Spółka Tomaszowskie Centrum Zdrowia ma nowego prezesa. Funkcję tę objął Konrad Borowski, przez lata pracujący w naszym szpitalu jako naczelny pielęgniarz.
W ubiegłym tygodniu nastąpiła zmiana władzy wykonawczej w powiecie tomaszowskim. 21 stycznia Rada Powiatu powołała nowy Zarząd Powiatu w składzie: starosta Dariusz Kowalczyk, wicestarosta Sławomir Żegota oraz członkowie: Krzysztof Biskup, Michał Czechowicz i Grzegorz Glimasiński. Pierwszą decyzją nowych władz były zmiany personalne w tomaszowskim szpitalu. Najpierw zmieniono Radę Nadzorczą. Nowa rada natychmiast odwołała Marka Utrackiego z funkcji prezesa TCZ, a na jego miejsce powołała Konrada Borowskiego.
Nowy prezes zaczął urzędować w szpitalu już 22 stycznia. Zadaliśmy Konradowi Borowskiemu kilka pytań na temat przyszłości TCZ.
– Co nowy prezes uważa za priorytety tuż pod objęciu stanowiska?
– Najważniejsi są pacjenci i to dla polepszenia warunków ich leczenia konieczne jest skuteczne zrealizowanie dwóch dużych inwestycji, na które spółka TCZ pozyskała dofinansowanie z Ministerstwa Zdrowia.
Najbardziej zagrożona jest obecnie budowa nowego pawilonu dla zakładu opieki długoterminowej pod nazwą „Bezpieczna Przystań”. Wykonawcą zadania jest JMP Ekobudowa Piotra Gwadery z Opoczna, która wygrała przetarg ceną 8.918.449,60 zł. Jednak nie może rozpocząć właściwych prac budowlanych, bo nie otrzymała pozwolenia na budowę. Okazało się, że powiat na szpitalnym terenie nie ma już miejsca do budowy nowych pawilonów. Dlatego konieczne stało się sporządzenie oceny oddziaływania na środowisko. Myślę, że pozwolenia uzyskamy na przełomie lutego i marca, i budowa ruszy ostro. Obecnie wystąpiliśmy do Ministerstwa Zdrowia o wydłużenie terminu realizacji inwestycji i mam nadzieję, że dostaniemy pozytywną decyzję.
Ważne jest też doprowadzenie do końca inwestycji pn. „Cyfrowa transformacja Tomaszowskiego Centrum Zdrowia – Nowoczesne technologie dla bezpieczeństwa i lepszej obsługi pacjentów”. Na projekt, którego koszt całkowity to 10.974.826 zł, spółka pozyskała aż 9 mln zł dofinansowania, ale termin realizacji jest bardzo krótki. Projekt powinien być rozliczony do końca maja. Obecnie trwa kilka postępowań przetargowych, a jeszcze kilka ma być ogłoszone na początku lutego.
Równie ważne jest jak najszybsze zakończenie remontu oddziału wewnętrznego, który prowadzony jest bez zamknięcia choćby części oddziału. Roboty nie służą terapii przebywającym tam licznie pacjentom. Jednak poprzednie kierownictwo zdecydowało się na taki wariant realizacji zadania i trzeba je doprowadzić do końca. Miejmy nadzieję, że to się stanie do końca lutego.
– Jakie inwestycje potrzebne są w najbliższym czasie?
– Po pierwsze trzeba powrócić do budowy nowego bloku operacyjnego, dla którego powiat sporządził dokumentację projektową. Bez tej inwestycji będzie bardzo trudno mówić o rozwoju szpitala, o rozszerzaniu świadczenia usług medycznych, o poprawie warunków terapii pacjentów. Na realizację takiej inwestycji ani powiatu, ani TCZ nie stać. Potrzebujemy potężnych dotacji. Należy więc szukać programów wsparcia szpitalnictwa i musimy być przygotowani do szybkiego złożenia jak najlepszych wniosków.
