Do groźnego zdarzenia doszło 14 listopada ok. godz. 11.39 w Ludwikowie. Zapalił się magazyn w Zakładzie Przemysłu Drzewnego "Tartom".
Do Stanowiska Kierowania w Komendzie Powiatowej Straży Pożarnej wpłynęło zgłoszenie o pożarze jednego z budynków znajdujących się na terenie tartaku przy ul. Białobrzeskiej. Na miejsce zadysponowano siedem pojazdów gaśniczych. W akcji udział wzięły cztery zastępy z JRG PSP w Tomaszowie, dwa z OSP w Białobrzegach i po jednym z OSP w Tomaszowie oraz Ludwikowie. – Po dotarciu na miejsce strażacy zastali rozwinięty pożar budynku magazynowego, w którym znajdowały się trociny oraz sprzęt do ich transportu, a także przyległego do niego namiotu. Pożar na szczęście nie zdążył rozprzestrzenić się na pobliskie budynki – informuje kpt. Bartłomiej Żyłka, zastępca dowódcy Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej w Tomaszowie.
Piotr Kowalski, prezes zarządu "Tartomu" mówi, że ogień zauważył pracownik będący w ładowarce. – Wyskoczył i gaśnicą z ładowarki gasił pożar. Potem z drugą przybiegł inny pracownik. Użyto też trzeciej. Ale ogień był już za duży – opowiada. Strażacy wraz z ratownikami medycznymi udzielili pomocy medycznej jednemu z pracowników. – Został w szpitalu przebadany i wypuszczony do domu – dodaje prezes. Teraz zastanawia się, co będzie dalej z firmą, mającą początki w 1936 r. W 1994 r. powstała spółka pracowników. – W pożarze spłonęły dwie ładowarki z trzech, które mamy. Spaliły się też trociny używane w spalarni. Dzięki pracownikom i zaangażowaniu firm, mogliśmy w części wrócić do produkcji. Ogólnie jednak bez pomocy Urzędu Miasta i Starostwa Powiatowego nie poradzimy sobie. Trzeba też przecież odbudować spalony magazyn o pow. 400 metrów kwadratowych – mówi P. Kowalski.
Wstępna przyczyna pożaru to prawdopodobnie zwarcie elektryczne w ładowarce. Firma szacuje straty. Wcześniej była tam już awaria ładowarki i pieca.
J.D.



Komentarze