– denerwują się Tomaszowianie, którzy mieli problemy z pozbyciem się np. odpadów wielkogabarytowych. Czas wakacji i urlopów sprzyja robieniu remontów czy porządkowaniu domów i posesji, po których jest sporo rzeczy do wyrzucenia. Czy gospodarka śmieciowa w naszym mieście spełnia oczekiwania mieszkańców?
Ustawa śmieciowa weszła w życie w 2011 r. Od tej pory samorządy wprowadziły wiele rozwiązań dotyczących gospodarowania odpadami, znacznie też wzrosła świadomość ekologiczna mieszkańców. Mimo to ze śmieciami, zwłaszcza niestandardowymi, jest wciąż problem, co widać m.in. w okolicznych lasach (również tych wokół Tomaszowa). Podczas różnych akcji sprzątania, m.in.w trakcie tegorocznej Operacji Czysta Rzeka i Wieś w Cekanowie, Sangrodzu, Lubochni czy w innych miejscowościach, mieszkańcy znajdowali tony odpadów! W naszej wspólnej przestrzeni – tam gdzie ludzie powinni spacerować i oddychać czystym powietrzem, a nie zbierać butelki czy opony. Ale taka jest rzeczywistość.
W lesie i w pobliżu torów kolejowych, np. w okolicach Cekanowa, można zobaczyć stare wersalki czy elementy z niebezpiecznym szkłem. Zachowanie osób, które podrzuciły poremontowe odpady do lasu lub zostawiły butelki po zakrapianych alkoholem spotkaniach "pod chmurką", ciężko nawet komentować. Meble oraz inne odpady wielkogabarytowe można zawieźć do Punktu Selektywnego Zbierania Odpadów Komunalnych lub zaczekać na zbiórkę mobilną, ale widocznie część Tomaszowian woli zatruwać i oszpecać lasy. Jednak wielu mieszkańców mówi też, że niektórych rodzajów śmieci nie ma gdzie zostawić lub jest z tym duży kłopot.
Niedawno na jednej z tomaszowskich stron internetowych pojawiły się skargi dotyczące gospodarki śmieciowej w naszym mieście. Ktoś napisał, że nie wie, gdzie można wyrzucić starą piankę montażową pozostałą po rozebraniu brodzika. "W PSZOK-u nie przyjęli, a do ogólnego kosza nie można. Do lasu?" – czytamy wpis sfrustrowanego tą sytuacją mieszkańca. Takie problemy ma więcej osób. Zgłaszają np., że w PSZOK nie chcieli im też przyjąć papy. "Ot czasy, że człowiek z każdym śmieciem musi latać po mieście i prosić się, żeby go odebrał ktoś, pomimo że za te śmieci płacimy krocie" – napisała pani Angelika.
Mimo to i tak jest już lepiej niż jeszcze dwa lata temu. Latem 2024 r. opisywaliśmy sytuację dotyczącą zbiórki odpadów wielkogabarytowych w domkach jednorodzinnych. Chęć oddania rzeczy trzeba było zgłosić telefonicznie do ZGWK na miesiąc przed planowanym terminem zbiórki (terminy odbioru odpadów na poszczególnych ulicach są podane na stronie spółki). Mieszkanka poinformowała, co będzie chciała oddać i w jakiej liczbie. Wśród tych rzeczy były też plastikowe meble ogrodowe. Otrzymała informację, że takie plastikowe przedmioty można zawieźć do PSZOK-u na ul. Henrykowską lub oddać podczas zwykłej zbiórki odpadów, wkładając do żółtego worka. Oczywiście w tym drugim przypadku należałoby je połamać czy porąbać, co już nie jest takie łatwe przy masywnych rzeczach czy też dla starszych osób. Nie wystawiła więc tych mebli. Po dwóch latach okazuje się, że jest już możliwość wywiezienia takich przedmiotów podczas zbiórki wielkogabarytów. Można wystawić plastikowe stoły, krzesła, piaskownice itd. Da się nawet oddać stary bojler.
– Ostatnio dowiedziałem się w ZGWK, że można oddać też stare opony i będą odebrane na miejscu. Kiedyś, jak dzwoniłem, kazali je samemu przywieźć – mówi jeden z mieszkańców. Nadal podczas zbiórki nie odbiorą nam zlewów ceramicznych czy części z elementami murowanymi. Dla wielu osób jest to problem. Generuje dodatkowe koszty, bo za busa i przewóz dużych odpadów należy zapłacić i to nie mało.
Nie wiadomo, co zrobić np. z szybą samochodową. PSZOK też takich nie przyjmie. Teoretycznie powinna ją zutylizować osoba, która ją nam wymieniała na nową. Jeśli jej nie wzięła, to trzeba szukać prywatnie odbiorcy takiego odpadu. Wielu Tomaszowian do tych przykładów mogłoby dodać dużo więcej. Niektórych ludzi to frustruje. – Gdybym mieszkał w blokach, to bym wszystko wystawił pod śmietnik i byłoby wywiezione. Inaczej jest z wystawieniem śmieci z domków. A przecież płacimy za ich odbiór – zauważa nasz czytelnik.
Do skarg w Internecie odniósł się ZGWK. Czytamy, iż: "Mieszkańcy Tomaszowa Mazowieckiego, którzy złożyli deklarację i uiszczają opłatę za gospodarowanie odpadami komunalnymi, mogą nieodpłatnie przekazywać do PSZOK odpady komunalne, w tym odpady pochodzące z drobnych prac remontowych wykonywanych we własnym zakresie" oraz że "zużyta pianka montażowa jest odpadem budowlanym, dlatego możliwość jej przyjęcia do PSZOK zależy od rodzaju i ilości przekazywanego odpadu. PSZOK przyjmuje wyłącznie odpady pochodzące z gospodarstw domowych, nie dotyczy to odpadów wytwarzanych przez firmy wykonujące prace remontowo-budowlane". Wychodzi więc na to, że jeśli takiej pianki będzie za dużo, to nie zostanie przyjęta. ZGWK zachęca do dostarczania odpadów posegregowanych oraz do kontaktu z pracownikami w przypadku jakichkolwiek wątpliwości.
Wielu Tomaszowian nie zgadza się z takim sposobem gospodarowania odpadami, nawet jeśli wynika on z ogólnopolskich przepisów. Opłata za śmieci w naszym mieście w domach jednorodzinnych wynosi 29,90 zł od osoby miesięcznie. Za kilku domowników robi się już z tego konkretna suma. – Remontów aż tak często się nie robi, a płaci się co miesiąc. W sprawie odpadów powinny być udogodnienia, wywózki, a nie robienie problemu, żeby mieszkaniec sam jeździł ze śmieciami po mieście lub płacił za to prywatnym firmom – twierdzi nasz czytelnik. – Czasem jak samemu odpad się przywiezie, to i tak go nie przyjmą – dodaje.
J.D.



Komentarze