszy, wcześniej podobne materiały przekazał im regionalista Zygmunt Dziedziński.
Na miejsce spotkania wybrano jeden z tomaszowskich lokali gastronomicznych. Przyjęli mnie wiceprezesi: Leonard Dramiński i Zdzisław Białowąs oraz Piotr Milczarczyk, sekretarz i członek komisji rewizyjnej. Tu trzeba dodać, że funkcja prezesa Stowarzyszenia Ułanów Oddziału Wydzielonego Wojska Polskiego mjra Hubala, po śmierci Marcina Szymańskiego, jest nieobsadzona. Nowego wybierze walne zgromadzenie. – Obecnie w stowarzyszeniu jest około 30 osób, w tym cztery panie. To ludzie w różnym wieku: od 20-letnich młodzieńców po ponad 70-latków, emerytów. To osoby różnych zawodów: leśnicy, urzędnicy, rolnicy, wojskowi, jak np. Jarosław Kluzek z gminy Lubochnia – informują przedstawiciele stowarzyszenia.
Formalnie organizacja powstała w 2009 r. Ale już wcześniej skupiali się wokół płk. Mariana Zacha, utrzymywali kontakty z podobnymi organizacjami, szkołami noszącymi imię mjra Dobrzańskiego-Hubala, uczestniczyli w różnych uroczystościach związanych z hubalową tradycją, np. "Hubalowych Wigiliach" w Bielawach, rocznicowych uroczystościach przy Szańcu Hubala w lesie pod Anielinem, miejscu śmierci Hubala. Przynależność do hubalczyków to również obowiązki: składki członkowskie, zakup umundurowania kawaleryjskiego, nie jest wymagane, ale dobrze widziane jest posiadanie konia pod wierzch z rzędem ułańskim, uczestnictwo w wydarzeniach, spotkaniach z młodzieżą i przekazywanie wiedzy o działalności żołnierzy Hubala, udział w rajdach tematycznych, zbieranie informacji o losach żołnierzy oddziału oraz o miejscach ich pochówku, dbanie o upamiętnienia, takie jak w Karolinowie i Bielawach.
Remont i adaptacja przekazanego stowarzyszeniu budynku pochłonie sporo pieniędzy składkowych i być może pozyskanych z zewnątrz. – To się musi udać – pomyślałem, gdy zobaczyłem ich zapał. Czego im życzę.
(fot. z archiwum stowarzyszenia)
J.Pampuch



Komentarze