TIT czytany jest nie tylko w Tomaszowie, ale i daleko poza nim. Do tekstu pt. "Czar dawnych studniówek" naszej dziennikarki Joanny Dębiec odniósł się nawet Artur Andrus na łamach Angory. Co go zainteresowało?
Artykuły o charakterze historycznym i wspomnieniowym zawsze cieszą się zainteresowaniem czytelników i tak było też z tekstem pt. "Czar dawnych studniówek", który ukazał się na łamach TIT nr 2 z br. Okazją do jego powstania były odbywające się w styczniu i lutym studniówki maturzystów z tomaszowskich szkół ponadpodstawowych. Kiedy młodzież z pomocą rodziców szykowała się do jednego z najważniejszych w życiu balów, Tomaszowianie z różnych pokoleń dzięki artykułowi przypomnieli sobie także swoje studniówki. My wróciliśmy wspomnieniami zarówno do tych z czasów PRL-u, jak i lat 90. XX i początków XXI w. (wszak od nich też minęło już ćwierć wieku!). Po przeczytaniu artykułu nasi czytelnicy zaczęli dzielić się swoimi historiami. Dostarczali nam zdjęcia, wzruszali się, snując opowieści o studniówce, o tym jak byli młodzi, jak przygotowywali się do tej imprezy i jak wspaniale się wtedy bawili, przeżywali swoje pierwsze fascynacje i miłości. Wszystkim dziękujemy i na pewno do tematu dawnych studniówek wrócimy!
Tekstem o studniówkach zainteresował się też Artur Andrus, dziennikarz, prezenter telewizyjny i radiowy, aktor, pisarz, poeta, autor tekstów piosenek, artysta kabaretowy (wymieniać można długo). Mieszkańcom naszego powiatu znana jest jego piosenka pt. "Piłem w Spale, spałem w Pile". W swoim artykule odniósł się do imprez z lat 80., zwłaszcza wypowiedzi Zofii Zielińskiej z tomaszowskiego oddziału Archiwum Państwowego w Piotrkowie Tryb. Urzekła go jej opowieść o tym, jak to młodzież z jej Liceum Zawodowego samodzielnie robiła dekorację sali. Motywem przewodnim było niebo, zimowy krajobraz pod gwiazdami. Mama koleżanki załatwiła nam tomofan z Wistomu i zrobiliśmy granatowe niebo z gwiazdami. Mocowaliśmy je taśmą klejącą, żeby nam nie spadło na głowę. Mieliśmy także taśmę z jakiejś maszyny z Wistomu. Z niej robione były duże paski na gwiazdy (...) Elementem scenografii była też chatka, zbudowana z drewna, z okienkiem, w którym się paliło. A takie wrażenie robił czerwony tomofan. Były też sople i inne elementy zimowego pejzażu. Artur Andrus stwierdził, że na podstawie tych kilku zdań można by napisać rozdział gospodarczej historii miasta. Dowiedział się, co to był Wistom i tomofan. Na pewno wielu czytelników z Polski także z łezką w oku przypomniało sobie swoje studniówki.
Dodamy tylko, że tekstem z naszej gazety Artur Andrus posłużył się nie po raz pierwszy. Bywał w Tomaszowie i Spale i TIT czytał już wcześniej, układając na bazie artykułów czy ogłoszeń teksty piosenek. Historię naszego miasta i życie Tomaszowian warto opisywać, bo z czasem fabryki, lokale, bale, przygody, zabawy i miłości zostaną już tylko na zdjęciach, w tekstach, w Internecie...
Joanna Dębiec



Komentarze