– mówi Wojciech Plich, który pracuje przy obsłudze sędziowskiej największych imprez siatkarskich na świecie. 23-letni tomaszowianin obecnie uczestniczy w klubowych mistrzostwach świata w Brazylii. – W tym roku samolotami przeleciałem już prawie 100 tysięcy kilometrów – dodaje.
W siatkówce zakochał się ponad dekadę temu. Miał 11 lat, kiedy pojechał z dziadkiem na mecz do Bełchatowa. – To były czasy tej najmocniejszej Skry. W jej szeregach grali wtedy Mariusz Włazy, Michał Winiarski czy Stephan Antiga, który za chwilę został trenerem siatkarskiej reprezentacji Polski i zdobył z nią mistrzostwa świata – wspomina pan Wojciech. Kilka lat później znalazł ogłoszenie, że Łódzki Związek Piłki Siatkowej potrzebuje sędziego. Zgłosił się na kurs i zaczął pracę w wojewódzkich rozgrywkach młodzieżowych. – Na słupku jako główny arbiter, drugi albo liniowy – mówi. W sezonie 2021/2022 rozpoczął przygodę z seniorską siatkówką jako sędzia sekretarz. Prowadził protokoły z meczów Lechii w pierwszej lidze i Skry w PlusLidze. I to robi do dzisiaj.
Dobrze wykonywana praca na krajowym podwórku spowodowała, że tomaszowianin dostał ofertę pracy za granicą. – Skorzystałem z propozycji Anety Olszyckiej, prezes ŁZPN i pomocy Macieja Kwiatkowskiego. Dzisiaj wiem, że to była dobra decyzja. W marcu wyjechałem na swój pierwszy międzynarodowy turniej siatkówki plażowej do Meksyku. Później pracowałem na turniejach plażówki w Turcji i Austrii – wspomina.
W tym roku W. Plich był już na trzech międzynarodowych turniejach siatkarskich (w hali) młodzieży. Najpierw (w lipcu) pracował na mistrzostwach świata dziewcząt U19 w Serbii i Chorwacji, gdzie Polki wywalczyły srebrny medal. Później poleciał do Uzbekistanu. W Taszkiencie przyniósł szczęście Biało-Czerwonym (kadrze U19), prowadzonym przez Jacka Nawrockiego. – Nawet podarowałem tomaszowskim kibicom flagę. To był szczególny turniej, bo w polskiej drużynie grali trzej tomaszowianie: Jakub Przybyłkowicz, Olgierd Skóra i Patryk Głowa. W sztabie szkoleniowym też było kilku reprezentantów naszego miasta – mówi Wojtek.
Pod koniec sierpnia pracował też w Chinach na mistrzostwach świata U21. Tam Polacy z Wiktorem Przybyłkiem w składzie zajęli szóste miejsce. Potem był jeszcze w Bahrajnie na azjatyckich mistrzostwach młodzieży.
– Na tych imprezach międzynarodowych zajmuję się obsługą techniczną. Rozstawiam sprzęt dla sędziów. Pilnuję również tego, żeby każdy punkt był przyznawany właściwie. Nadzoruję pracę sekretarzy zawodów. Czuwam nad przebiegiem meczów od strony organizacyjnej – informuje.
W pracy musi być bezstronny i obiektywny. – Wiadomo, chociaż czasami nie jest to proste. Jestem przecież też kibicem siatkarskim reprezentacji Polski i Lechii. To dla mnie niesamowita przygoda. Poznałem wielu ludzi na całym świecie. Mam nadzieję, że to dopiero początek mojej sędziowskiej drogi – mówi.
Tomaszowianin podjął kolejne wyzwanie. Obecnie przebywa w Brazylii, gdzie pracuje przy klubowych mistrzostwach świata. Polskę reprezentuje tam Warta Zawiercie.




Komentarze