Tam latem bez problemu dostaną zatrudnienie. Jeśli nie znajdą się dodatkowe pieniądze na dyżury ratownicze na Zalewie Sulejowskim, to mogą wybrać oferty pracy w kurortach i na plażach nad Bałtykiem. – Z puli, jaką dysonujemy, płatnych dyżurów będzie niewiele. A nikt nie będzie pracował przez całe wakacje społecznie – jasno stawia sprawę Damian Błaszczyk, prezes Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego w Tomaszowie.
Przez cały rok ratownicy pracują głównie na krytych pływalniach, w wakacje potrzebni są również na okrytych basenach czy kąpieliskach. W powiecie tomaszowskich tych miejsc letniego wypoczynku jest całkiem dużo: baseny w Osiedlu Niewiadów i na terenie Ośrodka Rehabilitacji Dzieci Niepełnosprawnych, kąpieliska nad Pilicą w Tomaszowie i nad zalewem w Smardzewicach. To tego dochodzą całoroczne baseny kryte w Tomaszowie i w Spale. – Wielu młodych ludzi chce pracować w tym zawodzie. Szkolimy, egzaminujemy, przygotowujemy do działań. Chętnych nie brakuje, co bardzo cieszy – mówi D. Błaszczyk.
Ratowanie, niesienie pomocy do pewnego momentu może być pasją, zamiłowaniem. Jednak dla dorosłych ludzi powinno być również źródłem utrzymania. – A często służba ratownicza oparta jest na wolontariacie, na dyżurach społecznych. Staramy się zapewnić tym młodym ludziom chociaż posiłek i wodę – mówi prezes WOPR w Tomaszowie.
Jeśli chodzi o baseny czy kąpieliska (prowadzone przez lokalne samorządy czy jednostki centralne, również te prywatne), to tam ratownicy są normalnie opłacani i pracują za godziwe pieniądze. W tym roku będą pełnić dyżury na strzeżonych plażach nad Pilicą przy ul. PCK oraz nad zalewem w Smardzewicach. – Latem w gorące dni na smardzewickiej przystani wypoczywa po kilka tysięcy osób. Ratownicy są niezbędni. Na jakość wody nie mamy wpływu, ale możemy wpłynąć na poprawę bezpieczeństwa. Mamy zapewnienie Wód Polskich, że woda w zbiorniku w tym roku nie będzie spuszczana w związku z planowanym remontem, więc na pewno uruchomimy kąpielisko – zapewnia Sławomir Bernacki, wójt gminy Tomaszów.
Będzie jednak problem z finansowaniem dyżurów ratowniczych na Zalewie Sulejowskim. Pamiętajmy, że turyści wypoczywają nie tylko na plaży, ale korzystają też z różnego sprzętu pływającego: rowerków, desek, łódek, żaglówek, skuterów, a nawet dmuchańców. – Zrobiło się gorąco, wypoczywających nad zbiornikiem i na wodzie jest coraz więcej. Właściwie to sezon zaczęliśmy już 1 maja. Od tego czasu jesteśmy w bazie w Smardzewicach w każdy ciepły weekend i nie tylko. Oczywiście również w pogotowiu pod telefonem – wyjaśnia D. Błaszczyk.
Na razie ratownicy pracują na zalewie społecznie. Od 15 czerwca (na trzy miesiące) mają dostać środki na dyżury płatne. Dotacje na zadania z zakresu ratownictwa i ochrony ludności na obszarach wodnych (na utrzymanie gotowości operacyjnej oraz patrolowanie akwenów) przyznaje wojewoda. W tym roku ta pula wynosi zaledwie 99 tys. zł (jest niezmienna od 2013 r.). Jeśli nie zostanie zwiększona, to ta kwota będzie rozdysponowana na cztery zbiorniki na terenie naszego województwa, tj. Zalew Sulejowski, Jeziorsko na Warcie, Tatar w Rawie Maz. i Zadębie w Skierniewicach. Po podziale na nasz zalew zostanie przyznane około 25 tys. zł do podziału na WOPR Tomaszów i WOPR Piotrków Tryb. (ma bazę po drugiej stronie akwenu w Bronisławowie).
– To wystarczy zaledwie na miesiąc i to tylko na weekendy. Przy założeniu, że na zbiorniku będzie danego dnia tylko jeden zespół ratowników (albo z bazy w Smardzewicach albo w Bronisławowie). Takie sytuacje nie powinny mieć miejsca na tak dużym akwenie (ma 20 km długości). Jeśli coś się stanie po drugiej stronie zbiornika, to czas dojazdu służb na miejsce znacznie się wydłuży. Pamiętajmy też, że w okresie wakacji powinniśmy być nad wodą przez siedem dni w tygodniu. Przecież ludzie toną nie tylko w weekendy – twierdzi D. Błaszczyk.
Tomaszowski WOPR stara się o dotacje z gminy i powiatu. Szuka wsparcia u sponsorów. Ma odpowiedni sprzęt, ale musi znaleźć pieniądze na paliwo, serwis i ubezpieczenie łodzi oraz samochodów, nabicie butli tlenowych czy dzierżawę terenu bazy. Poza służbą na wodzie i interwencjami ratownicy prowadzą też działania prewencyjne i edukacyjne w szkołach i innych placówkach. Chcą być traktowani jak inne służby (policja i straż pożarna), które za swoją pracę dostają wynagrodzenie. W innych województwach środki na gotowość operacyjną są sukcesywnie zwiększane. Prezes WOPR w Tomaszowie ma nadzieję, że w końcu stanie się tak również w naszym regionie.
ag



Komentarze