Pszczelarz z dziada pradziada
Kamil Staroń z Żelechlina to człowiek renesansu. Jego pasjami i zainteresowaniami można by obdzielić kilka osób. Dwie najważniejsze to uprawa warzyw ekologicznych i właśnie pszczelarstwo.
– Pierwsze pszczoły kupiłem po to, żeby zapylały ogórki, które uprawiałem wraz z bratem. Po ul z rojem pojechałem do Inowłodza, gdzie akurat starszy pszczelarz chciał je sprzedać – mówi pan Kamil. – To było ponad 20 lat temu. Wtedy miałem niewielkie pojęcie o pszczelarstwie i opiece nad tymi owadami – przyznaje. Nieco później poznał swoją przyszłą żonę, której dziadek był pszczelarzem. – Mogłem wtedy podpatrywać, jak się zajmuje pszczołami i czerpać z jego doświadczenia. Swoich dziadków nie mogłem już o to zapytać, chociaż też byli pszczelarzami, bo już niestety nie żyli. Dużo też czytałem na ten temat i coraz bardziej zaczęło mi się to podobać. Zresztą – dodaje.







