Z Damianem Żurkiem, tomaszowskim panczenistą rozmawiamy o jego odczuciach po startach na igrzyskach olimpijskich w Mediolanie oraz sportowych planach.
– Damianie, stałeś się idolem dla tysięcy młodych ludzi w kraju. Skradłeś ich serca. Wszędzie, gdzie się pojawiasz, jesteś rozpoznawalny i otoczony wianuszkiem dzieci.
– Bardzo to lubię. To jedna z najprzyjemniejszych rzeczy związanych z popularnością. Takie spotkania to dla mnie sama radość. Po latach role się odwróciły, ale przecież jeszcze kilkanaście lat temu też byłem takim małym Damianem, który ganiał za swoimi idolami. Pamiętam, jak w 2014 r. Zbyszek Bródka zdobył złoty medal w Soczi, i jak go witaliśmy.
– Jak zapamiętasz igrzyska w Mediolanie?
– Było dużo dobrych, ale też gorszych emocji. Nie ukrywam, że jechałem tam zdobyć olimpijski medal. Nie udało się, trochę zabrakło, chyba najbardziej szczęścia. Zrobiłem wszystko co mogłem, trafiliśmy z formą, ale to nic… Pewnie musiało tak być. Wszystko w życiu dzieje się po coś. Przez kolejne cztery lata będę dalej pracował, żeby osiągnąć upragniony cel.

Czytała(e)ś wstęp naszego artykułu ? Spodobał Ci się ?
Kliknij aby wykupić Pełny dostęp już od 2,50 zł




Komentarze