23 września zjechali tam archeolodzy, architekci, konserwatorzy i historycy. Rozmawiali na temat rekonstrukcji zniszczonych zabytków. Takich jak właśnie inowłodzki zamek.
Inowłódz w połowie XIV w. otrzymał prawa miejskie (pierwszy razy). Wtedy z inicjatywy króla Kazimierza Wielkiego wybudowano zamek (prace zakończono około 1366 r.), a miasto otoczono murem obronnym. Do XVII w. rezydowali w nim kasztelanowie inowłodzcy. W 1655 r. Stefan Czarniecki (jego imieniem nazwano ulicę prowadzącą do zamku) stoczył tu zwycięską bitwę ze Szwedami, ale zamek został zniszczony. Po potopie szwedzkim Inowłódz już nie odzyskał dawnej świetności. Ta krótka historia twierdzy pokazuje, że była związana z latami największego rozkwitu miasta.
Przez kolejne 300 lat w miejscu, gdzie stał zamek, niewiele się działo. W latach 70. i 80. ub.w. w jego ruinach prowadzono prace archeologiczne pod kierunkiem prof. Jerzego Augustyniaka. Znalazł on fragmenty średniowiecznej ceramiki, kafli i szereg elementów metalowych. Również wykonane z kości zwierzęcej bierki szachowe. Unikalne eksponaty (szacowane na przełom XV/XVI w.) znajdują się obecnie w zbiorach Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi.
23 września zabytkowe bierki szachowe zostały zaprezentowane podczas konferencji ekspertów w Inowłodzu. Rozmawiano o rekonstrukcji zniszczonych zabytków, m.in. na przykładzie zamku w Malborku.
Wiele takich obiektów w kraju i w Europie (również tych wpisanych na listę UNESCO) było w mniejszym lub większym stopniu zrekonstruowanych, tak jak Zamek Królewski w Warszawie (zniszczony podczas II wojny światowej) czy archikatedra Notre-Dame w Paryżu, której dużą część strawił pożar. 1000-letni Kościół św. Idziego w Inowłodzu (niszczony przez wieki, najbardziej podczas I wojny światowej) też przecież został odrestaurowany prawie 100 lat temu.
Zamek również miał zostać odbudowany. Jednak zapału, wizji i pieniędzy starczyło tylko na częściową rekonstrukcję (pomogły w niej wcześniejsze badania wspomniana prof. J. Augustyniaka, który odkrył też część murów miejskich). Twierdzę zwieńczono płaskim stropodachem, który szybko zaczął przeciekać. Pokrycie w końcu naprawiono (również nasiąknięte wodą mury), ale ta konstrukcja na pewno nie wystarczy na wieki. Trwalszy byłby dach spadowy, który mógłby być elementem odbudowanej budowli (istniejącą trzeba podnieść jeszcze o dwie kondygnacje) na wzór tej z XIV w. Urząd Miejski w Inowłodzu potrzebuje nowej siedziby. Mogłaby się znaleźć na zamku. Wtedy w ratuszu koncentrowałoby się życie społeczne i gospodarcze miasta. – Mamy nadzieję, że konferencja ekspertów będzie początkiem do realizacji tej inwestycji. Są możliwości pozyskania środków na ten cel. Będziemy się o nie starać, jeśli będzie taka wola mieszkańców – mówi Bogdan Kącki, burmistrz miasta i gminy Inowłódz. (fot. gm. Inowłódz)
ag



Komentarze