Dawno nie było tak siarczystych mrozów jak w ostatnich tygodniach. Wiele zwierząt jest zagrożonych wychłodzeniem czy nawet zamarznięciem. Na szczęście Tomaszowianie reagują. – Od początku roku, ze względu na niskie temperatury, odnotowaliśmy więcej zgłoszeń dotyczących bezdomnych zwierząt – mówi Jakub Zięba, zastępca dyrektora Zarządu Dróg i Utrzymania Miasta.
Sięgające minus 20 stopni Celsjusza temperatury dokuczają wszystkim. Ludziom czasem ciężko w taką pogodę funkcjonować, pracować, zapewnić w domu odpowiednią temperaturę, bo opał jest drogi. Zwierzęta też potrzebują pomocy i ochrony. Niestety nie zawsze ją otrzymują. Niedawno wieloma osobami wstrząsnęła historia suczki, zwanej Śnieżynką, która została znaleziona w zaspie przy torach kolejowych w Wielbarku. Była tak wyziębiona, że pomimo pomocy nie przeżyła. Takich przypadków było z pewnością więcej, nie każdy został zauważony. Na szczęście w Tomaszowie ludzie reagują na krzywdę bezpańskich czworonogów. – Dzięki tej czujności nie odnotowaliśmy przypadków, w których zwierzęciu groziłoby zamarznięcie na ulicy – mówi Jakub Zięba. Wielu właścicieli na czas mrozów zabiera podwórkowe psy czy koty do domów, inni dodatkowo zabezpieczają i ocieplają kojce i budy.
Jednak wciąż wiele zwierząt swoich domów nie ma. W schronisku w Tomaszowie przebywa obecnie 95 psów. Ostatnio w mediach społecznościowych pojawiły się pomysły, aby na czas mrozu zabierać stamtąd zwierzaki do domów. Rozumiemy intencje, ale czy rzeczywiście jest to korzystne rozwiązanie, by brać psa na chwilę, w dodatku w obce mu miejsce, i potem oddawać? Zapytaliśmy o to zarządców schroniska. – Nie prowadzimy akcji wydawania psów do domów wyłącznie na czas mrozów. Uważamy, że takie rozwiązanie nie jest dobre dla psychiki zwierzęcia, ponieważ pies nie rozumie, że to tylko chwilowa zmiana, a powrót do kojca po kilku dniach w cieple jest dla niego ogromnym stresem – zauważa Jakub Zięba. I ma rację. Pies to nie zabawka. Mimo dobrych intencji nie można mu urządzać rewolucji pod płaszczykiem pomocy, chyba że ktoś myśli o adopcji. Poza tym zwierzę też może się różnie zachować w obcym otoczeniu i przy obcych ludziach, o czym często się zapomina. Jak zapewnia J. Zięba, w tomaszowskim schronisku dba się o czworonogi. – Wszystkie są odpowiednio zabezpieczone. Budy oraz przestrzeń przed nimi są obficie wyłożone świeżą słomą, która stanowi najlepszą naturalną izolację termiczną. Psy były też ubierane w specjalne ubranka – wyjaśnia. I faktycznie. Można zobaczyć je tak ubrane podczas spacerów z wolontariuszami. – Mieszkańcy bardzo licznie wspierają nas w weekendy. Spacery odbywają się w każdą sobotę i niedzielę w godzinach 9.30–12.00. Taka aktywność pozwala psom rozgrzać się i zaznać niezbędnego ruchu – mówi Jakub Zięba. – Współpracuje z nami kilkunastu wolontariuszy, z czego kilka osób odwiedza schronisko codziennie lub kilka razy w tygodniu. Gorąco zachęcamy nowe osoby do dołączenia do naszego zespołu, każda para rąk do pomocy jest niezwykle cenna – apeluje J. Zięba.
Zwierzakom można również pomóc, doposażając schronisko o ocieplane ubranka. Potrzebne są w szczególności w rozmiarze L i XL. Jeśli mamy takowe, nam zbędne, w domu, przynieśmy je do placówki. Jeśli chcemy dołożyć "cegiełkę" na ich zakup, dołączmy do zbiórki: https://pomagam.pl/fd6nmk.
Na spacery, czasem krótkie, czasem dłuższe, Tomaszowianie chodzą też z własnymi pupilami. I one często mają specjalne ubranka. Koty w domach jednorodzinnych wygrzewają się przy piecach (choć tradycyjnych pieców jest coraz mniej) lub przy grzejnikach. Inne mają kryjówki w komórkach i piwnicach. Wolno żyjące są dokarmiane. Niestety często przeszkadza to innym. Na Spotted info Tomaszów Mazowiecki ktoś wrzucił apel do pewnego małżeństwa z rejonu ulic Sikorskiego i Wandy Panfil, które regularnie atakuje, wyzywa i zastrasza osoby dbające o wolno żyjące zwierzęta i ptaki, by okazali więcej empatii. Oczywiście takie sytuacje zdarzają się też na innych osiedlach – wszędzie są zwolennicy i przeciwnicy dokarmiania. A człowiek człowiekowi niestety wilkiem.
J.D.



Komentarze