Niekontrolowane i nieuzasadnione rozmnażanie psów i kotów to jedna z najważniejszych przyczyn zwierzęcej bezdomności. Wciąż napędzają ją mity. Że sterylizacja i kastracja są wbrew naturze. Że zabiegi te powodują nadmierny przyrost wagi. Że suczka czy kotka powinny choć raz w życiu mieć małe. No i że nie można odbierać zwierzakom "odrobiny przyjemności".
"Efekty" żyją, nierzadko latami, za kratami boksów, wałęsają się po ulicach, koczują pod śmietnikami... Takie są fakty. I takie, że sterylizacja – w przypadku samic, i kastracja – u samców, to zabiegi chirurgiczne, powodujące nieodwracalną bezpłodność. Mają zalety i wady, jednak – jak podkreślają eksperci – liczba tych pierwszych jest znacznie większa. Tomaszowscy lekarze weterynarii wielokrotnie już wyjaśniali to na naszych łamach.
– Zabiegi te mają liczne korzyści zdrowotne. U suk i kotek zapobiegają powikłaniom związanym z ciążą i porodem, chronią przed endometriozą, ropomaciczem, nowotworami narządów rodnych i gruczołu mlekowego, a także zapobiegają uciążliwym objawom towarzyszącym cieczce i ciąży urojonej. U psów i kocurów likwidują ryzyko rozwoju schorzeń prostaty i jąder. Czynią je też bardziej skłonnymi do współpracy z człowiekiem i znacznie mniej agresywnymi wobec innych samców. No i bezpieczniejszymi, bo brak "wycieczek" w poszukiwaniu samicy ogranicza ryzyko wypadków – twierdzili zgodnie. Przypominali także, że – inaczej niż ludzie – zwierzęta nie wiążą posiadania narządów rodnych z seksualnością. Instynkt rozrodczy jest dla nich wyłącznie instynktem, a nie świadomie realizowaną potrzebą. Nie będą żyć w poczuciu niespełnienia. – Sterylizacja i kastracja to najskuteczniejsze i najbezpieczniejsze dla zwierzęcia metody zapobiegania niepożądanym ciążom. Jeśli lekarz nie znajduje przeciwwskazań, uwierzmy mu i podejmijmy decyzję świadczącą o naszej odpowiedzialności.
Mieszkańcom Tomaszowa od kilku już lat pomagają w niej lokalne władze, prowadząc program bezpłatnej kastracji/sterylizacji, połączonej ze szczepieniami przeciwko wściekliźnie i trwałym znakowaniem zwierząt za pomocą elektronicznych identyfikatorów (czipów). – Przez ostatnie dwa lata wysterylizowaliśmy i wykastrowaliśmy w jego ramach 1285 zwierzaków – podawała na starcie tegorocznej edycji Monika Węgrzyniak-Sęk z miejskiego zespołu do spraw zwierząt.
Jak niedawno poinformował magistrat, nadal dostępne są wolne miejsca na zabiegi dla suk i psów. By z nich skorzystać, zainteresowani powinni zgłosić się do Urzędu Miasta – pokojów numer 15 lub 30 i wypełnić wniosek. Co podkreślała już wcześniej sekretarz miasta Agnieszka Kępa, w razie potrzeby mogą liczyć na pomoc pracowników UM. Kontakt z nimi możliwy jest od poniedziałku do piątku w godzinach od 7.30 do 15.30, telefonicznie natomiast pod numerem 786-024-404.

Niko trafił do tomaszowskiego Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt w 2017 roku, Dworek jest w nim od roku 2018 – to również deklarowane lata ich urodzenia. Kończy się listopad br. i nadal w nim tkwią (Niko wrócił do niego po krótkiej przerwie na nieudaną, jak się niestety okazało, adopcję). Tymczasem, według opisu, oba charakteryzują się otwartością, są towarzyskie, pełne energii, potrzebują dużo ruchu i aktywności. Z trudem znoszą schroniskową rzeczywistość, cierpiąc w zamknięciu.
Ani one, ani dziesiątki innych psów i kotów, nie zgotowały sobie takiego losu same.
(zdjęcia i opisy pochodzą ze strony internetowej placówki, dostępnej pod adresem: https://schronisko.zdium-tomaszowmaz.pl/nasi-podopieczni)
(fot. główne: Fundacja Wilcze Sioło, za: www.osiek.gda.pl)



Komentarze