Środa, 4 marca 2026, Imieniny: Adrianny, Kazimierza, Wacława

 

Przed świętami bardzo ważne były jasełka. Tomaszów, okres międzywojenny (fot. ze zbiorów Muzeum im. Antoniego hr. Ostrowskiego)

Dawniej święta były pełne śnieguRadość z czekolady i pomarańczy, długie wyprawy na pasterkę, śnieg po pas i furtki... z zawiasów. O świętach sprzed lat opowiedzieli nam tomaszowianie. Kto jeszcze takie pamięta?


Skarbnicą wiedzy o dawnych czasach i zwyczajach była dla mnie zawsze moja babcia Jadwiga Dębiec, urodzona w 1931 r. Opowiadała mi o świętach skromnych, ale pięknych. Takich, w których liczą się tradycje, więzi rodzinne, a dzieci cieszą się nawet z drobnych, dziś powiedziałoby się, powszednich rzeczy.  Ważny był poprzedzający święta adwent  czas powagi, chodzenia na roraty do kościołów, często bardzo daleko położonych, i – oczywiście – robienie porządków. Przed Wigilią były one obowiązkowe. Większość ozdób wykonywało się własnoręcznie.  W długie grudniowe wieczory po odrobieniu lekcji, wraz z rodzeństwem, robiłam łańcuchy i gwiazdki choinkowe z papieru. W tym czasie babcia i mama przy tym samym stole dziergały na drutach szaliki, czapki i rękawiczki. Wspólnie śpiewaliśmy wówczas pieśni, takie jak " Spuśćcie nam na ziemskie niwy" – wspominała babcia Jadwiga. 

Był to także czas wymiany słomy w siennikach łóżek. Wszystko musiało być schludne i czyste. Czasem gospodynie zarywały noce, aby wszystko było dopięte na przysłowiowy ostatni guzik.


  • Zapach drożdżowego ciasta roznosił się po domu

Na święta jedzenie robiło się własnoręcznie, w domach, i nie były to żadne rarytasy. Gospodynie piekły placki drożdżowe z kruszonką i strucle z makiem. W domach unosił się też oczywiście zapach ryb. Smażyły się śledzie i grzyby w cieście. Na wigilię podawano barszcz czerwony i lepiło pierogi z kapustą i grzybami. Na stołach pojawiały się również marynowane śledzie i dynie. Do picia obowiązkowo przygotowywało się kompot z suszu, czyli wędzonych śliwek, jabłek i gruszek. Moja babcia robiła bardzo mocny. Zawsze trzeba było go pić, jak to się mówiło, na lepsze trawienie.


  • Czas jasełek

Przed wojną, jak i później, ważne były przedstawienia świąteczne w szkołach oraz w zakładach pracy. Jadwiga Dębiec chodziła do Szkoły Powszechnej nr 4 przy ul. św. Tekli 4, gdzie brała udział w jasełkach organizowanych przez znaną i szanowaną nauczycielkę Eleonorę Czarnecką. Zachowała przedwojenne zdjęcie z tamtych przedstawień. Znajdują się też w tomaszowskim archiwum. Są to prawdziwe unikaty.


  • Czekaliśmy na czekolady i pomarańcze

Piękne wspomnienia ze świąt Bożego Narodzenia ma też pani Jadwiga Rek z Tomaszowa, która wychowała się w Cekanowie. Jej dzieciństwo przypadło na lata 60. XX w. Wtedy czasy były biedne. My dzieci nie dostawałyśmy prezentów, tak jak teraz. Prezenty były skromne. Bardzo cieszyliśmy się z czekolad, pomarańczy. Tego się nie miało na co dzień – opowiada. W domu było ich pięcioro rodzeństwa. Czekaliśmy na siostrę ojca, która była wtedy panienką. Mieszkała w Łodzi i zawsze na święta przyjeżdżała z walizką, w której miała właśnie czekolady i pomarańcze. To była dla nas wielka radość – wspomina. 

