– Uważam, że nowe wybory to dobre rozwiązanie. Być może odświeżony skład Rady Powiatu będzie mógł działać skutecznie i koncentrować się na realnych problemach mieszkańców, a nie na rozgrywkach personalnych – mówił Michał Jodłowski przewodniczący Klubu KO w Radzie Powiatu.
Żeby zrozumieć, co się dzieje w Radzie Powiatu, trzeba zacząć od liczb. W wyborach samorządowych w 2024 r. wybraliśmy dziewięciu radnych z PiS, sześciu z Koalicji Obywatelskiej, czterech z KWW Marcina Witko, dwóch z KWW Wszyscy Razem i dwóch z koalicji PSL-Polska 2050. Dwa PiS-y, bo trudno inaczej nazwać KWW Marcina Witko, miały 13 głosów – wystarczającą liczbę do powołania starosty, Zarządu Powiatu i przewodniczącego Rady Powiatu. Tak też się stało. Panowie Węgrzynowski i Witko zawarli pakt, na mocy którego Mariusz Węgrzynowski został starostą, a Zofia Szymańska i Marek Kubiak z KWW Marcina Witko członkami zarządu. Sielanka nie trwała długo. Ludzie prezydenta miasta coraz głośniej wyrażali niezadowolenie z podziału powiatowych łupów. Wzajemne animozje osiągnęły wreszcie taki poziom, że prezydent i radni, którym przede wszystkim zależało na objęciu realnej władzy nad Tomaszowskim Centrum Zdrowia, zerwali koalicję. Podczas czerwcowej sesji w 2024 r. ostentacyjnie wyszli z sesji podczas punktu dotyczącego udzielenia absolutorium za 2023 r. dla Zarządu Powiatu, który sami tworzyli. Absolutorium nie zostało udzielone, a taka decyzja zgodnie z prawem jest jednoznaczna z wnioskiem o odwołanie Zarządu Powiatu. Na reakcję starosty nie trzeba było długo czekać. Węgrzynowski zwrócił się do radnych o zmianę składu zarządu. Głosami PiS przy poparciu pozostałych ugrupowań radni z KWW Marcina Witko – Zofia Szymańska i Marek Kubiak – zostali odwołani.
- Rozłam w PiS wykorzystali radni KO.
Rozpoczęły się dość kuriozalne rozmowy z grupą radnych KWW MW, związanych ze środowiskiem PiS. Jak twierdzi Michał Jodłowski, właśnie oni wystąpili z inicjatywą odwołania starosty i zarządu. Pierwszym etapem nowego porozumienia miała być zmiana na stanowisku przewodniczącego Rady Powiatu. Tak też się stało. Nowa większość odwołała Marka Kociubińskiego z PiS i powołała Michała Jodłowskiego z KO. Kolejnym wspólnym posunięciem miało być odwołanie starosty, poprzedzone ustaleniami co do składu nowego Zarządu Powiatu, na czele którego miała stanąć Alicja Zwolak-Plichta, a jego członkiem miał być m.in. Sławomir Żegota.
27 listopada 2024 r. doszło do pierwszej próby odwołania starosty. Zabrakło jednego głosu. Na obradach nie zjawiła się Lidia Jackow z KO. Radny KWW Marcina Witko Mariusz Strzępek publicznie sugerował, że jej nieobecność jest odwdzięczeniem się Mariuszowi Węgrzynowskiemu za powołanie na prokurenta w tomaszowskim szpitalu Grzegorza Glimasińskiego (blisko rodzinnie związanego z radną) z niebagatelnym, jak na nasze warunki, wynagrodzeniem bliskim 20 tysięcy złotych. Na odpowiedź radnej nie trzeba było długo czekać. W związku z tymi wydarzeniami oraz faktem, że Klub Koalicji Obywatelskiej zamierza współpracować z osobami, dopuszczającymi się takich działań, podjęłam decyzję o wystąpieniu z Klubu. Chcę kontynuować moją działalność jako radna niezależna - napisała na swoim profilu. Nie minie dużo czasu, a radna Jackow pogodzi się z radnym Strzępkiem, a jemu nazwisko "Glimasiński" przestanie się źle kojarzyć.
Kolejny wniosek, zgodnie z zapisami Ustawy o samorządzie powiatowym, można było złożyć dopiero po upływie 6 miesięcy od głosowania poprzedniego. Zabrakło wówczas głosów nie tylko KWW Wszyscy Razem, ale i tych, które deklarowane były przez większość radnych KWW Marcina Witko.
