Miasto poszukuje obecnie wysypiska, na które wywożone będą odpady komunalne z Tomaszowa w 2026 roku. Pierwszy przetarg zakończył się fiaskiem. Oferty złożyły dwie firmy, ale obie podały ceny prawie dwukrotnie wyższe od zaplanowanych na ten cel pieniędzy.
Zgodnie z ustawą od 1 lipca 2013 roku gospodarowanie odpadami komunalnymi przejęły samorządy lokalne. Ale to nie urzędnicy bezpośrednio zajmują się śmieciami. W większości gmin wynajmowane są wyspecjalizowane firmy, a urzędy ograniczają się do pobierania opłat od mieszkańców i zapłacenia za usługę. U nas jest inaczej. Tomaszów jest jednym z nielicznych miast w Polsce, które zrezygnowało z usługodawców i prowadzi gospodarkę odpadami samo, a dokładniej poprzez komunalną spółkę Zakład Gospodarki Wodno-Kanalizacyjnej, której w 2019 roku Rada Miejska powierzyła to zadanie.
Tomaszów nie ma jednak własnego składowiska odpadów. Obecnie wywożone są na wysypisko koło Rawy Mazowieckiej. To słono kosztowało, a teraz będzie jeszcze drożej.
W październiku Urząd Miasta ogłosił przetarg na świadczenie przez wykonawcę usługi polegającej na zagospodarowaniu odpadów komunalnych z terenu miasta Tomaszowa Mazowieckiego w 2026 roku. Zamówienie podzielono na sześć części. Najważniejsza jest część pierwsza na zagospodarowanie niesegregowanych (zmieszanych) odpadów komunalnych oraz odpadów ulegających biodegradacji.
Wpłynęły dwie oferty z zaskakującymi cenami. FBSerwis Zielony Kamieńsk z Ruszczyna koło Kamieńska wycenił usługę na 8.877.531,65 zł, a spółka ZGO Aquarium z Rawy Mazowieckiej na 8.947.047,24 zł. Miasto na sfinansowanie tej części zamówienia przeznaczyło 5.174.868,51 zł. Obie oferty są więc prawie dwukrotnie droższe. Nic więc dziwnego, że władze Tomaszowa unieważniły postępowanie. Jednak do tej pory nie ogłoszono drugiego przetargu. Dodajmy, że został on unieważniony w całości. Do czterech z sześciu części nie wpłynęła żadna oferta. To po pierwsze zagospodarowanie odpadów odbieranych od mieszkańców w sposób selektywny – opakowań z papieru i tektury. Miasto przeznaczyło na to 186.412,34 zł. Drugie to zagospodarowanie selektywnie zbieranych opakowań z tworzyw sztucznych (642.525,07 zł), trzecie to zagospodarowanie odpadów wielkogabarytowych (184,809,01 zł), a czwarte to zagospodarowanie zużytych opon (6195,21 zł).
Natomiast do części szóstej, którą jest zagospodarowanie popiołu z palenisk domowych, ofertę złożyło ZGO Aquarium. Dało jednak cenę 540.000 zł przy zaplanowanej na ten cel kwocie 338.580 zł.
Postępowanie przetargowe zostało unieważnione i nie ma już szans na wyłonienie odbiorcy odpadów w tym roku. Czy nasze ulice zasypią śmieci? Jak się okazuje, na razie nie ma takiego zagrożenia. Obecnie odpady trafiają na wysypisko koło Rawy Maz., a umowa ze spółką ZGO Aquarium jest tak sformułowana, że może być przedłużona o 3 miesiące. Niebawem będzie ogłoszony drugi przetarg z terminem składania ofert na styczeń. Może oferenci zejdą nieco z ceny. Jeśli nie, to miasto zacznie mieć problem.
Przypomnijmy, że 4 listopada Rada Miejska na nadzwyczajnej sesji podjęła uchwałę o nowych stawkach opłaty śmieciowej, która podzieliła tomaszowian na dwie części. Od nowego roku dla mieszkańców domków jednorodzinnych stawka wzrośnie o blisko 50 procent, natomiast dla mieszkańców bloków wprowadzono nowy system naliczania tej opłaty związany z ilością zużytej wody. A to zaskutkuje wzrostem opłat nawet o 100 procent.
System, który składa się z opłat mieszkańców, ma być samofinansujący się. Obecnie odbiór segregowanych odpadów komunalnych dla wszystkich kosztuje 19,90 zł od osoby na miesiąc. Tomaszowianie muszą jednak płacić tyle, by pokryć wszystkie koszty systemu. Jak twierdzą przedstawiciele władz miasta, system już się nie bilansuje. Według obecnych stawek wpływy w 2026 roku wyniosłyby ok. 12,2 mln zł, a koszty oszacowano na ponad 18 milionów.
Teraz okazuje się, że miasto będzie miało znacznie wyższe koszty niż planowało. Miejmy nadzieję, że nie przyniesie to kolejnych podwyżek opłaty śmieciowej.



Komentarze