Pojawienie się gwiazdy betlejemskiej to nie tylko biblijny mit. To także fakt astrologiczny, nad którym od wieków zastanawiają się naukowcy na całym świecie. "Wtedy Herod przywołał potajemnie Mędrców i wypytał ich dokładnie o czas ukazania się gwiazdy" – czytamy w drugim rozdziale Ewangelii św. Mateusza. Jest to pierwsza wzmianka o gwieździe betlejemskiej, na jaką natykamy się w Biblii Tysiąclecia.
Od wieków astronomowie na całym świecie intrygują także kolejne dwa zdania o tajemniczym zjawisku na niebie, które kazało niegdyś mędrcom ze Wschodu szukać nowo narodzonego Mesjasza. Pismo Święte mówi: "Ujrzeliśmy bowiem jego gwiazdę na Wschodzie..." i dalej "A oto gwiazda, którą widzieli na Wschodzie , szła przed nimi, aż przyszła i zatrzymała się nad miejscem, gdzie było Dziecię". Pierwsze dwa zdania wskazują na to, że gwiazda betlejemska była na niebie czymś nowym, z trzeciego można wnioskować, że poruszała się po sklepieniu ze wschodu na południe, aż w końcu znalazła się nad Betlejem, gdzie Trzej Królowie znaleźli małego Jezusa.
Próby astronomicznego wyjaśnienia zjawiska, jakim była gwiazda betlejemska, naukowcy podejmują od wielu wieków. Jedną z najpopularniejszych hipotez na ten temat jest zjawisko tzw. potrójnej koniunkcji Jowisza i Saturna. Miała ona miejsce w 7 roku p.n.e. Wtedy to zarówno Jowisz, jak i Saturn, poruszając się na tle gwiazdozbioru Ryb , zakreśliły na niebie pętle. W okresie zaledwie kilku miesięcy planety te miały aż trzykrotnie jednakową długość ekliptyczną. 29 maja, 30 września i 5 grudnia Jowisz i Saturn spotkały się na niebie , a odległości kątowe między nimi wynosiły zaledwie 1 stopień. Koniunkcje Jowisza i Saturna zdarzają się wcale nie tak rzadko, bo co 20 lat. Trzykrotne spotkanie tych dwóch planet na niebie w kilkumiesięcznych odstępach czasu daje się zaobserwować co 120 lat. Ale koniunkcja, do której dochodzi między Jowiszem a Saturnem, trzy razy w tym samym gwiazdozbiorze, to zdarzenie powtarzające się aż co 900 lat. Miało miejsce właśnie w 7 roku p.n.e.
Rok później sytuacja na niebie zadziwiła Ziemian ponownie, bowiem w lutym 6 roku p.n.e. do dwóch zbliżonych do siebie planet przysunął się także Mars. Do spotkania tych trzech planet, czyli do tzw. Wielkiej Koniunkcji, dochodzi co 800 lat. Kiedy w 1603 roku i 1604 można było zaobserwować kolejną w historii Wielką Koniunkcję, naukowiec Johannes Kepler zauważył, że bezpośrednim sąsiedztwie Marsa, Jowisza i Saturna rozbłysła supernowa, którą być może wówczas ochrzczono gwiazdą betlejemską. A skoro przed narodzeniem Chrystusa oprócz spotkania trzech planet, doszło do potrójnej koniunkcji Saturna i Jowisza, to pojawienie się nowej gwiazdy na niebie było wówczas tym bardziej uzasadnione. Dla ówczesnych naukowców zdarzenie to było wystarczająco uzasadnione astrologicznie, by potraktować je jako znak nadejścia Mesjasza.
Innym popularnym wytłumaczeniem zjawiska gwiazdy betlejemskiej jest pojawienie się przed nadejściem Mesjasza dobrze widocznej komety w pobliżu Ziemi. Pojawiła się ona ok. 5 roku p.n.e. a wzmianki o niej znaleziono w ówczesnych kronikach chińskich. Wiadomo dziś, że kometa miała widoczny ogon, pojawiła się na przełomie marca i kwietnia oraz była widoczna przez 70 dni. Ukazała się najprawdopodobniej w okolicach gwiazdozbioru Koziorożca, można więc wnioskować, że rankiem mogła być widoczna na wschodzie od Jerozolimy i Betlejem, czyli w miejscu, skąd wyruszyli Trzej Królowie.
Dzisiaj mianem Gwiazdy Wigilijnej określamy tę, którą zobaczymy na niebie jako pierwszą. Może to być:
* Wega – najjaśniejsza gwiazda konstelacji Lutni. Będzie świecić nad zachodnim horyzontem.
*Capella – najjaśniejsza gwiazda konstelacji Woźnicy. Będzie świecić po przeciwnej stronie nieba. Nad północno – wschodnim horyzontem.
*planeta Mars – najjaśniejszy po Księżycu obiekt na niebie.




Komentarze