Dla pana Jerzego i jego siedmioletniej córki Aleksandry wycieczka nad Zalew Sulejowski nie miała być w żadnym razie "poszukiwaniem skarbów" – ot, możliwość spaceru i zabawy na plaży.
To na miejscu okazało się, że będzie nieco inaczej niż zazwyczaj, bo i wszystko wokół takie było. Nadal jednak niczego specjalnie nie szukali, a tylko przyglądali się z ciekawością napotykanym, odsłoniętym przez przesunięcie granicy wody przedmiotom. "Skarby" znalazły się więc same. Można uważać, że to określenie na wyrost, faktem jest jednak, że było to niecodzienne znalezisko.
A mianowicie dwie łódeczki z kory i patyków. Sporo oddalone od siebie w morzu piasku, niewątpliwie za to razem puszczone na fale zbiornika. Jedna miała pozostałości konstrukcji żagielka. Druga zaś przymocowany... liścik.
Znalazcy zabrali obie łódeczki ze sobą celem pochwalenia się znaleziskiem, jak i ich dokładniejszych oględzin. Liścik został delikatnie zdjęty i otwarty. Okazał się być prośbą: Chciałbym spotkać fajnych ludzi w liceum i odrobić fizę – głosił.
Czy się udało? To akurat wie tylko nadawca... Ale życzymy mu, by się spełniło. Może odezwie się do nas i powie, czy tak się stało...
wk



Komentarze