Zaczyna się lato, a z nim wakacyjny rozkład jazdy, także tej kulturalnej. Niestety wygląda na to, że z niektórych dzielnic autobusami MZK ciężko będzie dojechać na proponowane wydarzenia i imprezy. A jeszcze trudniej z nich wrócić.
Pewnej wiosennej jeszcze soboty nasza czytelniczka chciała się wybrać wieczorem na Plac Kościuszki na spotkanie z przyjaciółmi. Nie miała zbyt wielu możliwości. – Mieszkam na ulicy Wandy Panfil, autobus przed godz. 21.00 miałam tylko jeden. Żadna emzetka nie jechała o tej porze nawet spod szpitala. Jak ktoś chce wybrać się gdzieś wieczorem, to musi iść pieszo albo jechać własnym autem, albo brać taksówkę – mówi nasza czytelniczka. Nie każdy jest zmotoryzowany, nie każdy ma siłę iść kilka kilometrów, nie każdy chce spędzać piękne weekendowe wieczory w domu. Lada dzień zaczynają się Dni Tomaszowa. Jeśli np. mieszkaniec ul. Ujezdzkiej chce dojechać w sobotę na koncert zespołu Happysad, zaplanowany na godz. 21.00 na błoniach, to ostatni autobus linii nr 5 ma o 16.37. Dotrze na Plac Kościuszki i tam musi przesiąść się w inną emzetkę bądź iść pieszo i czekać około trzech godzin na koncert. A nie każdy ma czas i chęć być na błoniach parę godzin.
Ten sam mieszkaniec emzetką do domu nie wróci, chyba że wysiądzie na przystanku w Starzycach. W sobotę ostatni autobus linii nr 5 odjeżdża z Placu Kościuszki o 22.34. Jego przystanek końcowy jest na ul. Warszawskiej-Wspólnej. Ostatnia "piątka" dojeżdżająca do szkoły w Komorowie zatrzymuje się na pętli i kończy swój kurs o 16.36.
Tak jest w każdą sobotę i niedzielę – nie ma jak po 16.40 dostać się stamtąd do miasta i wrócić. Choć oczywiście część osób może dojść na autobus na ul. Warszawską do Starzyc. Jednak z Komorowa bądź Zaborowa to kilka kilometrów marszu na przystanek. Ostatni autobus linii nr 5 w soboty z Zaborowa odjeżdża o 12.27 (!), a w niedziele o 13.59.
Niektórzy mogą mieć problem z dostaniem się na Plac Kościuszki na miejskie potańcówki. Planowane są 4 i 18 lipca oraz 8 i 22 sierpnia od 18.30 do 21.30. Seniorzy (bo pewnie oni najczęściej będą chcieli korzystać z takiej atrakcji) z dalszych dzielnic nie będą mieli jak z nich wrócić. Ostatnia "jedynka" z centrum w stronę dworca, przez m.in. ulice Mazowiecką, Zacisze, Szczęśliwą i Chopina, jest w soboty o 19.15. W tę samą stronę dostać się można jeszcze "dwójką" z Placu Kościuszki o 21.20 (przez Warszawską, Konstytucji 3 Maja, Grota-Roweckiego). Na wspomnianą ul. Ujezdzką nie ma dojazdu.
Jak wydostać się autobusem linii nr 4 z ul. Opoczyńskiej w sobotę, jeśli chcemy jechać na jakąś wieczorną/nocną imprezę do centrum miasta? Ostatni jest o godz. 15.56. Jak wrócimy? Ostatnia "czwórka" z centrum na ul. Opoczyńską jest o 15.24. Sytuację ratuje linia nr 8. Ma sporo kursów. Podobnie jest z linią nr 4 jeżdżącą między Ludwikowem a Warszawską i dworcem. Ogólnie tamta strona miasta jest dość dobrze obsługiwana przez autobusy, choć wiele osób mówi, że powinno być ich więcej.
Mało autobusów, na co zwracają uwagę mieszkańcy, jeździ ul. św. Antoniego. – Gdyby było jak dawniej, łatwiej byłoby dostać się np. do Starostwa Powiatowego, PZU i innych ważnych punktów – mówi seniorka z ul. Ujezdzkiej. – Nie mamy też jak dojechać do przychodni na ul. Farbiarskiej, a jesteśmy z mężem coraz starsi – dodaje.
A jak z emzetkami nad wodę? To nie to, co dawniej, gdy autobusów linii nr 2 było nad zalew dużo i jeździły zatłoczone. Jednak dobrze, że od 1 czerwca "dwójka" wróciła nad Zalew Sulejowski. Dzięki współpracy magistratu z gminą Tomaszów część kursów przedłużono do przystanku Smardzewice Zalew przy ul. Wodnej. Są też dodatkowe kursy w weekendy i święta – zatrzymują się na przystankach "na żądanie" przy porcie jachtowym i ul. Mostowej.
Brak wieczornych autobusów w weekendy z dzielnic dalej położonych od centrum może wynikać z tego, że obłożenie pasażerami było tam zbyt małe. Ale im mniej jest kursów, tym mniejsze zainteresowanie. Ludzie wybierają swoje auta, a nie emzetki, na które trzeba długo czekać. A przecież zdrowiej byłoby dla wszystkich korzystać z komunikacji miejskiej. Wielu mieszkańców cieszy się, że komunikacja jest bezpłatna (z Kartą Tomaszowianina), inni woleliby zapłacić kilka złotych za bilet, w zamian, by kursów było więcej. – Wolałabym tę opcję niż płacić 30 zł za jeden kurs taksówką – zauważa jedna z naszych rozmówczyń.
J.D.



Komentarze