Dramatyczne sceny rozegrały się we wtorek, 11 sierpnia na ul. Polnej. Na balkonie jednego z bloków stał mężczyzna. Groził, że się zabije. Odkręcił gaz i zabarykadował się w mieszkaniu. Na nogi postawiono wszystkie służby. Ewakuowano mieszkańców. - Na osiedlu zawyły syreny, zamknięto ulice. To było przerażające. Ludzie wyszli na ulice. Nie wiedzieli co się dzieje - mówi nam pani mieszkająca na tym osiedlu.
Było około godz. 18.00. Na klatce schodowej jednego z bloków mieszkańcy poczuli gaz. Z mieszkania na drugim piętrze słychać było przeraźliwe krzyki. Na balkonie pojawił się zdesperowany mężczyzna, który krzyczał, że odbierze sobie życie. Wezwano służby ratunkowe. Po chwili w mieście rozległy się sygnały dźwiękowe służb. Na ul. Polnej zjawiły się liczne siły policji, straży pożarnej i pogotowia ratunkowego. Ulica została zamknięta - na odcinku od Biedronki do skrzyżowania z Jerozolimską.
- Po dojeździe na miejsce strażacy wraz z policjantami przeprowadzili ewakuację mieszkańców z klatki, której dotyczyło zdarzenie oraz sąsiedniej klatki – relacjonuje nam mł. kpt. Mateusz Młynarczyk p.o. zastępcy dowódcy Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej PSP w Tomaszowie.
Swoje mieszkania musiało opuścić 90 osób. Po oknem balkonu na którym stał desperat ratownicy rozstawili skokochron. Wcześniej musieli usunąć rowery stojące przy budynku. Zakręcono też gaz i prąd w całym osiedlu. - Następnie strażacy przystąpili do siłowego wejścia do mieszkania. Po wyważeniu drzwi policjanci znaleźli wewnątrz jedną osobę - dodaje mł. kpt. M. Młynarczyk - 31-letni agresor został obezwładniony i zatrzymany. Okazało się, że miał 2,5 promila alkoholu w organizmie - dodaje mł. asp. Mateusz Pliński, z Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi
Następnie mężczyzna został zabrany do karetki i przetransportowany do szpitala. Nie odniósł żadnych obrażeń. Na szczęście nie było też rannych wśród lokatorów ewakuowanego budynku. Po zakończeniu działań przez służby (trwały około dwóch godzin) mogli wrócić do swoich mieszkań. 31-latek został umieszczony w pomieszczeniu dla osób zatrzymanych w tomaszowskiej komendzie. Po wytrzeźwieniu będzie przesłuchany. Dopiero wtedy zapadaną decyzje w jego sprawie. Niewykluczone, że najpierw zostanie przebadany psychiatrycznie.
Z tego co udało nam się już ustalić mężczyzna już wcześniej miał duże problemy emocjonalne. - Dwa dni przede tym zdarzeniem z tego mieszkania też było słychać przeraźliwe krzyki. Dlaczego nikt wcześniej nie reagował!? Przecież mogło dojść do olbrzymiej tragedii. Mógł wysadzić w powietrze cały blok! Najlepiej człowieka napiętnować i zostawić, ale takie stany emocjonalne mają jakieś podłoże. Takim ludziom trzeba pomóc – denerwuje się nasza rozmówczyni mieszkająca w bloku obok.
ag



Komentarze