– powtarzała Jadwiga Żak-Stewart. To była jej życiowa mądrość, dewiza przekazywana bliskim i opiekunom: że najważniejsi są ludzie, dobro i wdzięczność za każdy dzień. Pogoda ducha i miłość do świata okazały się doskonałą receptą na długowieczność. Zmarła w poniedziałek, 26 stycznia w wieku 113 lat.
Przyszła na świat w zaborze rosyjskim – 15 lipca 1912 roku w Warszawie. Później mieszkała między innymi w Tomaszowie Mazowieckim, a także w Piotrkowie Trybunalskim i Łodzi, w której przebywała do lat 80. XX wieku.
Z pierwszym mężem, Stefanem, mieli dwóch synów – Romana i Cezarego, za którymi wyjechała w trakcie stanu wojennego do Stanów Zjednoczonych (Stefan już wówczas nie żył, pochowany jest w Piotrkowie). Przez 30 lat mieszkała w Indianapolis, pracowała w szpitalu, opiekowała się starszymi ludźmi. Tam również ponownie wyszła za mąż za Amerykanina. Ciekawostka: aż do 84. roku życia prowadziła samochód (a wybierała je zawsze sama).
Tęskniła za Polską i ostatecznie na setne urodziny postanowiła wrócić do kraju. Ponownie wybrała Łódź (tam pochowany jest jej starszy syn). Przez cztery lata mieszkała sama, później przeniosła się do domu seniora. – Pani Jadzia to wyjątkowa osoba. Ma ogromne serce, apetyt na życie i zadziwiająco dobre zdrowie. Wyniki badań ma świetne – serce jak dzwon, wątroba pracuje znakomicie. Uwielbia słodycze i nigdy nie odmawia dobrego ciasta – podkreślała w rozmowie z Agnieszką Lubiatowską z Urzędu Marszałkowskiego Województwa Łódzkiego jej opiekunka, Bogusława Mirowska, z którą panią Jadwigę połączyła serdeczna relacja. Zawsze chętnie uczestniczyła w spotkaniach i rozmowach, z przyjemnością śpiewała (a głos, mimo sędziwego wieku, miała mocny), dobrze mówiła po angielsku. Do ostatnich dni zachowała ciekawość świata i niezwykłą energię, którą potrafiła zarażać innych. "113 lat czy to dużo?" – żartowała.
3 sierpnia 2023 roku (po śmierci Józefy Ciesielskiej) stała się najstarszą żyjącą osobą w Polsce. 7 września 2024 roku (po odejściu Heleny Michalik) – ostatnią mieszkanką kraju urodzoną przed wybuchem I wojny światowej.
Jej bliskim składamy wyrazy współczucia.



Komentarze