Jak twierdzi Michał Jodłowski, od samego początku rozmów nasz klub deklarował współpracę i jasne oczekiwania względem przyszłego Zarządu i podziału zadań – chcieliśmy wziąć pełną odpowiedzialność za kwestie oświaty, zarządzania ochroną zdrowia, w tym szpital TCZ oraz powiatowych inwestycji. Dziwi, że "witkowcy" zgodzili się oddać szpital, ale ponoć wszystko zostało zaakceptowane przez "koalicjantów", włącznie z osobą Alicji Zwolak-Plichty, jako kandydatką na starostę. Do formalnego podpisania porozumienia i przedstawienia kandydatów nie doszło. Powodem miał być opór członków PiS przed oficjalną i jawną współpracą z KO. Wydaje się jednak, że równie ważnym powodem była zmieniająca się sytuacja w Radzie Miasta.
Po opuszczeniu Klubu Koalicji Obywatelskiej przez Barbarę Klatkę, Agnieszkę Walasik i Lidię Krasoń pozycja prezydenta Marcina Witko znacznie się wzmocniła. Panie tłumaczyły odejście z PO niezgodą na „partyjny dyktat” i chęcią uzyskania niezależności. Ciekawym zbiegiem okoliczności jest fakt, że Lidia Krasoń rozpoczęła w tym czasie pracę w Starostwie Powiatowym w Rawie Mazowieckiej. W tym samym starostwie, w którym sekretarzem powiatu jest szwagier prezydenta Marcina Witko Mariusz Dziuba. Zresztą wzajemna wymiana kadr między Tomaszowem a Rawą jest o wiele silniejsza. W starostwie w Rawie pracuje Arkadiusz Gajewski, choć jak twierdzą zorientowani w tamtejszych układach, niebawem może tę pracę stracić. Gajewski pracuje także w tomaszowskim Zakładzie Gospodarki Wodno-Kanalizacyjnej – spółce miejskiej. W Rawie pracuje też od lat Barbara Klatka, ale w jednostce samorządu miejskiego, w którym PiS nie ma przewagi. W tomaszowskich miejskich spółkach odnajdziemy z kolei nazwiska działaczy PiS związanych z Rawą Mazowiecką, jak choćby Janusza Wojciechowskiego.
Po zmianach w KO prezydentowi przestała być już niezbędna przychylność opozycyjnych radnych, a tym samym można było stawiać twardsze warunki w rozmowach o powiatowej układance.
- Mimo wszystko rozmowy były kontynuowane.
Ciekawy przebieg musiało mieć spotkanie, w którym uczestniczyła Joanna Skrzydlewska, marszałkini województwa łódzkiego, Marcin Witko i wydelegowany przez KO Sławomir Żegota. To tu, zdaniem radnych KO, Sławomir Żegota miał otrzymać od prezydenta Witko propozycję objęcia stanowiska starosty z poparciem radnych KWW Marcina Witko. Sławomir Żegota stanowczo temu zaprzecza.
28 listopada 2025 r. zwołana została kolejna sesja, z kolejnym wnioskiem o odwołanie Mariusza Węgrzynowskiego. Przed sesją doszło do spotkania radnych KO, PSL, KWW MW oraz radnego Piotra Kagankiewicza, w trakcie którego potwierdzono ustalenia co do składu nowego Zarządu Powiatu. Za odwołaniem dotychczasowego starosty zagłosowało 14 radnych, czyli wymagana większość. Wydawało się, że umowa zostanie dotrzymana.
Po zakończeniu głosowania Kazimierz Mordaka złożył wniosek o rozszerzenie porządku obrad o powołanie nowego starosty. Radni związani z KWW Marcina Witko poprosili o wstrzymanie się z tym wyborem. Kolejną sesję z porządkiem obejmującym wybór starosty i nowego zarządu wyznaczono na 2 grudnia.
Klimat rozmów, jakie toczyły się pomiędzy sesjami, był już inny. Brakowało w nich najważniejszego elementu – jednoznacznego potwierdzenia ważności dotychczasowych ustaleń. To, iż radni skupieni wokół prezydenta miasta mogą ich nie dotrzymać, potwierdziło się na kolejnej sesji. 2 grudnia na sesji nie pojawili się radni zarówno z PiS, jak i związani z KWW MW. Z uwagi na brak kworum trzeba było zamknąć obrady.
- Nie tylko tam doszło do zmiany stanowiska.
