Przynajmniej w Tomaszowie Mazowieckim, o czym mówią głośno uczestnicy (a głównie – uczestniczki) zajęć z tancerzem i choreografem Michałem Gawlikiem, od kilku lat prowadzonych w trzech domach dziennego pobytu. Bardzo je sobie cenią. – To ruch, śmiech i mnóstwo energii – podkreślają.
Pan Michał jest Tomaszowianinem z wyboru. Pochodzi z Krakowa, gdzie stawiał pierwsze taneczne kroki – co ciekawe, w ramach... rehabilitacji kręgosłupa (potrzebnej, jak tłumaczy, bo zbyt szybko rósł). Kursy tańca były też częścią programu nauczania w jego podstawówce. Nie minęło wiele czasu i okazało się, że ma do tego talent i dryg. Zaczął wygrywać turnieje, w tym między innymi słynny, prestiżowy o puchar prof. Mariana Wieczystego. Właśnie za tanecznym rozwojem trafił dekadę temu do naszego miasta.
Ulubione rytmy Michała Gawlika to taniec latynoamerykański, ale uczy wszystkiego. W ramach studia tańca prowadzi klub, którego członkowie mają już sukcesy na koncie. Uczy dzieci i młodzież, dorosłych oraz, jak już wiemy, seniorów. W studio są i lekcje komercyjne, i realizowane z dotacji dla klubów seniora. – Coraz więcej umiem i chcę się jeszcze uczyć. To lekarstwo na nudę, przychodzę się tu spotkać z ludźmi, a taniec też ćwiczy i mięśnie, i pamięć – zaznacza Ewa Smejda, mająca za sobą już różne kursy, na zajęcia bowiem chodzi od kilku dobrych lat. Podkreśla to sam instruktor: – Jest muzyka, ćwiczymy kroki, układy. Mamy mnóstwo śmiechu, bo wystarczy, jedna osoba rzuci jakiś żart i wszyscy mają ubaw. Seniorzy są cierpliwi i chętni do nauki, którą często, jak to bywa w życiu, odkładali "na później". Teraz mają czas, choć nie zawsze ciało chce współpracować. Tymczasem zajęcia taneczne działają długoterminowo. Uczestnicy nie tylko się ruszają i ćwiczą mięśnie, ale zapamiętują kroki, ruchy. A badania naukowe wskazują, że osoby zajmujące się tańcem są grupą dużo mniejszego ryzyka zachorowania np. na Alzheimera.
Opracowano z wykorzystaniem materiałów Urzędu Marszałkowskiego Województwa Łódzkiego.
(fot. FB Studia Tańca M. Gawlika)
wk




Komentarze