Jej tata przebierał się za mikołaja. Wychodził ukradkiem do stodoły. Tam zakładał kożuch na drugą stronę, czapkę z uszami, przepasywał się powrósłem ze słomy. Miał też brodę z waty. Gdy byliśmy więksi, to już się domyślaliśmy, że to ojciec się przebiera – śmieje się pani Jadwiga.  Wieczerza wigilijna rozpoczynała się później, około godziny 18.00, i już bezpośrednio po niej szło się na pasterkę – dodaje. Pamięta, że przed wigilią kładło się nie garść sianka pod obrus, jak teraz, ale całą wiązkę pod stół.  Dania były raczej skromne, ale mama podkreślała, że musi być ich 13 – mówi tomaszowianka. Na stole pojawiały się pierogi, kluski z makiem, kompot z suszu, który można było nie tylko pić, ale i jeść z grubszym makaronem, jak również ryby i grzyby w cieście. W święta jadło się też szynkę, na co wszyscy czekali. Szynka była na Boże Narodzenie i na Wielkanoc – zauważa pani Jadwiga.


  • Kilometry na pasterkę

 Dzieci bardzo cieszyły się wtedy z żywej choinki, przyniesionej z lasu przez ojca dzień przed Wigilią.  Ozdoby robiło się samemu, np. łańcuchy i gwiazdki z pasków. Nie pamiętam z dzieciństwa bombek. Wspaniałe były zimne ognie. Rodzice kazali dzieciom palić je na dworze. Iskry leciały w śnieg. Chodziło o bezpieczeństwo, żeby się dom nie zapalił – mówi J. Rek. 

Zimy były wówczas siarczyste. Ludzie siedzieli zwykle w domach, pogoda nie sprzyjała wędrówkom do miasta. Ale na pasterkę trzeba było iść Nasza parafia była wtedy w kościele św. Antoniego. To było bardzo daleko od Cekanowa. Około 9 kilometrów w jedną stronę. Gdy byliśmy dziećmi, tata z nami chodził. Potem jako młodzież zbieraliśmy się i chodziliśmy w grupie. Żeby zdążyć na północ, wychodziliśmy o 22.00. Pasterka była długa, dziś są krótsze. Może koło czwartej było się w domu – pamięta pani Jadwiga. W kościele było tak dużo ludzi, że czasem się nie mieścili. Stało się na zewnątrz, mimo mrozu. 

Ale święta miały swój urok. Śpiewało się kolędy, biesiadowało. – Tata zawsze zanosił opłatek zwierzętom. W drugi dzień, w św. Szczepana, po wsi chodzili z szopką. W tym czasie organizowane były u nas też wspaniałe kuligi. Sanie ciągnięte były przez konie. Pięknie wyglądał las i pola całe w śniegu – wspomina tomaszowianka.


  • Furtki z zawiasów i do ogródka

O świętach z dzieciństwa opowiedział nam też Stefan Bosiek, sołtys Ciebłowic, urodzony w 1964 r. Wychował się w Ciebłowicach. Pamięta wyprawy na pasterki do starego kościółka w Białobrzegach.  Zimy były siarczyste. Chodziło się pieszo lub jeździło saniami bądź bryczkami z końmi. Na czas pasterki konie czekały uwiązane do bryczek. Kościółek był pełen ludzi, część stała na zewnątrz. Był niezwykły klimat – mówi. Śmieje się, że był wtedy taki zwyczaj, że jak się szło lub wracało z pasterki, to wyjmowało się ludziom furtki z zawiasów i stawiało w ogródkach. To były takie żarty młodych chłopaków. Czasem ktoś zostawał na posesji i pilnował tej furtki – opowiada Stefan Bosiek. Pamięta słynnego białobrzeskiego proboszcza Mieczysława Adamskiego. On też kojarzy mu się z pasterkami, ze świętami, z tym, że budował nowy kościół w Białobrzegach. 

