W wieku zaledwie 35 lat zmarła Anna Zenl, "zaklinaczka koni", mistrzyni świata w jeździe bez ogłowia. O pani Annie i jej rasowym koniu o imieniu Egist, którego nazywała pieszczotliwie Gumisiem, wielokrotnie pisaliśmy na łamach TIT. Można było ich oglądać m.in. na spalskich Hubertusach Jeździeckich.
Pokazy, które wraz z Gumisiem, robiła pani Anna, bawiły i wzruszały do łez. Na każdy z nich zakładała piękne suknie z dawnych epok, kapelusze, koronki i tiule, a koń zachowywał się niczym rumak z bajki. Kłaniał się, kładł, stawał na dwóch nogach, śmiał, przytulał, podawał kopyto. Ludzie się tym zachwycali. Pani Anna trenowała z Gumisiem efektowną dyscyplinę sportu, jaką jest jazda bez ogłowia. Odnosili duże sukcesy. Dwukrotnie zdobyli złoty medal Mistrzostw Świata w Jeździe Konnej bez Ogłowia (w latach 2017 i 2019). Para miała też w swojej kolekcji dwa srebrne medale mistrzostw Polski – jeden w trailu, dyscyplinie zręcznościowej na czas, a drugi w ujeżdżaniu. W ujeżdżaniu Egist wyszkolony został do poziomu Grand Prix. Te i inne osiągnięcia były konsekwencją wieloletniej pracy Anny Zenl. Sama, jako 15-letnia dziewczyna, uzbierała pieniądze na zakup wymarzonego wierzchowca. Egist był wtedy źrebakiem. Potem Anna postanowiła, że będzie jeździć wyłącznie na cordeo, czyli nie posługując się żadnymi ograniczeniami na głowie konia, tylko za pomocą linki. Mówiła, że nie ma nic piękniejszego niż głowa konia wolna od rzemyków, pasków i metalu w pysku.
Miałam okazję oglądać ją na spalskich Hubertusach Jeździeckich i innych pokazach w naszym powiecie. Rozmawiałam z nią wiele razy na żywo i telefonicznie. Jej zdjęcie z Egistem znalazło się na okładce naszego tygodnika. Nic dziwnego – rzadko zdarza się przecież, żeby człowiek i zwierzę tak się ze sobą rozumieli i potrafili zrobić takie show jak oni. Mistrzyni pochodziła z Łodzi, lecz kilka lat temu mieszkała w Olszowej w gm. Ujazd. Znało ją tu wiele osób. Była niezwykle ciekawą kobietą, pełną pasji, zaangażowania, a jednocześnie o delikatnej, eterycznej urodzie. Trochę jak z innej epoki, taka jak w swoich historycznych strojach na pokazach z ukochanym koniem.
16 sierpnia 2020 r. spotkała ją tragedia – jej koń został zastrzelony na Dolnym Śląsku. Anna Zenl przebywała wówczas z Egistem w gospodarstwie agroturystycznym, gdzie był też hotel dla koni. Przygotowywali się do pokazu w Karpaczu i Wrocławiu. Zwierzę zostało postrzelone, kiedy przebywało na padoku. W sprawę oprócz służb zaangażował się nawet Krzysztof Rutkowski, lecz sprawca nie został ujęty. Wszystkie plany zawodniczki legły w gruzach, lecz mistrzyni nie poddała się. Przez lata walczyła o prawdę o tym zdarzeniu, jak również o sprawiedliwość. Walczyła też z chorobą. Niestety pani Anna zmarła 31 sierpnia. Została pochowana na cmentarzu św. Wojciecha w Łodzi. Hubertus Spalski bez niej i Gumisia już nigdy nie będzie ten sam. Pozostaje wierzyć, że połączyła się ze swoim ukochanym koniem.
Rodzinie składamy wyrazy współczucia.
Przeczytaj inne artykuły o Annie; https://www.tomaszow-tit.pl/2019-rok/tit-nr-33-1515-z-16-sierpnia-2019r/214-anna-zaklinaczka-koni
https://www.tomaszow-tit.pl/komunikaty/2424-zabili-jej-najlepszego-przyjaciela
Joanna Dębiec



Komentarze