Myślimy też o przystąpieniu do program Szpitale Przyjazne Wojsku, którego celem jest wsparcie żołnierzy w garnizonach, w których nie ma wojskowych placówek medycznych. To dla szpitala m.in. szansa na szkolenia z medycyny pola walki, wymianę doświadczeń z wojskowymi ośrodkami czy uzyskanie dodatkowego wsparcia finansowego z budżetu MON. To może być istotny krok w rozwoju naszej placówki oraz wzmocnieniu odporności systemu bezpieczeństwa państwa.
– Od lat mówi się o konieczności reorganizacji leczenia zamkniętego w Polsce. Czy szpital w Tomaszowie nie straci wtedy na znaczeniu?
– Jesteśmy jednostką ponadregionalną. Możemy obsługiwać trzy sąsiadujące ze sobą powiaty: tomaszowski, rawski i opoczyński. Nasz szpital jest o tyle dobry, że posiada oddziały, których nie mają inne placówki powiatowe. To m.in. oddziały chorób zakaźnych, neurologiczny czy kardiologii.
Aby szpital był wizytówką miasta, niezbędna jest poprawa warunków sanitarnych. I nie chodzi tylko o stan techniczny budynków, ale przede wszystkim o personel. Szpital musi być bardziej przyjazny dla pacjentów. To ludzie stanowią wartość tego typu jednostki. Mankamentem szpitali powiatowych jest ich kondycja finansowa. Szpital w Tomaszowie należy do wyjątków. Nie jest zadłużony i posiada jakiś kapitał. Jednak obecna sytuacja TCZ wymaga działań restrukturyzacyjnych, by spółka w najbliższym okresie nie generowała strat.
Każda reforma szpitalnictwa jest bardzo ryzykowana. W poprzedniej rząd wprowadził tzw. sieć szpitali, która w założeniu miała poprawić dostępność mieszkańców do opieki zdrowotnej. Ryczałty zastąpiły kontrakty, zlikwidowano nadwykonania i efektem była zapaść finansowa wielu powiatowych szpitali. O propozycjach nowych zmian na razie nic nie słychać. Musimy realizować zadania w formule, jaka obowiązuje.
– W Tomaszowie mówi się o brakach kadrowych, o zbyt małej liczbie białego personelu. Jak temu można zaradzić?
– Z liczbą personelu nie jest u nas najgorzej, ale jak wszędzie w Polsce brakuje lekarzy, szczególnie specjalistów. Potrzebujemy uzupełnić braki kadrowe na kardiologii, neurologii, ortopedii i w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym. Brakuje też lekarzy w poradniach specjalistycznych.
Ale problem jest coraz poważniejszy. Braki personelu białego reguluje rynek wzrostem wynagrodzeń, a przyznane szpitalom ryczałty są niewystarczające do pokrycia rosnących kosztów. Trzeba więc szukać dodatkowych dochodów i obniżać koszty, a to jest obecnie niewykonalne.
– Niedawno znacznie zmniejszył się obszar działania naszego Pogotowia Ratunkowego, co znacznie obniża dochody. Jest też informacja, że straciliśmy 1,7 mln zł na SOR. Jak to się odbije na kondycji finansowej spółki?
– Prawda, oprócz powiatu tomaszowskiego obsługiwaliśmy także sąsiednie powiaty: łódzki wschodni i brzeziński. Teren ten zabezpieczało osiem karetek. Straciliśmy pięć ambulansów, czyli teraz mamy mniej niż przed reformą sprzed siedmiu lat. Zabrano nam karetkę, która stacjonowała w Ujeździe.
Co do SOR-u, to okazało się, że oddział nie zrealizował liczby usług, które zostały określone w ryczałcie. Piszemy w tej sprawie odwołanie, bo nasze wyliczenia są inne, ale strata i tak będzie poważna.
Czeka nas teraz wyjątkowo trudny rok, zarówno pod względem finansowym, jak i organizacyjnym. Mam nadzieję, że sprostam tym wyzwaniom i za 12 miesięcy będziemy mogli mówić o dodatnim bilansie spółki.
– Dziękuję za rozmowę.
Ryszard Pożyczka



Komentarze