Niezwykłe maski autorstwa Piotra A. Pastusiaka można oglądać w Muzeum im. Antoniego hr. Ostrowskiego. Wystawę otworzono w sobotę, 16 stycznia. Było dużo tajemniczości, refleksji, rodzących się pytań...
W tematykę wystawy wprowadził uczestników autor prac Piotr Pastusiak, absolwent Akademii Sztuk Pięknych w Łodzi na Wydziale Tkaniny i Ubioru, a także kasztelan inowłodzki, który wraz z żoną Randią prowadzi w Spale Galerię "Czarna Kura". Podczas wernisażu Randia Filutowska-Pastusiak odczytała też fragmenty eseju pana Piotra na temat masek. Cykl "Miedziane maski" Piotra Pastusiaka to zbiór obiektów balansujących na granicy biżuterii i rzeźby, w których archaiczna technika repusowania zostaje wykorzystana do analizy współczesnej kondycji emocjonalnej człowieka. Wykonane z miedzi, w skali ludzkiej twarzy, maski stają się nośnikami intensywnych stanów psychicznych i symbolicznych znaczeń. Wystawa składa się z dwunastu masek oraz jednej (jak mówi artysta), traktowanej jako symboliczne dopełnienie całości. Każda jest inna, każda wykonana starannie, z dużym zaangażowaniem i pasją. Po gościach piątkowego wernisażu widać było zainteresowanie dziełami oraz tematyką, co skłaniało do dyskusji i refleksji. Ciekawa była też jej aranżacja. A co powiedział nam autor?
Joanna Dębiec: – "Miedziane maski" pokazywał pan już na Zamku w Inowłodzu. To ta sama kolekcja?
Piotr Pastusiak: – W zasadzie ekspozycja zawiera tę samą kolekcję, natomiast jest inaczej zaaranżowana. Tu, w muzeum, mamy całkiem inne wnętrze niż na zamku, więc jest inna sceneria. To inna opowieść. Maski są tak plastyczne, że można je pokazywać na różne sposoby.
– Robi pan teraz nowe maski, czy realizuje jakiś nowy projekt?
– W głowie maski cały czas są, cały czas powstają, jednakże w związku z tym, że remontuję nasz stuletni dom w Inowłodzu, brakuje na to czasu. Mamy tam stuletnią kuźnię, którą chcę przystosować do miejsca warsztatowo-skansenowego. Zajęło mi to ostatnie kilka miesięcy, więc kolekcja masek będzie się rozszerzała później.
– Skąd pomysł na robienie masek? Za którą pan się kryje?
– Kryję się za wszystkimi maskami. Wszystkie maski to ja, natomiast maska jest tematem nośnym, taką opowieścią o człowieku. To motyw, że człowiek potrafi się za nią schować, a czasami, że ona udaje człowieka. To jest temat, o który ludzie spierają się od tysięcy lat.
– Każdy może każdą maskę interpretować inaczej, w zależności od swojego życia, swoich refleksji.
– Tak. Maska to jest taki element, który może udawać człowieka, albo człowiek może udawać maskę.
– W jakich technikach tworzy pan maski?
– Maski są wykonane z blachy miedzianej. Zostały wyrepusowane. Są pełnoplastyczne. Starłem się, by uzyskały pełnię wyrazu, mimiki, grymasu. Mierzyłem się z materią. One są wyklepane, wyrepusowane na miękkim kopycie, czyli na tzw. smole, przy użyciu narzędzi repuserskich. To pracochłonny i mozolny sposób przystosowany do płaskorzeźby, reliefu. Nad każdą maską pracowałem długo: najmniej trzy dni, najwięcej około dwóch, trzech tygodni. Są różnie wymagające. Chciałem uzyskać pełną rzeźbę i udało się.
– Gratuluję i dziękuję za rozmowę.
Wystawa Piotra Pastusiaka będzie dostępna w muzeum w Tomaszowie do 1 marca 2026 r.
Fotorelacja dostępna na naszym FB: https://www.facebook.com/share/p/1CDp1v48Bj/
Joanna Dębiec



Komentarze