To był ogień na lodzie. Polska, tomaszowska petarda, która eksplodowała na najszybszym torze świata i zachwyciła wszystkich. Damian Żurek podczas Pucharu Świata w Salt Lake City zdobył dwa srebrne medale, pobił dwa rekordy Polski i przejechał jedną z najszybszych rund w historii łyżwiarstwa. Dla zawodnika KS Pilica to ważny krok w drodze po olimpijskie marzenia.
To nasz Damian, chłopak z tomaszowskiego Michałówka. Wychowywał się na osiedlu przy ul. Nadrzecznej. Od dziecka żył sportem. – Był energicznym, żywym dzieckiem. Wszędzie było go pełno. Pamiętam, że donosiłam mu kanapki, żeby miał siłę. Wracał do domu dopiero wieczorem. Zmęczony, cały umorusany, ale szczęśliwy – wspominała w rozmowie z nami jego mama Mariola.
W łyżwach "zakochał się", kiedy miał 6 lat. – Kiedyś zobaczył na wystawie sklepowej łyżworolki. Bardzo chciał je mieć, ciągle o tym mówił. W końcu poszedłem do tego sklepu i je kupiłem. Damian był wniebowzięty – wspomina jego tata Dariusz. W pierwszej klasie szkoły podstawowej (w SP nr 12) trafił na treningi do IUKS-u "Dziewiątka" pod skrzydła Małgorzaty Jabłońskiej. Później był prowadzony przez innych trenerów. Łyżwiarstwo stało się jego życiową pasją. – Treningi były dla niego najważniejsze. Płakał, kiedy zajęcia zostały odwołane – dodaje jego tata.
Przebojem do światowej czołówki
Jako młodzik i junior był czołowym zawodnikiem w kraju i na świecie. Jednak jego talent eksplodował w ostatnich czterech sezonach. Przebojem wdarł się do kadry narodowej. Brązowe, srebrne, a później złote medale mistrzostw Polski. Damian był coraz szybszy, robił niesamowite postępy. Ciężko pracował na treningach. Był cierpliwy, dbał o najdrobniejsze szczegóły. – Dopracowujemy niuanse techniczne. W sprincie na lodzie, tak jak na bieżni, liczy się każdy detal. Kto zrobi mniej błędów, to wygrywa – mówił. – Nie boję się Amerykanów, Holendrów czy Azjatów. Niczym się nie różnią od nas. Można z nimi wygrywać.
Na początku 2022 r. spełnił swoje marzenia z dzieciństwa i pojechał na igrzyska olimpijskie do Pekinu. Stawał na podium Pucharu Świata, jak również mistrzostw świata i Europy. Na początku były to sukcesy w drużynie, ale z czasem przyszły też medale indywidualne. W lutym 2023 r. na PŚ w Tomaszowie był trzeci na 1000 m, a w grudniu zdobył brązowy medal na 500 m (również podczas zawodów PŚ w Arenie). Na początku 2024 r. został mistrzem Europy w sprincie drużynowym. W tej konkurencji wygrał też zawody PŚ. Srebrny medal wywalczył (z Karoliną Bosiek) w sztafecie mieszanej. W sumie w sezonie 2003/2004 zdobył sześć medali imprez międzynarodowych, w tym ten najcenniejszy (brązowy na 500 m) mistrzostw świata.
Nie poddał się, zacisnął zęby
Poprzedni sezon był trudny dla Damiana. Kłopoty zdrowotne, urazy na początku. Długo nie mógł dojść do najwyższej dyspozycji. Miał też trochę pecha. Kilka razy był tuż za podium (na ME i PŚ). Na swoim ulubionym torze w Calgary w końcu zdobył medal (brąz na 500 m), na mistrzostwach świata mimo dobrego startu znowu trochę zabrakło do podium.
Nie ukrywał, że jego aspiracje były znacznie wyższe. Był rozczarowany. Jednak nie zamierzał się załamywać, to nie w jego stylu. Następnego dnia po MŚ wsiadł w samolot i poleciał do Hiszpanii. Na rowerze zaczął jeździć po Pirenejach (nawet na 2500 m n.p.m). Tak już w kwietniu rozpoczął przygotowania do sezonu olimpijskiego. – Musiałem odciąć się od tego wszystkiego. Odpocząć psychicznie i fizycznie po trudnym sezonie. Wyciągnąć wnioski. Każdy start, każdy bieg był dla mnie cennym doświadczeniem – przyznał w rozmowie z nami.
Kolejne pół roku to ciężka, mozolna praca na obozach i zgrupowaniach w kraju i za granicą. Szybkość, wydolność, technika... Damian ze sztabem szkoleniowym pracował nad każdym szczegółem. – Chcę dać z siebie sto procent. Wykorzystać ten czas jak najlepiej. Pracuję też z psychologiem i dietetykiem – mówił.
Efekty było widać już na mistrzostwach Polski w Tomaszowie pod koniec października.
Byłem w szoku, że aż tak szybko
Damian cieszył się na pierwsze starty w Pucharach Świata po drugiej stronie Atlantyku. – Lubię startować na szybkich torach w Salt Lake City i Calgary. Wylot za ocean zawsze lepiej mi służył niż na Daleki Wschód – do Japonii, Chin czy Korei – twierdził.
