W niewielkiej wsi w gminie Inowłódz zawrzało! Takiej afery nie pamiętają nawet najstarsi mieszkańcy. Wszystko przez plany budowy kopalni (aż na 50 hektarach), pod którą inwestor nie ma jeszcze nawet ara gruntu. A cała procedura administracyjna już ruszyła. – Przychodzę na zebranie i dowiaduję się, że tuż obok mojego, nowo wybudowanego domu ma powstać wielka kopalnia. Jak to możliwe, kto na to pozwolił!? – denerwuje się jeden z mieszkańców.
Mieszkamy na "żyle" piasku kwarcowego. W okolicach Tomaszowa znajdują się jego największe złoża w kraju. Bez tego surowca z naszego regionu nie byłby możliwy rozwój wielu branż gospodarki, tj. przemysłu szklarskiego, ceramicznego, odlewnictwa metali czy produkcji chemii budowlanej (tynków, zapraw, klejów). Kopalni większych i mniejszych w okolicach naszego miasta jest coraz więcej. Rozbudowują się, przybywa odkrywek. Złoża znajdują się też na terenie gminy Inowłódz. W samym Inowłodzu działa kopalnia znana z wydobycia chalcedonitu. Wydobywa, przerabia i sprzedaje ten surowiec w różnej formie do wielu sektorów gospodarki.
Piasek pozyskiwany jest też w Brzustowie. Przy drodze prowadzącej z tej miejscowości w kierunku Spały (to dojazd do miejsca, w którym co roku odbywa się Hubertus Spalski). Działa tam kopalnia prowadzona przez miejscowego przedsiębiorcę. Jej właścicielem jest Stanisław Bartyzel (miejscowy). Jego działalność do tej pory nikomu nie przeszkadzała. Może tylko wpływa na jakość drogi prowadzącej z Brzustowa w kierunku tras wojewódzkich 713 (do Sługocic) i 726 (do Inowłodza).
- Kopalnia za oknami domów!?
Jednak pomysł, jaki przedstawił 15 kwietnia na zebraniu sołeckim (w miejscowej remizie), wywołał burzę w całej miejscowości. Pan Stanisław zakomunikował, że chce zbudować w Brzustowie kolejną kopalnię o powierzchni 50 hektarów. Miałaby być położona na południe od wspomnianej drogi. Na terenie przylegającym bezpośrednio do osiedli mieszkaniowych. Jego pomysł wywołał ostry sprzeciw dużej grupy mieszkańców (na zebraniu było ponad 150 osób). – Nie zgadzamy się! Jak to możliwe! Przecież ta kopalnia zniszczy nasze życie. Będzie hałas, mury domów będą pękać. Nie możemy na to pozwolić – denerwował się jeden z Brzustowian.
Inny (świeżo upieczony mieszkaniec tej miejscowości) na to zebranie trafił po przeczytaniu kilka dni temu komunikatu. – Chyba tydzień wcześniej był gdzieś wywieszony, a władze gminy (i sam inwestor) powinni poinformować o tym znacznie wcześniej. Niedawno przeprowadziłem się do Brzustowa. Wybudowałem dom w podmiejskiej miejscowości, żeby mieć ciszę i spokój. A nagle dowiaduję się, że tuż obok mnie ma powstać wielka kopalnia, od której będzie dzielić moją posesję zaledwie szerokość drogi – rozkłada ręce nasz rozmówca.
- Zrobił badania, dostał zgodę
Jak to możliwe, że wielu mieszkańców, którzy pojawili się na zebraniu sołeckim, wcześniej nic nie wiedziało o planach realizacji tak dużego przedsięwzięcia? Żeby zrozumieć, sytuację trzeba cofnąć się 15 lat wstecz.
W 2011 r. Rada Gminy Inowłódz (wtedy wójtem był jeszcze Zenon Chojnacki) uchwala studium uwarunkowań – dokument planistyczny dla tych terenów, wskazujący, jaką typu działalność można prowadzić na danym obszarze. Prawo miejscowe dopuściło prowadzenie działalności wydobywczej. Tematem zainteresował się Stanisław Bartyzel (wspomniany właściciel kopalni w Brzustowie). – Za zgodą mieszkańców postanowiłem przeprowadzić badania geologiczne na tym terenie. Okazało się, że znajdują się tam pokłady piasku odpowiedniej jakości. Dlatego wystąpiłem z wnioskiem pod ewentualny obszar związany z wydobyciem tego surowca. Uzyskałem wszystkie zgodny, również ministerialne. Działam zgodnie z prawem – wyjaśnia S. Bartyzel.