 Ogólnie czasy były biedne. Dzieci cieszyły się ze wszystkiego. Mikołaj przychodził do nas do przedszkola w Ciebłowicach. Było około 100 metrów dalej za skrętem od centrum Ciebłowic, w prawo i na wprost, w stronę lasu. Wizyta mikołaja to było wydarzenie – wspomina. Choinki były żywe, wieszało się na nich skromne ozdoby.  To było kilka bombek, własnoręcznie upieczone ciasta, jabłka ze swojego sadu, cukierki. Starszy ode mnie o rok brat wstawał w nocy, zrywał te cukierki z choinki i jadł – śmieje się pan Stefan. Na świątecznym stole w jego rodzinnym domu była ryba, pierogi, fasola, makaron z makiem, kapusta z grochem. – Nie było wszystkiego tego co teraz, ale wszystko smakowało, wszystko się doceniało – zauważa. 

Białe i wesołe święta miały swój niepowtarzalny urok.

(fot. ze zbiorów Muzeum im. Antoniego hr. Ostrowskiego), (fot. Panoroma Robotnicza)

J.D

Pin It

Komentarze





Naprawa sprzętu AGD

e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Materiały Urzędu Miasta

TIT - Tomaszowski Informator Tygodniowy
Agencja Wydawnicza PAJ-Press

ul. Długa 82
97-200 Tomaszów Mazowiecki,
tel. 44 724 24 00 wew. 28 (biuro ogłoszeń)
tel. kom. 609-827-357, 724-496-306

WYRÓŻNIONE

Zaczął się remont na Spalskiej i Luboszewskiej

Ulice Luboszewska i Spalska łączą s...

Władek wicemistrzem olimpijskim

Łyżwiarz KS Pilica Vladimir Semirun...

Śmieciowy problem

I to duży. Problem jest i narasta, ...

Randka z książką

To tytuł walentynkowej akcji czytel...

Przeprowadzka biblioteki na finiszu

– Jeśli nic nieprzewidzianego się n...

Most na ul. Legionów nadal nieprzejezdny

Zamknięcie przeprawy przez Wolbórkę...

Miłość wśród skał i nietoperzy 

Warto wiedzieć, że Groty Nagórzycki...

Kolejki i nerwy na poczcie

Od dawna mówi się o kryzysie w Pocz...

Kiedy? Gdzie? Co?

Sprawdź najbliższe wydarzenia kultu...

Dom Pamięci w Spale zaprasza

Odwiedzając Spałę, warto zajrzeć do...

NAJNOWSZE

Bieg „Tropem Wilczym”  - zapisz się już dziś

Nadleśnictwo Spała, Centralny Ośrod...

Dom Pamięci w Spale zaprasza

Odwiedzając Spałę, warto zajrzeć do...

Kolejki i nerwy na poczcie

Od dawna mówi się o kryzysie w Pocz...

Przeprowadzka biblioteki na finiszu

– Jeśli nic nieprzewidzianego się n...

Władek wicemistrzem olimpijskim

Łyżwiarz KS Pilica Vladimir Semirun...

Zaczął się remont na Spalskiej i Luboszewskiej

Ulice Luboszewska i Spalska łączą s...

Czy w Tomaszowie jest bezpiecznie? 

Coroczna odprawa służbowa Komendy P...

Będzie nowy "Olimpijczyk"

Centralny Ośrodek Sportu – Ośrodek ...

Miłość wśród skał i nietoperzy 

Warto wiedzieć, że Groty Nagórzycki...

Śmieciowy problem

I to duży. Problem jest i narasta, ...

WYDARZENIA

Wznowione prace na S8

Po zimowej przerwie zostały wznowio...

Powitanie olimpijczyków

...odbyło się w środę, 25 lutego w ...

Biblioteka się otwiera!

Mamy dobrą wiadomość dla czytelnikó...

Złote Łyżwy dla Tomaszowian

W Arenie Lodowej 21 i 22 lutego odb...

Kolejki i nerwy na poczcie

Od dawna mówi się o kryzysie w Pocz...

Kiedy? Gdzie? Co?

Sprawdź najbliższe wydarzenia kultu...

Miłość wśród skał i nietoperzy 

Warto wiedzieć, że Groty Nagórzycki...

Czy w Tomaszowie jest bezpiecznie? 

Coroczna odprawa służbowa Komendy P...

Władek wicemistrzem olimpijskim

Łyżwiarz KS Pilica Vladimir Semirun...

Randka z książką

To tytuł walentynkowej akcji czytel...