27-letni mężczyzna dachował w Wiadernie skradzionym pojazdem. Trzy dni później ukradł kolejny samochód, tym razem w Komorowie. Jeździł na "podwójnym gazie".
W środę,14 stycznia około godz. 12.00 dyżurny komendy w Tomaszowie otrzymał zgłoszenie o zdarzeniu, do którego doszło w miejscowości Wiaderno. Na miejsce zostali skierowani funkcjonariusze. Ustalili, że kierujący Fiatem Bravą stracił panowanie nad pojazdem i uderzył w betonowy przepust, a następnie dachował w przydrożnym rowie. – W samochodzie znajdowało się dwóch mężczyzn w wieku 27 i 37 lat, mieszkańców powiatu gostynińskiego, którzy z obrażeniami ciała trafili do tomaszowskiego szpitala. Podczas prowadzonych na miejscu zdarzenia czynności ustalono, że pojazdem kierował młodszy z nich, który miał 1,2 promila alkoholu w organizmie – wyjaśnia asp. szt. Aleksandra Cieślak, rzeczniczka tomaszowskiej policji.
Na miejscu interweniowali też strażacy (z JRG Tomaszów i OSP z Wiaderno). – Jedna z poszkodowanych osób wymagała ewakuacji z pojazdu. Obu poszkodowanym mężczyznom kwalifikowanej pierwszej pomocy udzielili ratownicy jednostek ochrony przeciwpożarowej, jeszcze przed przyjazdem Zespołu Ratownictwa Medycznego – relacjonuje mł. bryg. Przemysław Burczyński z tomaszowskiej straży.
Fiat, którym 27-latek doprowadził do zdarzenia, nie należał do niego. Z ustaleń śledczych wynikało, że auto zostało przez niego skradzione poprzedniej nocy z jednej z posesji w Gostyninie. Pojazd zabezpieczono, a mężczyzna usłyszał zarzuty kradzieży samochodu oraz kierowania w stanie nietrzeźwości. Za popełnione przestępstwa grozi mu do 10 lat pozbawienia wolności.
- Zamiast jechać pociągiem, znowu ukradł samochód
To nie koniec złodziejsko-pijackiej jazdy 27-latka. Obrażenia mężczyzny okazały się niegroźne. Został zwolniony ze szpitala do domu. Miał wrócić pociągiem do Gostynina, ale zamiast kolejowego postanowił sobie znaleźć inny środek transportu. Dotarł do Komorowa, gdzie w nocy z 16 na 17 stycznia skradł zaparkowane przed jedną z posesji Audi. Wykorzystał sytuację, że auto nie było zamknięte, a w środku znajdowały się kluczyki. Jednak w baku pojazdu nie było odpowiednio dużo paliwa, żeby dotrzeć do Gostynina, który położony jest około 150 km od Tomaszowa. 27-latek postanowił zatankować na jednej z tomaszowskich stacji. Wlał paliwo i odjechał, nie płacąc za nie. Było tuż po północy 17 stycznia, kiedy policjanci dostali zgłoszenie o kradzieży na stacji. Szybko ustalili, że sprawcą był kierujący Audi. Dotarli do właściciela pojazdu, który był zaskoczony całą sytuacją. Wtedy okazało się, że jego pojazd został tej samej nocy skradziony. – W ustaleniu tożsamości sprawcy kradzieży pomógł monitoring ze stacji paliw. Policjanci rozpoznali, że tankujący paliwo mężczyzna to sprawca wcześniejszej kradzieży pojazdu z Gostynina i zdarzenia w Wiadernie, który kilka godzin wcześniej opuścił szpital – wyjaśnia asp. szt. Aleksandra Cieślak.
Tomaszowscy funkcjonariusze z zespołu kryminalnego domyślili się, że 27-latek wrócił do domu, do niewielkiego miasta na Mazowszu. Pojechali za nim i zatrzymali go w Gostyninie, kiedy kierował skradzionym Audi. Miał w organizmie prawie 1,5 promila alkoholu. Usłyszał kolejne dwa zarzuty dotyczące kradzieży pojazdu oraz kierowania w stanie nietrzeźwości, za które grozi kara do 5 lat pozbawienia wolności. 27-latek został objęty policyjnym dozorem.
W ostatnich dniach tomaszowscy policjanci zatrzymali jeszcze dwóch nietrzeźwych kierujących. 18 stycznia około godz. 18.40 na ul. Fabrycznej wpadł 40-latek kierujący Fiatem. Wydmuchał 2,2 promila alkoholu. Następnego dnia około godz. 22.00 na ul. Bogumiła (w Ludwikowie) został zatrzymany 49-latek kierujący hondą. Wydmuchał 1,8 promila.
(fot. KPP Tomaszów)
ag



Komentarze