- Nie ma nawet ara, a potrzebuje 50 hektarów
Trzeba przy tym zaznaczyć, że pan Stanisław nie ma do tej pory nawet ara terenu, który chciałby przeznaczyć pod kopalnię. A już wystąpił z wnioskiem o wydanie decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach dla tego przedsięwzięcia. Polskie prawo dopuszcza taką możliwość. Nie trzeba mieć decyzji o warunkach zabudowany, a nawet być właścicielem danej nieruchomości, żeby starać się o takie pozwolenie.
Procedura administracyjna już ruszyła. Teraz wszystko w rękach władz gminy. Burmistrz, zanim wyda decyzję, będzie musiał zasięgnąć opinii Wód Polskich, Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska i sanepidu. – Biorąc pod uwagę nastroje mieszkańców i zamieszanie wokół tego tematu, po analizie spawy, moja decyzja będzie odmowna – mówi nam Bogdan Kącki, który również uczestniczył w spotkaniu w Brzustowie.
Wszystko wskazuje na to, że inwestor został zobligowany do wykonania raportu oddziaływania na środowisko. To wydłuży procedurę i skomplikuje sprawę. Jeśli burmistrz odmówi wydania decyzji, to przedsiębiorca będzie mógł się odwołać do Samorządowego Kolegium Odwoławczego. Wtedy służby wojewody jeszcze raz rozeznają całą sprawę. Zgodę na wydobycie muszą wydać też Urząd Marszałkowski w Łodzi i Urząd Górniczy.
- „Stasiek, nie wbijesz nawet szpadla”
– krzyczeli na zebraniu mieszkańcy Brzustowa. Nie zamierzają bezczynnie czekać aż sprawa kopalni przejdzie przez tryby urzędnicze. Najbliższe domy są położone w bardzo bliskiej odległości od planowanej inwestycji. – Przecież zgoda na taką kopalnię będzie oznaczać degradację środowiska. Powstanie olbrzymia niecka, wypompują nam całą wodę. A w jaki sposób będą wywozić ten urobek? Po tych polnych i lokalnych drogach, które całkiem nam zniszczą? Na pewno zorganizujemy protest i poinformujemy odpowiednie instytucje. Nie możemy pozwolić, żeby pod naszymi oknami działy się takie rzeczy – mówią mieszkańcy.
Protestują, ale nie wszyscy. Wody w usta nabrali ci, którzy są właścicielami działek przeznaczonych pod przyszłą kopalnię. Dla nich sprzedaż tych terenów będzie oznaczała niemały przypływ gotówki, ale w ten sposób zgodzą się na wydobycie w bezpośrednim sąsiedztwie swoich domów. – Przecież nie będzie żadnej kopalni, jak nie będę miał gruntów pod nią. Wszystko jest na bardzo wstępnym etapie. Zapewniam, że ta inwestycja nie zakłóci spokoju mieszkańców. Powstanie opaska oddzielająca od obszarów zamieszkałych – mówi nam inwestor.
Protestujący jednak nie ufają inwestorowi na słowo. W środę, 22 kwietnia skierowali wniosek/protest m.in. do Urzędu Gminy w Inowłodzu, Wód Polskich, RDOŚ w Łodzi, sanepidu w Tomaszowie, a także Urzędu Marszałkowskiego w Łodzi, w którym opisali całą sytuację i zawarli swoje postulaty. Domagają się m.in., cyt.: obowiązkowego przeprowadzenia pełnej i rzetelnej oceny oddziaływania na środowisko dla przedsięwzięcia "Eksploatacja złoża piasków Brzustów II", obejmującej w szczególności wpływ inwestycji na wody gruntowe i studnie, hałas, zapylenie, transport ciężki, zdrowie ludzi oraz oddziaływania skumulowane i długoterminowe; niepodejmowania żadnych pozytywnych rozstrzygnięć środowiskowych ani koncesyjnych do czasu pełnego wyjaśnienia wszystkich ryzyk i zapewnienia mieszkańcom rzeczywistego udziału w postępowaniu; publicznego ujawnienia i łatwego udostępnienia całej dokumentacji dotyczącej inwestycji, tak aby mieszkańcy mogli zapoznać się z nią bez przeszkód i bez konieczności działania pod presją czasu; potraktowania ochrony wody, zdrowia mieszkańców, przyrody oraz bezpieczeństwa lokalnej społeczności jako wartości nadrzędnych wobec interesu prywatnego inwestora; odmowy zgody na tę inwestycję, jeśli istnieje choćby poważne prawdopodobieństwo nieodwracalnych szkód dla ludzi, środowiska i lokalnych zasobów wodnych.
Z całą treścią petycji można zapoznać się pod linkiem: https://www.naszademokracja.pl/petitions/650-lat-brzustowa-to-wiecej-niz-piasek-nie-oddamy-wody-przyrody-i-przyszlosci
Do tematu będziemy wracać.
ag



Komentarze