Na inaugurację PŚ do Stanów Zjednoczonych poleciał z całą kadrą już dwa tygodnie wcześniej. Był czas na aklimatyzację i zapoznanie się z torem, a także na krótki wypad do parku narodowego i mecz koszykówki. Żeby przewietrzyć głowy.
W końcu nadeszły pierwsze starty. W piątek, 14 listopada w Salt Lake City było późne popołudnie, a w Polsce środek nocy – już sobota (różnica czasu siedem godzin). Na początek start na 1000 m. Damian trafia w parze na swojego kolegę z zespołu Marka Kanię. Mknie po lodzie jak natchniony. Świetne wiraże (to znak firmowy tomaszowianina) i niewiarygodnie szybkie rundy. W końcu wpada na metę i nie może uwierzyć w to, czego dokonał. Niewiarygodny wynik (1.06,02). Poprawiony o ponad sekundę dotychczasowy rekord Polski Piotra Michalskiego. – Byłem w szoku. Nie dowierzałem, że było aż tak szybko. Może jakby Marek pomógł mi na prostej krzyżówkowej, to mógłbym zejść poniżej 1.06,00, ale i tak jestem bardzo szczęśliwy – skomentował Damian.
Mknął jak błyskawica
Następnego dnia start na 500 m. Tomaszowianin biegnie w parze z Jordanem Stolzem, fenomenem panczenów. Zaczęło się nerwowo. Damian chciał ruszyć jak najszybciej. Wstrzelić się w wystrzał startera, ale niestety popełnił falstart. Za drugim razem musiał odczekać (drugi błąd wykluczyłby go z rywalizacji). Trochę stracił na otwarciu, ale później przejechał jedną z najszybszych rund w historii łyżwiarstwa. Do ostatnich metrów ścigał się ze Stolzem. Ostatecznie na mecie był gorszy o zaledwie 0,02 s. ale znowu zrobił rekord Polski (33,90 s). Damian został pierwszym polskim łyżwiarzem, który zszedł poniżej 34 s na 500 m. Nie ukrywał, że marzył o pokonaniu tej granicy. Ten wynik znowu dał mu srebrny medal.
Następnego dnia w drugim biegu na 500 m był szósty (z czasem 33,93 s). – Praca, jaką wykonywałem nie tylko przez ostatni sezon, ale przez całe życie, oddaje w sezonie olimpijskim i zaczynam go w dobrej formie – powiedział.
Dobre starty tomaszowian
W Utah Olimpic Oval startowali też inni tomaszowscy łyżwiarze. Trochę w cieniu Damiana, ale odnotowali kilka wartościowych wyników, które mogą być ważne w kontekście kwalifikacji olimpijskich. Karolina Bosiek (KS Pilica) bardzo dobrze pobiegła na 1000 m. Zajęła 13. miejsce z czasem 1.14,51 To jej rekord życiowy. Niewiele zabrakło do rekordu Polski.
Rekord kraju w biegu drużynowym (3.40,52) ustanowili za to Vladimir Semirunnii (KS Pilica), Szymon Palka i Marcin Bachanek (obaj KS Arena). Zajęli drugie miejsce w grupie B. Zespół pań (z Natalią Jabrzyk w składzie) zajął trzecią pozycję (również w dywizji B).
Władek nieco zawiódł na 5000 m, ale na 1500 m pobił rekord życiowy (1.44,43). Szybszy od niego na królewskim dystansie był Szymon Wojtakowski (1.44,17, r.ż.). "Życiówkę" w swoim debiucie w PŚ ustanowił na 500 m Kacper Abratkiewicz (34,93 s).
Walka o Mediolan, teraz Calgary
Puchar Świata przenosi się do Calgary (ulubiony tor Damiana). Tam też łyżwiarze będą rywalizować przez trzy dni. W piątek, 21 listopada na 1000 m K i M, na 3000 m K i 5000 m M. W sobotę, 22 listopada na 500 m K i M oraz 1500 K i M. W niedzielę, 23 listopada w biegu drużynowym K i M, na 500 K i M, w biegu masowym K i M oraz w sztafecie mieszanej.
Zawodnicy będą zbierać kolejne punkty, które są kluczowe w walce o przepustki olimpijskie.
Na igrzyska do Włoch pojedzie po 21 czołowych zawodników (i zawodniczek) PŚ na 500, 1000 i 1500 m (maksymalnie po trzech na kraj) oraz 7 z najlepszymi czasami z tych trzech konkurencji. Po 15 czołowych łyżwiarek na 3000 m i łyżwiarzy na 5000 m (góra trzech z jednego państwa) i po 5 najszybszych z każdego z dystansów.
Tylko 9 zawodniczek na 5000 m i zawodników na 10 000 m (nie więcej niż po 2 na kraj) plus po trzech najszybszych z czasami. 24 zawodników (i tyle samo zawodniczek) wystartuje w biegu masowym (maksymalnie po 2 z jednego państwa) W igrzyskach wystąpił też tylko 8 drużyn (zarówno kobiet, jak i mężczyzn). Sześć czołowych z PŚ i dwie z najlepszymi czasami.
ag
(fot. @noelstave; PZŁS)



Komentarze