Olena Varuscha
V Liceum Ogólnokształcące im. Augusta Witkowskiego w Krakowie
Ślepi ludzie
Kira żyła w kompletnie ciemnym świecie. Było tak nie dlatego, że w miejscu, gdzie mieszkała, brakowało światła. Na jej planecie istniało wiele różnych, pięknych kolorów, które warto byłoby obejrzeć. Jednak ludzie nie zważali na to, nikt nie mógł ich zobaczyć, ponieważ byli co do jednego ślepi.
Większość z nich rodziła się ze zdolnością widzenia, ale natychmiast po narodzinach zasłaniano im na zawsze oczy. Kiedy podrastali, sami zaczynali pilnować, aby specjalne opaski nigdy nie wpuszczały niczego w tę absolutną czerń.
Kira nie stanowiła żadnego wyjątku, dlatego jako noworodkowi założono jej chustkę, której od tej pory nie mogła ani na sekundę ściągnąć. Rodzice uczyli dziewczynkę rozmawiać w ich języku, rozpoznawać rzeczy za pomocą dotyku oraz wychowywali ją najlepiej jak umieli.
Ciągle powtarzali jej również, żeby w żadnym wypadku nie ruszała twardego materiału znajdującego się na jej twarzy. Opowiedzieli Kirze, że jeśli to zrobi, natychmiast spadnie na nią straszliwe nieszczęście, którego nie potrafiłaby sobie nawet wyobrazić.
Przestraszone dziecko pilnowało, by nie doprowadzić do podobnej sytuacji oraz nie sprowadzić na siebie czegoś okropnego. Nie wiedziało ono dokładnie, przed czym ma się strzec, ale wierzyło swoim rodzicom. Zresztą nie tylko oni przekonywali Kirę, że ma ona pozostawać ślepą dla swojego własnego dobra.
Całe społeczeństwo przestrzegało tej zasady, z pokolenia na pokolenie przekazując informację o niebezpieczeństwie, które grozi wszystkim, którzy spróbują chociażby zerknąć na otaczający ich świat. Przez stulecia niewidomość wrosła w codzienność tak głęboko, że nikt nie myślał o niej jak o niepełnosprawności czy niedogodności. Prawdziwie ślepych ludzi uważało się za szczęściarzy, którzy są chronieni przed zagrożeniem zagłady.
Mijały lata, Kira stała się ośmioletnią dziewczynką, która musiała sama zadbać o swoją opaskę na oczy. Oczywiście rodzice oraz jej starsza siostra pomagali jej w tym, jednak przejęła ona już część odpowiedzialności na siebie.
Jeśli chciała zmienić opaskę na nową, musiała wejść do odgrodzonego od wszelkiego światła pokoju, zamknąć powieki, a następnie szybko ją zastąpić. Takie momenty były dla niej bardzo stresujące, ponieważ uważano je za niesamowicie ryzykowne.
Z nabraniem większej świadomości Kira zaczęła zastanawiać się, co takiego kryje się w tajemniczym dla niej Widzeniu, że zaszkodzi jej i doprowadzi do niechybnej zguby. Wiedziała ona, jaki jest jej pokój czy dom, ponieważ umiała dokładnie zbadać go swoimi drobnymi dłońmi. Rozmyślała, czy ta zwyczajna rzeczywistość naprawdę się zmieni, jeśli na nią popatrzy.
Dziewczynka nie miała żadnego pojęcia o tym, co mogłoby przypominać Widzenie
i często wyobrażała sobie, jak to jest pozwolić światłu wpaść do oczu. Nie mogła nikogo o to zapytać, ponieważ nikt tego nie wiedział. Osoby, które nie odbierały sobie możliwości widzenia, już dawno zniknęły ze świata Kiry, pozostawiając po sobie społeczeństwo ślepców.
Pewnego dnia Kira podeszła w szkole do nauczycielki i zadała pytanie, które w domu jej rodzice zawsze zbywali:
- Proszę pani, dlaczego my musimy zasłaniać oczy?
Na ogół dzieciom zabraniano pytać o takie sprawy, ale nauczycielka lubiła Kirę i chciała, aby dziewczynka nie zwątpiła w słuszność noszenia swojej opaski.