Na posiedzeniu Klubu KO Sławomir Żegota oświadczył. że jest po rozmowach z radnymi i to on będzie starostą z poparciem 12 głosów, które – jak powiedział – już zgromadził. On sam twierdzi, że przebieg rozmów był zupełnie inny: (...) powiedziałem, że mam propozycję startu i poparcie radnych m.in. Kagankiewicza i Kowalczyka, które wraz z głosami KO gwarantuje 12 głosów. Odrzucono moją propozycję. Przez pozostałych radnych KO ten pomysł został odebrany jako złamanie obowiązujących ustaleń. Radny Mordaka publicznie nazwał Żegotę sprzedawczykiem i zdrajcą. Pojawiły się także głosy, jakoby KO dogadało się z PiS, by ponownie wybrać Mariusza Węgrzynowskiego w zamian za stanowiska w zarządzie. Zdaniem Michała Jodłowskiego, to największy z możliwych do wymyślenia absurdów.
19 grudnia wpłynął wniosek grupy radnych z porządkiem dotyczącym powołania starosty i zarządu. Wtedy nie było już żadnych ustaleń z radnymi skupionymi wokół KO. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, doszło natomiast do spotkania prezydenta Marcina Witko i starosty Mariusza Węgrzynowskiego z władzami regionu (a ponoć też z centralnymi) PiS. Efektem miał być kategoryczny zakaz współpracy z KO i wezwanie do zgody w szeregach obu PiS-ów.
Sama sesja miała dość nieoczekiwany przebieg. Wniosek o przerwę do 8 stycznia złożony przez Wacławę Bąk (KWW MW) został odrzucony, a obrady kontynuowano zgodnie z porządkiem. W punkcie dotyczącym wyboru starosty zgłoszono Mariusza Węgrzynowskiego z PiS oraz Dariusza Kowalczyka z PSL. Żaden nie uzyskał wymaganej większości 12 głosów.
Kolejna próba powołania nowego starosty odbyła się 9 stycznia br. Inicjatorem sesji był działający mimo odwołania Węgrzynowskiego Zarząd Powiatu. Radni Klubu PiS zgłosili na tę funkcję odwołanego niedawno Mariusza Węgrzynowskiego. Z drugiej strony padła kandydatura Dariusza Kowalczyka, obecnie z PSL (zaczynał od kandydowania do Rady Powiatu z list PiS). KO nie wystawiło własnego kandydata. Kowalczyk uzyskał wymagane 12 głosów i stał się (teoretycznie) nowym starostą. Celowo używam słowa „teoretycznie”, bo starostwem do czasu wyboru pełnego nowego składu Zarządu Powiatu nadal kieruje odwołany starosta, choć i w tej kwestii opinie prawników są odmienne, co pokazały wydarzenia z 14 stycznia i słynna na całą Polskę "próba przejęcia i obrona gabinetu".
Nie wiemy konkretnie, kto oddał głosy na Kowalczyka – przy wyborze głosowanie jest tajne. Oczywistym jest, że musiało go poprzeć między innymi KO i ktoś z PiS. Sprawa wyboru zarządu pozostawała nierozstrzygnięta. Na pytanie o funkcję wicestarosty dla Alicji Zwolak-Plichty przewodniczący Klubu KO Michał Jodłowski otrzymał od Dariusza Kowalczyka odpowiedź, że wicestarostą będzie Sławomir Żegota. Rozłam w Klubie KO stał się faktem. Potwierdziła to dobitnie kolejna sesja.
Grupa radnych skupiona wokół KWW MW, PSL, Wszyscy Razem oraz bracia Żegotowie zawnioskowali o nową sesję, na której miałby się dokonać wybór wicestarosty i członków Zarządu Powiatu. Została zwołana jeszcze tego samego dnia na godz. 19.00. Nieoczekiwanie pierwszym jej punktem było rozpatrzenie wniosku o odwołanie przewodniczącego rady Michała Jodłowskiego. Oprócz radnych KWW MW i PSL podpisali się pod nim również bracia Żegotowie.
Z PO wyrzucano radnych za o wiele mniejsze przewinienia (jak choćby ukaranie Barbary Klatki za głos za absolutorium dla Marcina Witko). – Czy ktoś słyszał, abym miał zostać za to ukarany? – pyta retorycznie Żegota. Jego dobre samopoczucie może zostać wkrótce zburzone, bo jak twierdzi poseł Adrian Witczak, sprawa została skierowana do organów, które podejmą decyzję.
