Zarządzający Centrum Nauki i Biznesu Żak podejrzewani są, że w latach 2014-2017 sztucznie zawyżali frekwencję uczniów, aby osiągnąć korzyści materialne. Sprawę przejęła Prokuratura Okręgowa w Piotrkowie Tryb. Na czym dokładnie miał polegać proceder? Jaka grozi za to kara? Co zamierza zrobić w tej sprawie prokuratura? Jak się okazuje, postępowanie może trwać latami.
19 stycznia Prokuratura Okręgowa w Piotrkowie Tryb. przejęła sprawę w celu kontynuowania śledztwa, prowadzonego dotychczas przez Prokuraturę Rejonową w Tomaszowie Maz. Proceder miał polegać na zawyżaniu frekwencji i liczby uczniów uczęszczających do szkoły.
Takie działania miały mieć na celu uzyskanie wyższych dotacji od Starostwa Powiatowego.
Czynności podejmowane przez śledczych mają na celu ustalenie faktycznej liczby uczniów uczęszczających na zajęcia w Żaku. - Postępowanie dotyczy podejrzenia doprowadzenia do niekorzystnego rozporządzenia mieniem Starostwa Powiatowego w Tomaszowie Maz. poprzez wprowadzenie w błąd i przedłożenie dokumentów zawierających stwierdzające nieprawdę okoliczności w zakresie faktycznej liczby uczniów uczęszczających do szkół - mówi Magdalena Czołnowska-Musioł, prokurator okręgowy w Piotrkowie Tryb.
Z danych uzyskanych od rzeczniczki prasowej piotrkowskiej prokuratury wynika, że postępowanie dotyczy Liceum Ogólnokształcącego Żak, Policealnego Centrum Nauki i Biznesu Żak, Uzupełniającego Liceum Ogólnokształcącego dla Dorosłych Żak i Policealnej Szkoły Centrum Nauki i Biznesu Żak.
22 stycznia prowadzone postępowanie połączono ze śledztwem Prokuratury Rejonowej w Bełchatowie, dotyczącym tamtejszego oddziału szkoły, która miała dopuścić się takich samych czynów.
Z dotychczasowych ustaleń wynika, że śledztwo było prowadzone również w Prokuraturze Rejonowej w Radomsku. Śledczy próbują ustalić, czy działania oddziałów szkoły mogły być ze sobą powiązane.Na obecnym etapie śledztwa zachodzi konieczność przesłuchania co najmniej 6000 tysięcy świadków, przy czym jest to liczba wstępnie wytypowanych osób. Wśród nich znajdują się głównie byli i obecni uczniowie szkoły.
25 stycznia skontaktowaliśmy się z tomaszowskim oddziałem Żaka. Poprosiliśmy o połączenie z osobą obecnie odpowiedzialną za zarządzanie placówką. Stwierdziła, że nic jej nie wiadomo w sprawie przesłuchań, a w szkole nie występują żadne nieprawidłowości.
Biorąc pod uwagę liczbę wytypowanych do przesłuchania osób, postępowanie może trwać kilka lat. Jeżeli podejrzenia prokuratury potwierdzą się, sprawcom czynu zabronionego grozi kara pozbawienia wolności do lat 8.
Krzysztof Krasnodębski



Komentarze