Emilia Rusek
V Liceum Ogólnokształcące im. Augusta Witkowskiego
w Krakowie
To niesamowite,
Jak wiele można mieć wspólnego
ze stłuczoną szybą.
To wręcz trudne do uwierzenia,
Jak wiele można mieć wspólnego
Z budzikiem.
Złym, gdy zadzwoni
I złym, gdy nie zadzwoni.
To niebywałe,
Jak wiele można mieć wspólnego
Z czerwonym światłem.
Choć irytującym,
To bez niego zielone nie miałoby sensu.
To niesłychane,
Jak wiele można mieć wspólnego
Ze starą zabawką.
Od lat patrzącą z wysoka na kogoś,
Kto stał się na nią zbyt dojrzały.
To aż dziwne,
Jak wiele można mieć wspólnego
Ze struganą kredką.
Oddającą warstwy siebie,
By stać się użyteczną.
To zdumiewające,
Jak wiele można mieć wspólnego
Ze starym telefonem.
Który starał się jak mógł,
Lecz nowy był lepszy.
To niesamowite,
Jak wiele można mieć wspólnego
Ze stłuczoną szybą.
A gdyby świat miał się skończyć dziś,
Co zrobisz?
Czy wstaniesz i uciekniesz,
Daleko gdzieś, by patrzeć w morze,
Próbując wzrokiem dosięgnąć ucieczki?
Czy odnajdziesz w sobie resztki nadziei,
Aby uwierzyć w to, czego nikt nie udowodnił
I, gdy wszystko się zakończy,
Szanse mieć, by trwać?
Czy zajrzysz w głąb siebie
I po raz ostatni
Poszukasz celu w tym, co go nie ma,
Pragnąc trzymać się pocieszającej myśli,
Że wszystko miało sens?
Czy skoro wszystko się skończy,
Nic już nic nie znaczy,
To stwierdzisz, że wolisz zakończyć to sam
I skoro nic już nie ma znaczenia
Do słońca, jak Ikar, wzlecisz,
By spaść?
Czy postanowisz, żeby się pożegnać,
Bo to w końcu ludzie tworzyli twój świat
I po raz ostatni do serca ich przycisnąć,
Wybaczyć, mimo licznych wad?
Czy szukać będziesz rozwiązania,
Nie wierząc, do sekundy ostatniej,
Bo zawsze coś da się jeszcze zrobić,
To nie może być prawdziwy koniec, prawda?
A jeśli świat jednak się nie skończy,
Czy siądziesz, wdzięczny, że świat wciąż daje żyć,
Czy pełen złości w swym sercu się schowasz,
Bo skoro to śmiertelne, to nie ma sensu być?
A gdyby świat miał się skończyć dziś,
Co zrobisz?
Chciałabym rozwinąć swe skrzydła.
Wznieść się w niebo, świat podziwiać z góry,
Lecz były złożone tak długo,
Że zapomniałam, jak się lata.
Pływam w morzu
Ludzkich norm, których nie rozumiem.
Próbując utrzymać głowę na powierzchni.
Mimo że nie wiem, czy kiedykolwiek dostrzegę brzeg.
Stoję nad przepaścią,
Gotowa do skoku,
Bo czasem tylko w ten sposób możemy znów wzbić się w powietrze
I skaczę,
By wziąć jeszcze jeden oddech,
Nim na zawsze zamknie się nade mną lustro wody,
Aby przywołać choć jedną przyjazną falę,
Która popchnie mnie w jakimkolwiek kierunku.
I pomimo braku szans
Wciąż jeszcze się nie utopiłam.
I pomimo piór wyrwanych
Wzlatuję wprost do słońca.
Może spłonę w jego blasku.
A może w końcu dopłynę do brzegu.



Komentarze