Informację, że prezydent Tomaszowa Marcin Witko dorabia w miejskiej spółce Chełma przyjęto przed laty bez emocji. Ot, normalna wymiana "grzeczności" między samorządowcami pochodzącymi z jednej partii. Co innego sprawa Dariusza Kowalczyka – może być groźna w skutkach nie tylko dla obecnego starosty.
Jak wynika z odpowiedzi na nasze pytanie zadane prezesom wszystkich miejskich spółek: "Czy w Państwa spółce, której właścicielem jest Gmina Miasto Tomaszów Mazowiecki, zatrudnieni są lub współpracują radni miejscy i powiatowi", starosta tomaszowski zasiada w Radzie Nadzorczej Zakładu Gospodarki Wodno-Kanalizacyjnej w Tomaszowie Maz. Sp. z o.o. Jak informuje podpisana pod odpowiedzią Paulina Stefaniak, powołany został do tej rady 17 marca 2026 roku.
Kowalczyk był członkiem Rady Nadzorczej ZGWK od 2011 roku. 9 stycznia 2026 r., gdy było pewne, że zostanie nowym starostą, złożył rezygnację. Punkt widzenia jednak się zmienił. Obecnie starosta tomaszowski nie widzi niczego niestosownego w dorabianiu w radzie nadzorczej spółki, która działa na podległym mu terenie. – Gdy zostałem w styczniu wybrany na starostę, zrezygnowałem z zasiadania w Radzie Nadzorczej ZGWK, w której byłem przez 11 lat – mówi Dariusz Kowalczyk. – Później jednak przekonano mnie, że taka działalność nie jest niezgodna z prawem, a moje doświadczenie jest przydatne w nadzorze nad spółką. W marcu wybrano mnie ponownie do Rady Nadzorczej. Nie jestem odosobnionym przypadkiem. Tak postępuje wielu polityków i samorządowców. Nabytą wiedzę trzeba wykorzystywać – odpowiedział pytany przez dziennikarza TIT.
Czy mamy do czynienia z rażącym naruszeniem "antykorupcyjnych" zapisów ustawy samorządowej?
ZGWK prowadzi działalność m.in. na terenach pozostających w gestii powiatu tomaszowskiego. To ta spółka jest dostarczycielem wody i odbiorcą ścieków od instytucji podległych starostwu. Zgodnie z zasadami ekonomii, nawet ograniczonymi z uwagi na służebność działalności, winna osiągać jak najlepsze efekty finansowe. O to powinna dbać również Rada Nadzorcza. Z kolei starosta winien dbać o to, aby kupowane usługi były jak najtańsze. Jak pogodzić te dwie funkcje?
Starosta, jako organ powiatu, współdecyduje o mieniu powiatu (infrastruktura drogowa, decyzje środowiskowe, pozwolenia wodnoprawne, podziały geodezyjne itp.), które jest bezpośrednio wykorzystywane przez spółkę miejską do prowadzenia działalności gospodarczej.
Łączenie roli kontrolującego w spółce (rada nadzorcza) z rolą organu wydającego decyzje dla tej spółki (starosta) przy jednoczesnym posiadaniu mandatu radnego wydaje się być podstawą do wygaszenia mandatu radnego.
Niestety to nie wszystko
Jeżeli wojewoda potwierdzi taki tok rozumowania, mogą nas czekać daleko większe konsekwencje niż tylko zmiana składu Rady Powiatu. Wniosek w tej sprawie został już złożony. Czytamy w nim: "Instytucje dysponujące środkami unijnymi oraz Krajowego Planu Odbudowy weryfikują projekty pod kątem bezwzględnego przestrzegania procedur antykorupcyjnych i przejrzystości. Utrzymywanie w organie nadzorczym beneficjenta (ZGWK) osoby sprawującej funkcję starosty i radnego z rażącym naruszeniem prawa krajowego stanowi wadę prawną całego systemu nadzoru nad środkami KPO. Może to skutkować odmową wypłaty pożyczki przez BGK lub nałożeniem korekty finansowej (100% zwrotu środków) w trakcie kontroli następczych".
Sprawa Kowalczyka może odbić się na jeszcze jednym radnym. W tej samej spółce Marek Kubiak (radny Rady Powiatu w Tomaszowie Mazowieckim) pełni od 1 października 2025 r. funkcję prokurenta.
Mają na wszystko wywalone?
Wszystkie decyzje o obsadzie kluczowych stanowisk w miejskich spółkach zapadają za wiedzą i przyzwoleniem prezydenta Marcina Witko. Jeśli ponowne obsadzenie Dariusza Kowalczyka w Radzie Nadzorczej ZGWK miało być wyrazem wdzięczności za odwołanie Mariusza Węgrzynowskiego, to mamy do czynienia z klasyczną "niedźwiedzią przysługą". Czy obaj panowie nie zdawali sobie sprawy z zagrożeń i możliwych konsekwencji takiej decyzji? Czy chęć dorobienia paru tysięcy złotych przesłoniła zdolność do racjonalnego myślenia? A może nasi włodarze czują się już tak mocni, że – jak mawia młodzież – mają na wszystko wywalone?
To kolejna odsłona "samorządowej pajęczyny". Jest ona tak zawiła, że można się pogubić. Omyłkowo przypisaliśmy Przemysława Galacha do "listy Batorskiego". Stąd sprostowanie.
Nieprawdziwa jest zawarta w artykule "Ja zatrudnię twoich, ty zatrudnisz moich, czyli samorządowa pajęczyna" z 3 lipca 2026 r. informacja, jakobym został umieszczony na tzw. liście Batorskiego, tj. liście kandydatów do Rady Nadzorczej Spółdzielni Mieszkaniowej "Przodownik". W rzeczywistości nie figurowałem i nie figuruję na żadnej takiej liście, nie kandydowałem i nie kandyduję do Rady Nadzorczej SM "Przodownik" i nigdy nie wyraziłem zgody na umieszczenie mojego nazwiska na takiej liście.
Przemysław Galach
Andrzej Kucharczyk




Komentarze