Z Krystyną Wilk, działaczką społeczną, wieloletnią prezeską Tomaszowskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku, która współtworzyła go przez 20 lat jego istnienia, rozmawia Joanna Dębiec.
Joanna Dębiec: – Przez 20 lat przewodniczenia TUTW bardzo dużo zrobiła pani dla tomaszowskich seniorów. Co jest w tym najważniejsze?
Krystyna Wilk: – Dla seniorów zrobiłam wszystko, o czym marzyłam, do czego byłam zdolna i co było możliwe zrobić w mieście. Odchodzę z ogromną satysfakcją, że tyle lat pracowałam. Ja nigdy nie byłam na emeryturze (śmiech). Jak na nią poszłam, to zaraz pojawiła się praca w Radzie Miasta, zaraz był uniwersytet.
– Ale nie narzeka pani. Będąc z ludźmi, jest pani w swoim żywiole...
– Oczywiście. Czuję się spełniona zawodowo, społecznie. Na dalsze bycie prezeską nie pozwalają moje lata i zdrowie. Pałeczkę przekazałam Elżbiecie Wróbel-Gniewisz. To ona jest teraz prezeską TUTW. Nie jest łatwo stać na jego czele. Trzeba utrzymać grupę. Najważniejsze, by ludzie chcieli przychodzić i tworzyć coś wspólnie. Jedna osoba nie osiąga sama sukcesu. Nawet jak autor napisze piękną książkę, a jest ona nieczytana, to nie ma sukcesu.
– Pani udało się utrzymać tę grupę seniorów i rozwijać ją.
– Tak, sukcesem jest także to, że 17 osób przychodzi na zajęcia od początku, od 20 lat. Ogółem jest nas około 200. Przez te wszystkie lata przewinęło się około 700 osób. Czasem ktoś odchodził ze względu na zdrowie. Doczekaliśmy dwojga 91-latków. Na 90. urodziny każdy jubilat dostaje dziewięć czerwony róż. Mamy też kilka osób po 85. roku życia.
– To niesłychane, że ludzie w tym wieku mają jeszcze siły i chęci, by być aktywnymi...
– Są to bardzo aktywni ludzie. Ta 91-latka cały czas występuje na scenie i recytuje wiersze, a 91-latek przychodzi na spotkania, tańczy, bierze udział w zajęciach kręglarskich. Mamy takie hasło: "Na starość nie ma lepszego leku niż Uniwersytet Trzeciego Wieku". Ci długowieczni są dowodem na to, że to hasło jest prawdziwe. Pokazujemy, że nawet w starszym wieku wszystko jest możliwe. Mamy panią, która jako seniorka nauczyła się języka angielskiego i pisze opowiadania w tym języku.
– Aktywizacja ludzi starszych jest bardzo ważna.
– Tak, widziałam to już w czasie pracy w Domu Pomocy Społecznej nr 1. Wtedy w Tomaszowie nie było takich stowarzyszeń dla seniorów. Patrzyłam na mieszkańców DPS, którzy dogorywali, i myślałam tak: jest emerytura, potem długo, długo nic i jak taki człowiek zasłabnie, to albo rodzina się nim zajmie, albo trafia do DPS. Jestem dobrze wykształcona jako pracownik socjalny, pracowałam w tym zawodzie 20 lat i wiem, że aktywizacja człowieka jest podstawą życia. Gdybym miała wybierać jeszcze raz, wybrałabym taką samą drogę zawodową i społeczną. I pomyśleć, że mój pierwszy zawód to księgowa. Pracowałam na takim stanowisku pięć lat i było to dla mnie nieznośne (śmiech). Po przerwie na urodzenie dziecka szukałam dla siebie innej drogi, chciałam się rozwijać. Zwolniło się miejsce w opiece społecznej na ul. Barlickiego, bo pracownica nie wytrzymała napięcia w kontaktach z ludźmi. A trzeba pamiętać, że czasy były ciężkie. Ludzie nie wytrzymywali, przychodzili do nas z biedy, uzależnieni, z wielodzietnych rodzin. Dochodziło do awantur. Ja poszłam i... napięcia się skończyły. Ja ludzi bardzo lubię, dla mnie kontakt z człowiekiem to frajda. Zaczęłam się kształcić. Zdobyłam wykształcenie i zawód, który idealnie mi pasuje.
– 40 lat pracy socjalnej, a potem 20 lat pracy jako prezeska TUTW. To imponujący wynik.
– Praca w TUTW i aktywizacja grupy to też praca socjalna. Jestem więc pracownikiem socjalnym 60 lat. Ten zawód jest piękny, ale mocno deprecjonowany.
– 2006 rok był początkiem nie tylko TUTW, ale całego, można powiedzieć, ruchu seniorów w Tomaszowie...
– Po założeniu naszego uniwersytetu zaczęły powstawać stowarzyszenia seniorskie. Kiedy byłam w Radzie, podpowiadałam urzędnikom miejskim, by aktywizować seniorów, bo był zalew emerytów. Mówiło się o tym srebrne tsunami i powstawało pytanie, co z nimi robić, bo przecież tak duża grupa społeczna nie może być pozostawiona sama sobie. Teraz Tomaszów stoi stowarzyszeniami seniorskimi, i bardzo dobrze. Niestety ani w Tomaszowie, ani w całej Polsce, nikt nie wykorzystał działań i potencjału uniwersytetów trzeciego wieku. W zeszłym roku te uniwersytety obchodziły 50-lecie powstania pierwszego. Seniorom trzeba dać aktywizację w szerokim sensie: edukację, sport, kulturę, wycieczki, rekreację, a nie tylko organizować wczasy, bo też są takie stowarzyszenia.