- Kochanie, gdybyś tego nie robiła, światło najpewniej by cię po prostu zabiło. Świat jest bardzo niebezpiecznym miejscem, a my musimy potrafić się przed nim bronić — odpowiedziała kobieta Kirze, klepiąc ją lekko po ramieniu, ponieważ był to odpowiednik zwykłego, nieco smutnego i ostrzegającego uśmiechu.
Dotyk oraz różnorodne dźwięki odgrywały kluczową rolę, ponieważ ludzie nie mogli komunikować się gestami. Mocniejsze klepnięcie po łokciu bądź ramieniu pokazywało "większą radość", a lżejsze "drobną radość". Tak jak to zwykle bywa z uśmiechami, te znaki także mogły przybierać odmienne odcienie emocjonalne.
Usłyszawszy podobną odpowiedź, Kira przestała rozmyślać nad ściągnięciem opaski. Przestała rozmyślać o Widzeniu i funkcjonowała jak inne normalne dzieci.
W wieku dziesięciu lat dziewczynka wracała do domu po dodatkowych zajęciach, gdy zaczepił ją nieznajomy pan. Mężczyzna łagodnie się do niej zwrócił i poprosił, aby do niego podeszła. Miał nieco zachrypnięty, starczy głos, wypełniony zarówno wesołością, jak i bezgranicznym żalem.
- Dziewczynko, dlaczego zasłaniasz swoje oczy? - spytał pan, kiedy Kira zdecydowała się do niego zbliżyć. Rodzice mówili jej, aby nie rozmawiała z nieznajomymi, ale coś w głosie staruszka wzbudzało jej zaufanie.
- Ponieważ w przeciwnym razie zginę - natychmiast wypaliła Kira, dlatego że perfekcyjnie opanowała tę kwestię.
- Skąd o tym wiesz? - znowu zapytał ją pan, z nieco większym naciskiem, który nie spodobał się zlęknionej dziewczynce.
- Ponieważ moi rodzice oraz nauczyciele mi tak powiedzieli - brnęła dalej w swoje tłumaczenie Kira.
- A skąd oni o tym wiedzą? - w słowach mężczyzny dało się wyłapać nutki bólu oraz drwiny.
- Wszyscy o tym wiedzą. Jest to niepodważalna prawda, która nie potrzebuje dowodów.
- No cóż, ja nie mam zasłoniętych oczu, a nadal żyję - nieznajomy gorzko się zaśmiał.
- Niestety dowiedziałem się o tym za późno, zdecydowanie za późno... - dodał szeptem.
Kira bardzo się przestraszyła i uciekła, zanim pan zdążył dokończyć swoją wypowiedź. Usłyszała jego kroki, kiedy ją gonił, dlatego przyspieszyła. Dotarła do domu zdyszana, ale nie opowiedziała rodzicom o swoim dziwnym spotkaniu. Była absolutnie przekonana, że starzec kłamał oraz prawdopodobnie był niezrównoważony psychicznie. Dziewczynka postanowiła sobie, że nigdy nie stanie się taka jak on – nie będzie nękać małych dzieci.
Znowu upłynęło wiele lat, jeszcze więcej niż poprzednio. Kira wydoroślała, spotkała chłopaka o ładnym głosie, wyszła za niego za mąż i znalazła sobie pracę ściśle związaną z językoznawstwem. Urodziło jej się dziecko - córka - któremu po narodzeniu założono na oczy opaskę, a Kira wychowywała je identycznie jak jej rodzice ją. Przekazała małej najważniejsze przekonania, w które szczerze wierzyła.
Życie Kiry nie było najgorsze, miała i pieniądze, i dom, i kochającego męża. Jednak kobiecie ciągle czegoś brakowało - jej dusza była nazbyt niespokojna.
Z młodości przeszła w wiek dojrzały, a z niego przeszła w starość. Wpadła w pewną rutynę, jak zdarza się to większości ludzi. Córka była dla niej największym skarbem oraz dumą, chociaż widywały się dosyć rzadko. Kira tak bardzo przyzwyczaiła się do istnienia opaski na oczy, że przestała się nad nią zastanawiać. Przyjmowała ją jako najnaturalniejszy element wszechświata.
