Trzynasta edycja Tomaszowskiej Rowerowej Pielgrzymki na Jasną Górę była rekordowa. Peleton pątników liczył ponad dwieście osób. W dwa dni pokonali 260 kilometrów.
Młodzi – niektórzy wytrenowani, bardzo sprawni, i starsi, u których siły już nie te. Jechali ramię w ramię, słabszy na kole mocniejszego. Albo trzymany za rękę, podciągany na podjazdach. – Wiem, że niektórzy byli w stanie dojechać do Częstochowy znacznie szybciej. Jazda przez cały dzień i pomoc słabszym była dla nich wyrzeczeniem i poświęceniem. Z kolei inni walczyli z całych sił ze swoimi słabościami, żeby dotrzeć do celu – mówi ks. Grzegorz Chirk, proboszcz parafii św. Rodziny, organizator i pomysłodawca pielgrzymki.
Dla wszystkich ten weekend był jednym z najważniejszych w roku. Przygotowywali się do tego wydarzenia nie tylko kondycyjnie, ale również duchowo i mentalnie. Każdy mógł pojechać. Bez względu na wiek czy grubość portfela. We wspólnocie pielgrzymkowej nie ma pań ani panów. Wszyscy są siostrami i braćmi. Nawet tak się do siebie zwracają. Nie jest ważna liczba przerzutek, marka roweru, osprzęt. Ważne, żeby jednoślad był sprawny. Dobre hamulce, ogumienie, oświetlenie i można ruszać. Obowiązkowo kask i kamizelka odblaskowa. Przy tak długiej i wyczerpującej trasie trzeba też pamiętać o uzupełnianiu wody. Nawet kiedy jest nieco chłodniej jak w ubiegły weekend.
- Zimno, ale atmosfera gorąca
Sobota, 23 sierpnia, godz. 6.00. Przywitanie i krótka modlitwa w kościele św. Rodziny przy ul. Niskiej i za chwilę start. W tym roku zgłosiło się aż 200 rowerowych pątników z miasta i powiatu, ale też z wielu stron Polski. – Przygotowaliśmy dodatkowe nagłośnienie, nawet wózki dla wiozących tuby i zatyczki do uszu dla nich – wymienia ks. Chirk.
W trakcie drogi nie było ścigania czy rywalizacji. Były za to rozmowy, modlitwa, wspólne śpiewanie. – I okropnie zimno, zwłaszcza wcześnie rano. Nawet zaczął padać deszcz. Jednak atmosfera rozgrzewała, dodawała sił. W tej wspaniałej grupie nie czuło się zmęczenia – mówiła nam jedna z uczestniczek. Pierwszy postój mieli w Polichnie. Później przejazd przed Piotrków Tryb. Dalej Parzniewice, Lgotę Wielką, Nową Brzeźnicę. Tam pielgrzymi z Tomaszowa mieli przystanki. Po drodze organizatorzy zapewnili im obiad, a w samej Częstochowie noclegi. Wszędzie byli życzliwie witani i pozdrawiani. W końcu zmęczeni i szczęśliwi po 11 godzinach dotarli na Jasną Górę. – Chwilami było bardzo ciężko. Jechaliśmy pod wiatr. Szczególnie trudno było na ostatnich podjazdach, ale daliśmy radę – cieszył się jeden z uczestników.
- Powrót też na rowerach
Ks. Grzegorz odprawił mszę dla tomaszowskich pątników w kaplicy różańcowej w jasnogórskim sanktuarium. Wieczorem wzięli udział w apelu jasnogórskim, a następnego dnia rano w nabożeństwie w kaplicy Matki Bożej przed cudownym obrazem. Celebrował je kardynał Grzegorz Ryś, metropolita łódzki. Później, również na rowerach, ruszyli w drogę powrotną.
Wieczorem na ulicach Tomaszowa pątników witali mieszkańcy z kwiatami. Na zakończenie wszyscy zgromadzili się w kościele przy ul. Niskiej na wspólnej modlitwie. W organizację pielgrzymki zaangażowało się wiele osób. Nad bezpieczeństwem pielgrzymów czuwała ekipa medyczna oraz osoby odpowiedzialne za kierowanie ruchem. Podziękowania należą się też kierowcom, którzy przewozili bagaże, i osobom, które dowoziły pątnikom ciepłe posiłki. Również tym, którzy zapewnili oprawę muzyczną i medyczną.
Fotorelacja dostępna na naszym FB: https://www.facebook.com/share/p/16j7pgurRL/ https://www.facebook.com/share/p/1QQcL7C1VL/



Komentarze