– Jaką ma pani radę dla władz miasta w tym zakresie?
– Chciałabym, żeby powstało Centrum Seniora w Tomaszowie z wachlarzem możliwości i ofertą na wzór TUTW. Nie trzeba byłoby płacić składek na stowarzyszenia. My przez 20 lat utrzymujemy się ze składek.
– To byłoby wyzwanie dla miasta...
– Mówiłam o tym wiele razy. Był nawet typowany lokal na ul. Jerozolimskiej na taką działalność. Wtedy byłam w Radzie Seniorów. Niestety we wszystko wchodzi polityka. Zresztą tak jest nie tylko w Tomaszowie. Przez dwie kadencje byłam w Obywatelskim Parlamencie Seniorów i tam też sugerowaliśmy, żeby wzorem uniwersytetów wprowadzać takie centra. Niektóre miasta to zrobiły, np. Poznań i Gniezno.
– Nie będzie już pani prezeską TUTW, ale dalej będzie udzielać wsparcia tej organizacji.
– Oczywiście, zrobili mnie prezesem honorowym. Jednakże każdy nowy prezes wdraża swoje pomysły i działania, i ja to szanuję, i nie będę ingerowała. Podpowiadać będę na pewno. Chciałabym, żeby nie zmniejszać oferty do aktywizacji. Mamy np. sekcje: wokalną, plastyczną, językową, kręglarską, relaksacyjną przy muzyce, nasi seniorzy chodzą na basen, slow jogging i inne. Mamy też sekcję wsparcia, bardzo ważną w różnych życiowych sytuacjach, np. gdy trzeba kogoś zawieźć do lekarza do Łodzi. Mieliśmy wspaniałą grupę teatralną, Senioralia, na które przyjeżdżały też sąsiednie uniwersytety trzeciego wieku, i inne aktywności ze wspaniałymi ludźmi, takimi jak np. Anna Nowak, dawna pracownica MOK-u. Cieszy to, że nadal pięknie działają nasze artystki: Barbara Skawińska, Elżbieta Ołubek i Elżbieta Jakóbczyk. Odnoszą duże sukcesy. Bardzo ważny jest nasz chór Ad Libitum. Śpiew bardzo dobrze działa na zdrowie człowieka. Oni nawet nie wiedzą, jak ważną terapię prowadzą (śmiech).
– Czego najbardziej brakuje seniorom w Tomaszowie?
– Właśnie takiej palety możliwości w jednym obrębie. Żeby nie chodzili do różnych punktów rehabilitacyjnych w całym mieście. Próbowałam zrobić coś takiego. Chciałabym, by w jednym miejscu skupić różnego rodzaju zajęcia. Żeby senior przyszedł na rehabilitację, rekreację, inne zajęcia, przechodząc np. z targu. Żeby podreptał sobie wtedy na bieżni, żeby po południu wziął udział w spotkaniu kulturalnym z ciekawym człowiekiem, w wykładzie i innych formach. Takie przedsięwzięcie byłoby kosztowne, ale są przecież środki unijne.
– Wy też, jako TUTW, z nich korzystacie?
– Owszem, zmotywowałam do napisania wniosku w styczniu br. i weszliśmy w program Erasmus. Jedziemy na wymianę studentów do Pragi czeskiej. Dostaliśmy na ten cel 52 tys. złotych.
– Dla seniorów ważna jest również terapia psychologiczna.
– Mamy bardzo ciekawe wykłady z Aleksandrą Piotrowską, pochodzącą z Tomaszowa. Mieliśmy też wykład w październiku, z inną osobą, na temat stanów depresyjnych i myśli samobójczych, które niestety też zdarzają się w podeszłym wieku. Naszych członków nie omijają ciężkie choroby, takie jak np. Alzheimer.
– Wielu seniorów jest też samotnych...
– Zawsze interesowałam się człowiekiem, jego psychiką i sprawami. Mam takie spostrzeżenie, że pewne rzeczy z naszej młodości potem rzutują na nas na starość. Znam osoby, które pracowały bardzo solidnie, samotnie wychowały dziecko, a po śmierci bliskiego członka rodziny czują się niepotrzebne, odrzucone, np. przez dziecko, dla którego tak się starały. Czasem jest między nimi słaba komunikacja.
– Czasem perfekcjoniści zbyt długo wszystko robią na 100 procent, za długo są silni...
– Tak, a perfekcjonista, coś o tym wiem, bo sama taka jestem, musi też zadbać o siebie. Wszystko jest do czasu...
– Pani właśnie robiła tyle dla innych. A co pani dała działalność społeczna?
– Dała mi morze aktywności, satysfakcję. Dziękuję losowi, że mogłam służyć ludziom. Przekazuję TUTW jako spełniona osoba, działaczka, świadoma, że zbudowałam w Tomaszowie coś, czego nie było, coś, co zostanie na zawsze, bo zawsze będą żyli tu seniorzy, którym uniwersytet będzie potrzebny.
– Dziękuję za rozmowę.




Komentarze