Wiele osób wieszczy koniec lektur książkowych wypieranych przez wieści czerpane z Internetu. Czy tak być musi? Wszystko zależy od nas samych, potencjalnych czytelników, oraz wydawców, którzy potrafią swoimi propozycjami zainteresować tradycjonalistów, nieulegających współczesnym trendom.
Zupełnie przypadkowo trafiła do moich rąk książka wydana w minionym roku przez Dom Wydawniczy Księży Młyn z Łodzi. Publikacja nosi tytuł "Z ziemi piotrkowskiej". To zbiór opowieści opartych na faktach, jakie miały miejsce w II połowie XIX i I połowie XX w. Czytelnika z powiatu tomaszowskiego nie może odstręczać tytuł. Pamiętać należy, że byliśmy wtedy częścią guberni piotrkowskiej. Wczytujemy się w owe opowieści, w większości o charakterze obyczajowym, kryminalnym i wojennym, przygotowane przez autora Przemysława J. Łaskiego, publikującego je na nieistniejącym już portalu internetowym (a jednak), a niedawno uporządkowane i zredagowane przez tradycjonalistę Marka Gajdę.
Nie będę zdradzał szczegółów owych opowieści, ale czytelnik znajdzie w nich ciekawostki z Węgrzynowic w gminie Budziszewice, z samych Budziszewic, z Ujazdu, Stasiolasu w gm. Ujazd, z Łaznowa w gm. Rokiciny, Chorzęcina i Zawady w gm. Tomaszów i samego Tomaszowa. Jest też wzmianka o Janie Piotrze Dekowskim, etnografie, współtwórcy tomaszowskiego muzeum. Dla Tomaszowian sensacją będzie opis zbrodni w budynku stacyjki kolejowej Wolbórka (na trasie Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej) leżącej pomiędzy Będkowem a Czarnocinem. W 1925 r. zamordowano w tej drewnianej perełce architektury kasjera i zawiadowcę PKP. Budynek, niemy świadek zdarzenia, jest obecnie ozdobą Skansenu Rzeki Pilicy w Tomaszowie.
Są też w publikacji zdarzenia z nieodległego Wolborza. Cykl 34 opowieści zamyka ta, która przypomina nam czas budowy (1969–1974) Zalewu Sulejowskiego. Tę lekturę poleca wierny tradycji
JaPa



Komentarze