Po ostatnim Walnym Zgromadzeniu członków Spółdzielni Mieszkaniowej "Przodownik" lokatorzy podzielili się na dwa obozy. Jeden twierdzi, że Walne było nieważne i broni dotychczasowego zarządu z prezesem Janem Nowakowskim na czele. Drugi, powołując się na podjęte w trakcie Zgromadzenia uchwały, chce za wszelką cenę przeforsować decyzje wybranej na nim Rady Nadzorczej, w tym powołanie nowego prezesa, którym – według jej członków – został prawidłowo wybrany Jakub Pietkiewicz .(kim jest i jakie ma związki z Tomaszowem, piszemy w linku poniżej).
O tym, że to właśnie pan Pietkiewicz został "nowym prezesem" największej tomaszowskiej spółdzielni mieszkaniowej, nie dowiedzieliśmy się z żadnego oficjalnego komunikatu, ale z filmiku nagranego przez samego zainteresowanego w samochodzie, a następnie zamieszczonego na jego profilu w mediach społecznościowych. Z przekazanych w rolce informacji wynika, że jego kandydatura została zatwierdzona przez "nową" Radę Nadzorczą (której składu również oficjalnie nie przedstawiono) już 9 września. Dlaczego właśnie on i co zdecydowało o wyborze, bo rozpatrywanych było podobno kilka kandydatur, też nikt z Rady się nie wypowiedział.
W piątek, 11 września Jakub Pietkiewicz pojawił się w Tomaszowie, by – jak stwierdził – przejąć biuro i obowiązki prezesa. Pod budynkiem "Przodownika" czekał już jednak na niego tłum ludzi, skutecznie blokując wejście do spółdzielni. – Walne zostało przerwane, a wszystkie potem podjęte uchwały nielegalne – tłumaczyli m.in. swoje stanowisko zebrani. – Kim pan jest? Skąd się pan wziął? Nie chcemy tu pana – padały głosy. Niestety momentami emocje brały górę, doszło do przepychanek, interweniowała policja. Spółdzielcy pożegnali "prezesa" Pietkiewicza gromkim "wynocha". – Nie damy sobie narzucać, kto ma zarządzać naszą spółdzielnią. Wszystko do tej pory funkcjonowało bardzo dobrze i niech tak zostanie. Jeśli będzie trzeba, będziemy tu przychodzić codziennie – powiedzieli nam protestujący.
– Ubolewam, że odwołane władze wywołały silne emocje u części spółdzielców, nawołując mniejszość do "wyjścia na ulicę" i eskalacji konfliktu. To nieodpowiedzialne i sprzeczne z interesem wspólnoty – skomentował z kolei piątkowe wydarzenia w przesłanym do naszej redakcji oświadczeniu Jakub Pietkiewicz.
Jakie kroki podejmą dalej obie strony i która z nich dowiedzie swoich racji? Pewnie przekonamy się wkrótce.
MarMajs




Komentarze