Uwaga! Dzwonią oszuści!
Troje mieszkańców naszego miasta straciło oszczędności swojego życia, przekazując pieniądze oszustom. Siedmioro innych tomaszowskich seniorów nie dało się nabrać. - Oszuści podają się za policjantów, a nawet funkcjonariuszy Centralnego Biura Śledczego. Przekazują nieprawdziwe informacje o wypadku członków rodziny rozmówców.
Zmanipulowani starsi ludzie chcą pomóc swoim wnuczkom czy bratankom i oddają duże sumy pieniędzy nieznanym osobom - mówi st. asp. Aleksandra Jakubiak z tomaszowskiej policji.
Pandemia to okres "żniw" dla telefonicznych oszustów
- Wiele starszych osób siedzi w domach. Nie możemy organizować dla nich spotkań, pogadanek, na których zawsze zwracaliśmy uwagę na tego typu oszustwa. Sami też się nie spotykają. Niektórzy nie czytają gazet, nie oglądają telewizji, nie słuchają radia. Nawet nie wiedzą, że dochodzi do takich przestępstw - wyjaśnia A. Jakubiak.
Czasami seniorzy są zdani sami na siebie. Nikt ich nie odwiedza. Wtedy nawet dzwoniący telefon jest wydarzeniem. - Przerywa domową ciszę, w końcu coś się dzieje. Kiedy starszy człowiek usłyszy w słuchawce miły głos, który chce pomóc, szybko daje się zmanipulować. Nie zdaje sobie sprawy, że wpada w pułapkę - mówi rzeczniczka tomaszowskiej policji.
"Mamy twojego bratanka, który spowodował wypadek"
W taką pułapkę kilka dni temu wpadło troje mieszkańców naszego miasta. Jeden starszy mężczyzna i dwie seniorki usłyszały w słuchawce zmyślone historie.
Oszuści podawali się za policjantów i funkcjonariuszy CBŚ. Twierdzili, że zatrzymali członków ich rodzin, którzy spowodowali wypadki drogowe. Chcąc pomóc swoim bliskim, przekazali im ponad 100 tysięcy złotych. Dopiero po jakimś czasie zorientowali się, że zostali oszukani.
Podobne historie usłyszało w ostatnich dniach jeszcze siedmioro innych tomaszowskich seniorów. Ci nie dali się nabrać i rozłączyli połączenia. O wszystkich poinformowali policję.
- Telefoniczni przestępcy posługują się różnymi metodami, nie tylko "na wnuczka". Coraz częściej podają się za funkcjonariuszy czy urzędników. Dzwonią z informacjami, że zagrożone są pieniądze na rachunku i tylko ich szybka wypłata i przekazanie wskazanej osobie może uratować oszczędności seniora. Starsi ludzie postępują zgodnie z ich wytycznymi. Nieświadomi podstępu biegną do banku, wypłacają bardzo duże sumy pieniędzy i oddają je nieznajomym - wyjaśnia A. Jakubiak.
Policja nigdy nie prosi o pieniądze
- Pamiętajmy, że funkcjonariusze policji nigdy nie informują telefonicznie o prowadzonych przez siebie działaniach. Nie proszą też o przekazanie pieniędzy nieznanej osobie czy przelanie na inne konto bankowe. Czasami rzekomi policjanci podają nawet numery służbowe, które drugi z oszustów (podający się za dyżurnego policji) za chwilę potwierdza. Jeśli chcemy zweryfikować dane osoby dzwoniącej, najpierw należy rozłączyć połączenie. A dopiero później wybrać numer alarmowy 112 - uczula rzeczniczka tomaszowskiej policji.
Najlepiej nie podejmować rozmowy z nieznaną osobą ani żadnych pochopnych działań. Nie ulegać presji czasu. Nie informować nikogo o sumach pieniędzy, jakie mamy w domu czy na koncie w banku. Najlepiej nie wdawać się w dyskusję, nie dać się zmanipulować i rozłączyć rozmowę z nieznajomym. Porozmawiać o podejrzanym telefonie z kimś znajomym albo z członkiem rodziny. - Ważna jest też rola wnuków i dzieci, żeby rozmawiali ze swoimi dziadkami i rodzicami. Uczulali ich na tego typu zagrożenia. Zwłaszcza teraz w okresie pandemii. Telefoniczni oszuści w ostatnim czasie są aktywni na terenie naszego miasta. Uważajmy! - prosi A. Jakubiak.
ag



Komentarze