- Wniosek nie uzyskał większości
To, co zaczęło się dziać później, najlepiej podsumowała radna Martyna Wojciechowska: – Myślałam, że nie możemy upaść już niżej, tymczasem otwierają się kolejne otchłanie. Radni, którym wydawało się, że dysponują stabilną większością, zrozumieli, że w decydujących głosowaniach tej większości mogą nie mieć. Zaskoczenie tym faktem wyraził nawet radny Strzępek, autor nowego porozumienia programowego – swoją drogą całkiem sensownego. Wchodzenie, wychodzenie, problemy z kworum, nerwowe przypisywanie nazwisk do stanowisk i przepychanki przy ustalaniu obsady Zarządu Powiatu dezorganizowały prace rady. Najlepiej podsumował to radny Piotr Kagankiewicz: Dobrze rozpocząć weekend od dobrej komedii. Ale chyba obserwującym obrady mieszkańcom do śmiechu nie było.
Jedyne co nowej grupie dążącej do objęcia władzy się udało, to złożenie kolejnego wniosku o sesję na 12 stycznia z porządkiem rozpoczynającym się od odwołania przewodniczącego rady, a następnie powołania składu zarządu.
Obrady z 12 stycznia przejdą do historii jako jedne z najkrótszych. Tuż po ich rozpoczęciu radny Kazimierz Mordaka złożył wniosek o przerwę do 2 marca. Wniosek przeszedł. Za jego przyjęciem zagłosowało 12 radnych: ośmioro z PiS, troje z KO (jeden obecnie niezależny) i jeden z Wszyscy Razem.
"Wniosek formalny o przerwę do 2 marca do godz. 16.
Jeżeli nowy pan Starosta ma większość to wniosek nie uzyska akceptacji i wybiorą jeszcze dzisiaj nowy zarząd i od jutra na czele z radnym Strzępkiem będą zaprowadzać już nowe porządki.
A jeżeli takiej większości nie ma, to my jako radni nie będziemy się narażać w oczach mieszkańców na śmieszność i kompromitację. Unikniemy cyrku, który fundują nam przedstawiciele Pana Prezydenta. Połowa Polski się już z nas śmieje. Natomiast data 2 marca to ostateczny termin, w którym można powołać nowy zarząd, więc przedstawiciele Pana Prezydenta będą mieli mnóstwo czasu żeby to wszystko dokładnie przemyśleć, będą mogli się przegrupować, może uda się kogoś przekupić i w ostatnim dniu zarząd powołać.
Gdyby jednak zarządu nie powołano, to będą ponowne wybory i może wtedy mieszkańcy wybiorą bardziej odpowiedzialnych radnych, takich, którzy będą się kierować tylko i wyłącznie dobrem mieszkańców, a nie dobrem swojego portfela.
Osobiście uważam, że to bardzo dobre rozwiązanie".
Jeżeli ktoś myślał, że to już koniec powiatowych zabaw srodze się mylił. Okazało się, że wnioskujący o przerwę radny Mordaka pomylił się w rachunkach. Ostateczny termin wyboru Zarządu upływa bowiem 28 lutego, tak więc sesja w marcu byłaby już fikcją. Jakby tego zamieszania było mało, grupa radnych złożyła wniosek o "sesję w sesji" z niemal tym samym porządkiem obrad co ta trwająca mimo przerwy. Głównym powodem była oczywiście troska o dobro mieszkańców - czyli wybór zarządu i uchwalenie budżetu oraz wysokości pensji dla nowego starosty. Wśród wnioskodawców znaleźli się ci, którzy 9 stycznia nie dopuścili do rozpatrywania budżetu.
Zarysował się wyraźny podział. Z jednej strony skłócony PiS i KO, z drugiej "witkowcy", Wszyscy Razem, PSL, bracia Żegotowie i dawny witkowiec, obecnie niezależny radny Strzępek. Zebrali 12 głosów co pozwoliło im 21 stycznia zwołać sesję, wybrać Zarząd i uchwalić budżet. Na sesji zjawiła się tylko nowo powstała większość i radna Martyna Wojciechowska, twierdząca, że nie legitymizuje tej sesji i nie będzie brała udziału w jakichkolwiek rozstrzygnięciach.
Rozpoczyna się kolejny etap. W powiecie teoretycznie rządzi nowy Starosta i nowy Zarząd. W rzeczywistości to wielki sukces Marcina Witko. Mistrzowsko rozegrał przeciwników i sprzymierzeńców. Teraz on i jego ludzie faktycznie rządzą powiatem.
Andrzej Kucharczyk



Komentarze