Dokładnie rok temu pisaliśmy o złym stanie rzeczki Lubochenki i stawu Pedim. Nasi czytelnicy alarmowali, że są tam śnięte ryby, wyschnięte koryto i roznosi się fetor. Po zgłoszeniach i naszym artykule Wody Polskie podjęły działania. Niestety sytuacja się powtarza, a nawet – jak twierdzą mieszkańcy ul. Piaskowej – jest jeszcze gorzej.
Staw Pedim znany jest wędkarzom i spacerowiczom. Znajduje się przy ul. Piaskowej, po prawej stronie drogi przed skrzyżowaniem z ul. Luboszewską. Kiedyś było tam pięknie, a ostatnio – jak zwrócili uwagę nasi czytelnicy – zarówno on, jak i rzeczka Lubochenka wyglądają jak po katastrofie ekologicznej. Sprawą zainteresował się też Tomasz Wawro, prezes koła Polskiego Związku Wędkarskiego 31 Starzyce. Interweniował w Zarządzie Okręgu PZW Piotrków Tryb. Skierował również pismo do władz miasta, prosząc o zajęcie się tamami, które bobry zbudowały w tym miejscu. Jego zdaniem to właśnie te zwierzęta są odpowiedzialne za zahamowanie przepływu wody do stawu, co znacznie obniżyło jej poziom i spowodowało ginięcie ryb. Podobną przyczynę rok temu, 9 września, podały Wody Polskie.
Jak poinformowała nas Anna Truszczyńska, rzeczniczka prasowa Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Warszawie Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie, podczas wizji terenowej pracownicy Wód stwierdzili obecność kilku tam bobrowych na odcinku od mostu przy ul. Piaskowej w górę rzeki. Naturalna działalność bobrów mogła być jedną z przyczyn, która doprowadziła do zablokowania przepływu wody, co w konsekwencji spowodowało wyschnięcie pobliskich, niewielkich zbiorników wodnych. 9 września 2025 r. Wody Polskie rozpoczęły rozbiórkę tam bobrowych i innych zatorów, aby przywrócić naturalny przepływ wody w korycie Lubochenki. Rzeczniczka podkreśliła też, że podobne zdarzenia są coraz częstsze i wynikają głównie z długotrwałych niekorzystnych warunków pogodowych. Od kilku lat obserwowane są symptomy suszy hydrologicznej. Poziom wód gruntowych się obniża, a rzeki i strumienie mają coraz niższe stany wód. To zjawisko, które dotyka wiele regionów kraju. Mieszkańcy, wędkarze i miłośnicy przyrody mieli nadzieję, że Lubochenkę i Pedim da się uratować.
Wygląda jednak na to, że sytuacja znów jest tam zła, a nawet gorsza. – W całym zbiorniku jest może 50 litrów wody. Zdychają ryby. To jest efekt zaniedbań, wszystko jest zarośnięte, woda nie ma którędy płynąć. Kanał powinien być czyszczony, a nie jest – mówi pani Renata, nasza czytelniczka. – Z Pedimu prawie nic nie zostało, tylko smród – dodaje. A było to tak lubiane miejsce przez mieszkańców okolic i wędkarzy.
Problem z zarośniętymi i wysychającymi rzekami jest zresztą nie tylko tam. Wystarczy spojrzeć w niektórych miejscach na Czarną-Bielinię i Piasecznicę (w okolicy Komorowa i ul. Milenijnej).
O stanie Lubochenki i stawu ponownie napisaliśmy do Wód Polskich z zapytaniem, czy podjęli lub podejmą jakieś działania w celu poprawy sytuacji w tym miejscu.
– Monitorujemy sytuację na rzece Luboczance (Wody Polskie używają nazw Lubochenka/Luboczanka – przyp. red.). Niedawno wykonawca prac utrzymaniowych usunął przeszkody, które ograniczały przepływ wody w korycie rzeki oraz na urządzeniach wodnych. Działania objęły miejsca, w których występowały lokalne utrudnienia przepływu – zapewnia Anna Truszczyńska. – Mimo tych działań poziom wody w rzece nie wzrósł. Obecnie na sytuację w największym stopniu wpływa susza hydrologiczna i długotrwały niedobór opadów. Skutki tych zjawisk obserwujemy nie tylko na Luboczance, lecz także w całym dorzeczu Pilicy. W wielu ciekach i zbiornikach występują bardzo niskie przepływy – dodaje rzeczniczka prasowa Wód Polskich. Jeśli zostaną stwierdzone przeszkody, które w sposób istotny ograniczają przepływ wody i których usunięcie będzie możliwe zgodnie z obowiązującymi przepisami oraz posiadanymi decyzjami, przedsiębiorstwo ma podjąć odpowiednie działania.
J.D.



Komentarze