Napisałem kiedyś, że słowo „konkurs” to dla naszych włodarzy pojęcie ze Słownika wyrazów obcych. Niestety dla nowej władzy powiatowej też.
Mamy nowe władze powiatu. Czas pokaże, czy będą lepsze, czy gorsze od poprzednich. W dokumencie programowym, który podpisali przedstawiciele obecnej większości, czytamy: „Sygnatariusze deklarują współdziałanie w ramach przysługujących im uprawnień, z poszanowaniem przepisów prawa, autonomii organów powiatu oraz zasad etyki życia publicznego”. Ostatnie decyzje kadrowe rzucają na "etykę" ciekawe światło.
Autorowi porozumienia programowego – Mariuszowi Strzępkowi przestała przeszkadzać kandydatura Grzegorza Glimasińskiego, o którym przy okazji jego zatrudnienia w TCZ pisał: "(...) Grzegorz Glimasiński nigdy nie miał do czynienia z zarządzaniem służbą zdrowia. Przez jakiś czas pracował jako Prezes Miejskiego Zakładu Komunikacji, skąd został odwołany przez Marcina Witko, po licznych skargach ze strony między innymi pracowników. Personel, odetchnął z ulgą". Kolejny nowy członek zarządu Michał Czechowicz został umieszczony w gronie osób, którym radny zarzucał wykorzystywanie powiatowych środków na nie do końca celowe podróże. Jeszcze ciekawsze zdanie miał radny o obecnym wicestaroście Sławomirze Żegocie: "Później prowadziłem kampanię kandydata do Sejmu, którym był Sławomir Żegota. Można było ją wygrać, gdyby nie lenistwo pretendenta. Wszędzie jeździłem sam, kleiłem plakaty, roznosiłem ulotki, wydawałem swoją kasę, a Sławek snuł marzenia o tym, jak to będzie, gdy zostanie już posłem". Ale jak wiadomo, polityka jest sztuką kompromisów, dlatego nic już nikogo nie dziwi.
Pierwszym posunięciem nowych władz było pozbawienie stanowisk w TCZ „nominatów Macierewicza” – jak określano ludzi zatrudnionych tam przez Mariusza Węgrzynowskiego. Marek Utracki, pułkownik Służby Kontrwywiadu Wojskowego, były zastępca szefa SKW w czasach rządów PiS i spółka nie dali się poznać jako sprawni i kreatywni menadżerowie, dlatego ich odwołanie nie dziwi. Dziwi natomiast tryb powołania następców. Nie kwestionuję ich kompetencji. Pytam, czy obsadzanie stanowisk według partyjno-towarzyskiego klucza to działanie zgodne z zasadami etyki życia publicznego?
Realną kontrolę nad poczynaniami nowych władz powiatu sprawuje prezydent Marcin Witko. Nic też dziwnego, że nowi ludzie w TCZ wywodzą się z jego otoczenia. Zmieniono częściowo skład Rady Nadzorczej. Pozostała w niej Katarzyna Banaszczak, dyrektorka Zespołu Szkół Ponadpodstawowych nr 3 w Tomaszowie. Z rady odwołano natomiast ludzi Węgrzynowskiego – Dorotę Ignasiak i Dariusza Stańdę, związanych z Powiatowym Centrum Animacji Społecznej. Ich miejsce zajął Robert Urbański, związany z Urzędem Miasta audytor wewnętrzny, od lat zasiadający też w radach nadzorczych spółek komunalnych (np. TTBS), oraz Łukasz Borkowski, którego pamiętamy z ostatnich wyborów samorządowych, w których startował ze znaczkiem PSL. To adwokat prowadzący w Tomaszowie swoją kancelarię. Funkcję prokurenta spółki zachował Marek Sarwa - znany działacz PiS.
Nowym prezesem TCZ został "człowiek Marcina Witko" Konrad Borowski, radny Rady Miejskiej (KWW Marcina Witko), wieloletni pracownik tomaszowskiego szpitala, który stracił pracę po objęciu prezesury przez Marka Utrackiego. Teraz wraca. Zobaczymy, jaki zespół sobie dobierze lub – co bardziej prawdopodobne – jaki zostanie mu dobrany. Miejmy tylko nadzieję, że przedstawiając nowych ludzi, będziemy mogli więcej pisać o ich kompetencjach niż o towarzysko-partyjnych koneksjach.
and
Na zdj. od lewej: Robert Urbański, Łukasz Borkowski i Konrad Borowski



Komentarze