Udała się na spacer do pobliskiego lasu, który był jej przystanią oraz miejscem do wyciszenia myśli. Nie zauważyła (bo nie mogła) drzewa powalonego przez niedawną wichurę. Weszła prosto na nie i natychmiast się przewróciła. Kiedy upadała, jej opaska zaczepiła się o ostrą gałąź i rozerwała się.
Starsza kobieta otrząsnęła się z pierwszego szoku i zrozumiała, że dookoła niej pojawił się cały świat. Światło oraz kolory sprawiły, że na chwilę zamarła. Spodziewała się, że zaraz spadnie na nią piorun albo że słoneczne promienie wypalą ją od środka. Nic takiego się nie stało.
Ostrożnie się rozejrzała i nawet nie czuła bólu po upadku, bo była zbyt zajęta badaniem swojego otoczenia. Liście na drzewach miały głęboką zieloną barwę, niebo intensywnie niebieską, a małe kwiaty rosnące w pobliżu pokazywały jej śliczne, różowate płatki.
Kira pożerała otaczające ją piękno w milczeniu i w absolutnym zachwycie. Nareszcie zrozumiała, jakie jest Widzenie - oszałamiające i jednocześnie przytłaczające.
Z oczu kobiety popłynęły łzy, łzy zachwytu oraz rozpaczy. Nie mogła nacieszyć się tym, co się właśnie przed nią ukazało. Dotarło do niej, że od samego dzieciństwa miała tę cudowność dosłownie na wyciągnięcie ręki. Wystarczyło ściągnąć z siebie opaskę, pokonać strach i pozwolić światu się pokazać.
Ale ona tego nie zrobiła. Straciła możliwość życia w przepięknym, zachwycającym świecie ze względu na swoje własne przekonania. Nie, ze względu na przekonanie ludzi, którzy dobrowolnie odebrali sobie niepowtarzalny fragment rzeczywistości. Oślepili się, a następnie zapomnieli, co było tego powodem.
Kira pomyślała, że wyjątkowo jej się poszczęściło. Istniało duże ryzyko, aby aż do śmierci nie poznała, co skrywa się za wszechogarniającą ciemnością. Żyłaby w ciemności i odeszła do ciemności, jak prawie całe społeczeństwo.
Poczuła potrzebę, aby przekazać swoją wiedzę komuś jeszcze. Pokazać reszcie, jak bardzo się myli. Ile sił w nogach popędziła do miasta, a z jej oczu wciąż płynęły łzy, wyrażające tęsknotę za straconymi dniami w świetle.
Gdy wyszła na jakąś uliczkę, zobaczyła tam małą dziewczynkę o złocistych włosach. Kira dotknęła swoich włosów, ponieważ chciała sprawdzić, jaki one mają kolor. Okazało się, że zostały już wyprane ze wszelkiej barwy – kompletnie posiwiały. Staruszka nie mogła się dowiedzieć, czy w młodości była blondynką czy brunetką. Kolejna utracona rzecz, której nie była w stanie przywrócić.
- Dziewczynko, kochanie! - zawołała do dziecka Kira, przyglądając się ślicznej buźce, częściowo zasłoniętej czarnym materiałem. Zapragnęła wyglądać tak choć przez moment, aby móc na siebie popatrzeć. Nie mogła jednak cofnąć czasu, który odebrał jej młodość.
-Tak, proszę pani? - spytała bojaźliwie złotowłosa dziewczynka, zbliżając się do Kiry, a tamta przypomniała sobie nieznajomego pana, którego spotkała bardzo, bardzo dawno temu.
- Dlaczego nosisz na sobie tę opaskę? Pozwól, że ci ją ściągnę i coś pokażę! - wykrzyknęła z nadzieją Kira, myśląc o swojej córce, którą sama nauczyła, aby się oślepiała.
- Chyba pani oszalała! Niech mnie pani zostawi w spokoju! - pisnęło dziecko i szybko uciekło boczną uliczką, o mało nie potykając się na schodku.
Kira zadrżała i przyłożyła dłoń do ust, z których wydobywał się cichy szloch. Jednej osoby było za mało, by zmienić społeczeństwo i uświadomić mu, że nie ma racji. Społeczeństwo żyjące w błędzie, krzywdzące siebie oraz własne dzieci. Zaślepione społeczeństwo.



Komentarze