W pobliżu osiedla w tej miejscowości w gminie Tomaszów planowana jest budowa siedmiu obiektów inwentarskich, w których ma być prowadzony chów drobiu. – Rocznie może być tutaj przywożone (i wywożone) około dwóch milionów sztuk brojlerów. Do tego dostawy pasz, węgla (ponad pół miliona rocznie) i LPG do celów opałowych. Nikt nie przeprowadził analizy wpływu transportu na mieszkańców, hałasu, pylenia oraz degradacji dróg lokalnych – mówi wzburzony Jerzy Wijata, prezes zarządu Stowarzyszenia na rzecz Ochrony Mieszkańców i Środowiska w Twardej.
Zagrożenie dla mieszkańców i przyrody
Mieszkańcy Twardej podnieśli alarm, kiedy dowiedzieli się, że w sąsiedztwie ich domów ma być prowadzona hodowla drobiu na dużą skalę. Chodzi o tereny w okolicach ul. Cegielnianej. To jedna z przecznic ul. Południowej (drogi wylotowej z powiatu), przy której powstało nowe osiedle. Budowane są kolejne domy. Sielankę w tej pięknej okolicy ma zakłócić planowana w niedalekiej odległości inwestycja (najbliższe zabudowania dzieli niespełna 200 m). – Uciekliśmy z miasta. Tutaj znaleźliśmy ciszę i spokój. A teraz chcą nam postawić olbrzymie fermy – denerwują się mieszkańcy.
Na trzech działkach planowana jest budowa łącznie siedmiu budynków inwentarskich (kurników). – Pomimo formalnego rozdzielenia inwestycji na kilku inwestorów przedsięwzięcie: posiada wspólną lokalizację, wykorzystuje tę samą technologię, tworzy jedną funkcjonalną całość gospodarczą i jest realizowane w bezpośrednim sąsiedztwie bez barier przestrzennych – wylicza J. Wijata. Zdaniem prezesa Stowarzyszenia na rzecz Ochrony Mieszkańców i Środowiska w Twardej podział inwestycji na kilka odrębnych postępowań może stanowić obejście przepisów dotyczących oceny oddziaływania na środowisko. – Zgodnie z art. 66 Ustawy o ochronie środowiska raport powinien obejmować oddziaływania skumulowane. Tu nie uwzględniono łącznego oddziaływania wszystkich siedmiu kurników. Brak jest pełnej analizy emisji (hałas, amoniak, odory). Nie przedstawiono metodologii obliczeń – wymienia J. Wijata.
Inwestycja ma być zlokalizowana w otulinie Sulejowskiego Parku Krajobrazowego, w pobliżu rezerwatu przyrody Twarda, w zlewni rzeki Pilicy, w obrębie korytarza ekologicznego "Dolina dolnej Pilicy" i głównego zbiornika wód podziemnych "Niecka Łódzka", czyli na obszarze o dużej wrażliwości przyrodniczej i hydrologicznej, w pobliżu siedlisk gatunków chronionych. A zgodnie z Ustawą o ochronie przyrody i uchwałą Sejmiku Województwa Łódzkiego takie obszary podlegają szczególnej ochronie.
Procedura ruszyła: opinie, odwołania...
Pomysł na budowę kurników w tej lokalizacji powstał już dekadę temu. Jeden z inwestorów wystąpił o decyzję o uwarunkowaniach środowiskowych dla inwestycji, czyli budowy dwóch budynków inwentarskich do chowu kur. A ściślej kurników z całą infrastrukturą towarzyszącą w "zabudowie zagrodowej" (tak zostało to zdefiniowane): kotłownią, silosami na paszę, zbiornikami na ścieki, składem opału i ujęciem wody oraz całym pozostałym zapleczem. Gmina Tomaszów po uzgodnieniach z Regionalnym Dyrektorem Ochrony Środowiska w Łodzi i po zasięgnięciu opinii tomaszowskiego sanepidu wydała decyzję o uwarunkowaniach środowiskowych dla tej inwestycji. Później przedsiębiorcy rozpoczęli starania o budowę pięciu kolejnych budynków inwentarskich (na dwóch innych działkach).
Szybko okazało się, że droga postępowania administracyjnego nie będzie łatwa ani krótka. Dla jednej z działek postępowanie zostało zawieszone ze względu na nieuregulowane sprawy spadkowe. W przypadku innej mieszkańcy złożyli odwołanie do Samorządowego Kolegium Odwoławczego. Negatywną opinię dotyczącą warunków realizacji przedsięwzięcia (dokumentacji środowiskowej) wydał Marszałek Województwa Łódzkiego. Sprawą budowy kurników w Twardej zajmuje się też Wojewódzki Sąd Administracyjny.
Mieszkańcy żądają wyjaśnień
Pojawiło się szereg znaków zapytania. Zawiązane przez mieszkańców Twardej stowarzyszenie domaga się wyjaśnień i pełnej transparentności. Jego członkowie dopatrują się niespójności w działaniach gminy, ale też innych organów wydających opinie. Domagają się dokładnego wyjaśnienia szczegółów w oparciu o obowiązujące przepisy. – Sprawa ma charakter nie tylko lokalny, lecz również systemowy, gdyż dotyczy sposobu stosowania przepisów o ochronie środowiska, planowania przestrzennego oraz udziału społeczeństwa w postępowaniach administracyjnych – mówią.
– Nie mamy nic do ukrycia. Proszę pamiętać, że wydaję decyzję w oparciu opinię RDOŚ, Wód Polskich czy sanepidu. A następnie podlegają one weryfikacji w kolejnych instancjach. Zależy nam na jak najbardziej rzetelnym przekazie i wyjaśnieniu, dlatego organizowane są spotkania z mieszkańcami – zapewnia Sławomir Bernacki, wójt gminy Tomaszów.
Nastroje społeczne są jednoznaczne. Mieszkańcy sprzeciwiają się budowie ferm drobiu w ich miejscowości. Złożyli w tej sprawie petycję (podpisało się pod nią prawie 350 osób) do wójta gminy i posła Adriana Witczaka
Obawiają się zanieczyszczenia wód powierzchniowych i gruntowych. Wiele domostw w pobliżu korzysta jeszcze ze studni głębinowych. – Hałas, nieznośny zapach, zanieczyszczenie. Dlaczego mamy się na to zgodzić? Wielu z nas zainwestowało oszczędności życia w zakup działki czy budowę domu. Jak powstaną tutaj kurniki, to wartość nieruchomości znacznie spadnie – twierdzą protestujący mieszkańcy.
ag



Komentarze