Czasami jedna reakcja, jeden telefon i jedna szybka decyzja mogą uratować czyjeś życie. Wnuk starszej pani i tomaszowscy policjanci pomogli kobiecie.
To miał być zwykły czwartek, 13 listopada. Jednak o mały włos nie doszło do tragedii. Pewien wnuk martwił się o swoją 79-letnią babcię. Przed godziną 18.00 postanowił zadzwonić pod numer alarmowy 112. Powiedział, że od godziny 13.00 nie ma z nią kontaktu, a jest ona osobą starszą i schorowaną. Kobieta podczas ostatniej rozmowy telefonicznej poinformowała go, że słabo się czuje. Zapewniła, że weźmie leki. Miała zadzwonić do wnuka z informacją, czy stan jej zdrowia się poprawił czy nie. Nie zrobiła tego i nie odbierała od niego połączeń. – Z przekazanych informacji wynikało, że jego babcia jest osobą samotną, a on mieszka od niej daleko, tj. na terenie sąsiedniego województwa – informuje asp. sztab. Aleksandra Cieślak, rzeczniczka prasowa KPP w Tomaszowie.
Zaniepokojony mężczyzna wsiadł w samochód, by przyjechać do babci i sprawdzić, co się z nią dzieje. Jadąc do Tomaszowa, poinformował służby o zaistniałej sytuacji i poprosił o pomoc.
Jako pierwsi do miejsca zamieszkania 79-leniej kobiety przybyli starszy sierżant Gustaw Domżalski i starszy posterunkowy Sebastian Słodkowicz, pełniący służbę w Referacie Patrolowo-Interwencyjnym tomaszowskiej policji. Nie mogli się jednak do niej dostać, bo drzwi od mieszkania były zamknięte na klucz. Nie było też reakcji na pukanie i wołanie. Policjanci, podejrzewając, że życie kobiety może być zagrożone, wezwali na miejsce strażaków z Państwowej Straży Pożarnej. Wspólnie wyważyli drzwi jej mieszkania. Znaleźli seniorkę leżącą na łóżku. Okazało się, że wymagała natychmiastowej pomocy. Policjanci ułożyli ją w pozycji bezpiecznej i kobieta zaczęła swobodnie oddychać. Wezwano karetkę. Po przybyciu na miejsce Zespołu Ratownictwa Medycznego, odzyskała świadomość i nawiązała kontakt słowny z przedstawicielami służb. Została przewieziona do szpitala.
– Zaangażowanie policjantów i szybkość działania niewątpliwie przyczyniły się do uratowania życia seniorki – mówi A. Cieślak. Odpowiedzialnie i z empatią zachował się też oczywiście wnuk tomaszowianki. Niestety wielu seniorów nie może liczyć na troskę ze strony rodziny i zainteresowanie sąsiadów. Są samotni i w sytuacji kryzysowej często skazani na samych siebie. – Regularny kontakt telefoniczny czy osobiste odwiedziny mogą uratować życie w sytuacjach nagłego pogorszenia stanu zdrowia – podkreślają policjanci.
(fot. KPP w Tomaszowie)
J.D



Komentarze