Dziki zaatakowały małżeństwo z Tomaszowa i ich psy. Do zdarzenia doszło w poniedziałek, 22 czerwca na przystani kajakowej w Smardzewicach. – Mamy pozwolenie starosty tomaszowskiego na odłowienie i uśmiercenie 30 dzików z Wąwału i Smardzewic – mówi wójt gminy Tomaszów Sławomir Bernacki.
Pani Alina z Tomaszowa wybrała się z mężem i dwoma psami na spacer. Na smardzewickiej przystani zaatakowały ich dwa dziki. – Jeden z nich był ogromny. Uciekałam przed nimi i wpadłam do rowu. Dziki skierowały swój atak na psy. Nie wiem, jakby to się skończyło, gdyby nie one – opowiada kobieta. – Jeden pies ma poszarpaną nogę, drugi tył. Byliśmy u weterynarza, mam rachunki za leczenie. Kto mi zwróci koszty? – dodaje. We wtorek dzwoniła do różnych instytucji. – Odsyłali mnie jeden do drugiego. Nie może tak być, że w miejscu publicznym ludzie są atakowani przez dziki. Przecież tam jest dużo spacerowiczów,, rodzin z dziećmi. Trzeba coś zrobić, nim dojdzie do tragedii.
Gmina Tomaszów zapewnia, że wie o sprawie i działa, by poprawić bezpieczeństwo w miejscowościach na swoim terenie. – Nadleśnictwo tłumaczy, że koła łowieckie prowadzą odstrzał i że jest on większy, ale oni mogą działać z daleka od zabudowań. My zaś, jako gmina, możemy podjąć działania, oczywiście zgodnie z przepisami, na terenach publicznych. Do ostatnich niebezpiecznych sytuacji z dzikami dochodziło głównie wtedy, gdy ludzie byli właśnie z psami – mówi wójt. Gmina wystosowała wniosek do Starostwa Powiatowego o odłowienie i uśmiercenie 50 dzików na terenie wsi, w których się one pojawiają. To Smardzewice, Wąwał, Swolszewice i Wiaderno. – Otrzymaliśmy zgodę na odłowienie 30 dzików w Smardzewicach i Wąwale. Jesteśmy w trakcie poszukiwania firmy, która się tym zajmie – informuje S. Bernacki. Wierzy, że w ciągu miesiąca uda się wyłonić taki podmiot.
– Problem z dzikami występuje w całej Polsce. U nas niestety też i chcę, w miarę możliwości prawnych, jakie mają samorządy, pomóc mieszkańcom i zwiększyć poczucie bezpieczeństwa w naszej gminie. Niestety czasami mieszkańcy traktują dziki jak atrakcję i dokarmiają je. Mają też kompostowniki za ogrodzeniem posesji, co wabi zwierzęta w okolice domostw – zauważa wójt. Na akcję odławiania dzików i ich uśmiercenie gmina będzie musiała poszukać pieniędzy w budżecie. – Zwrócimy się też o pomoc w sprawie dzików do Ministerstwa Środowiska – zapewnia S. Bernacki.
Dziki można już spotkać wszędzie, również w mieście, nawet pod blokami. Należy wówczas zachować spokój i nie wykonywać gwałtownych ruchów. Mówi się, że trzeba też unikać kontaktu wzrokowego i powoli się wycofywać. Nie uciekać w popłochu i nie szczuć dzika psem.
Zwierzęta łowne są własnością Skarbu Państwa, dlatego ewentualne roszczenia kieruje się do wojewody. Odpowiedzialność opiera się na art. 417 Kodeksu cywilnego. Należy wykazać, że do ataku dzika na psa doszło z winy urzędników (np. zignorowano wcześniejsze wielokrotne zgłoszenia o agresywnych dzikach w tym rejonie i nie podjęto działań prewencyjnych).
J.D.



Komentarze