Władze powiatu nie wzięły pod uwagę sugestii gminy Rzeczyca w sprawie budowy ronda w Bobrowcu. W efekcie powstało minirondo, które – zdaniem lokalnych władz (i mieszkańców) – nie spełnia wymogów bezpieczeństwa. – Mamy nadzieję, że nie stanie się tutaj nikomu krzywda – mówi Marek Kaźmierczyk, wójt gminy Rzeczyca. Zarządca drogi w rozmowie z nami wytłumaczył, dlaczego zdecydował się na takie, a nie inne rozwiązanie.
Przedmiotem sporu samorządów stało się – jak się wydaje – niepozorne, ale ważne miejsce na mapie komunikacyjnej gminy i powiatu. Wyjazdowa droga gminna z Rzeczycy (ul. Długa) prowadzi w kierunku miejscowości Bartoszówka. W Bobrowcu krzyżuje się z trasą powiatową Sadykierz–Bartoszówka. Przez lata kierowcy wyjeżdżali z podporządkowanej drogi z duszą na ramieniu, a inni lekceważyli tych jadących drogą z pierwszeństwem. W efekcie często chodziło tam do zdarzeń drogowych. Wszyscy byli zgodni, że to skrzyżowanie wymaga przebudowy.
Kilka miesięcy temu powiat zmodernizował odcinek drogi Sadykierz–Bartoszówka, w tym również newralgiczne skrzyżowanie. Powstało minirondo, na którego budowę w takiej formie od początku nie zgadzały się władze gminy Rzeczyca. Już w październiku zaopiniowały negatywnie projekt przedstawiony przez Zarząd Dróg Powiatowych. – Przedstawiliśmy nasze sugestie w oparciu o rozmowy z mieszkańcami. Przecież w końcu oni wiedzą najlepiej, jakie w tym miejscu były największe problemy. Jednak tych argumentów w ogóle nie wzięto pod uwagę. Zbudowali "rondko", które jest potencjalnie niebezpieczne dla uczestników ruchu – uważa M. Kaźmierczyk.
Zdaniem wójta kluczowy jest brak lewoskrętu na kierunku z Bobrowca w stronę Rzeczycy. – Zaproponowane rozwiązanie nie spełnia podstawowego celu, jaki został przedstawiony, czyli wymuszenia zmniejszenia prędkości pojazdów zbliżających się do skrzyżowania. Wloty dróg są zrobione niewłaściwie. Brak widoczności od strony Rzeczycy. Niekorzystny układ geometryczny powoduje, że pojazdy nadjeżdżające w kierunku Sadykierza będą wykonywały objazd wokół wyspy, stwarzając zagrożenie dla innych uczestników ruchu. W przypadku pojazdów o większej długości, aut dostawczych, rolniczych, pojazdów z przyczepami nie ma miejsca na manewrowanie. Kierowcy są zmuszeni do jazdy po wyspie – wylicza wójt.
Zarząd Dróg Powiatowych odpiera zarzuty władz gminy. – Oczywiście, że nie ma rozwiązań idealnych. Wprowadzając zmiany w organizacji ruchu, można zastanawiać się nad różnymi rozwiązaniami. Wybraliśmy wariant, który powoduje poprawę bezpieczeństwa w tym miejscu. Rondo wyraźnie spowolniło ruch pojazdów wjeżdżających na skrzyżowanie. Kosztowało nas nieco ponad 30 tysięcy złotych. Budowa większego skrzyżowania z szerszymi pasami jezdni wymagałaby pozyskania ZRID-u, przejęcia, wykupu terenu. To kosztowałoby miliony. Uważamy, że w tym miejscu, przy tym natężenie ruchu, to jest optymalne rozwiązanie – odpowiada Elżbieta Rudzka, dyrektorka ZDP.
Jej argumenty nie przekonują wójta gminy. – Po wysepce ronda autobusy mogą jeździć, a na ul. Mościckiego powiat nie zgodził się na zbudowanie wyniesionego przejścia dla pieszych. Właśnie ze względu na ruch niskopodłogowych pojazdów. Gdzie tu sens i logika?! – denerwuje się M. Kaźmierczyk.
Ulicę Mościckiego w Rzeczycy (to droga powiatowa) przebudowuje gmina Rzeczyca. Zdaniem E. Rudzkiej wyniesione przejścia nie zawsze są dobrym rozwiązaniem. – Choćby ze względu na hamowanie pojazdów, towarzyszący temu hałas. Naszym zdaniem nawierzchnia przejścia o strukturze grubowarstwowej plus odpowiednie oznakowanie, aktywne, najnowszej generacji spowoduje, że w tym miejscu będzie bezpieczniej – dodaje dyrektorka ZDP.
ag



Komentarze