W wielu miejscowościach na linii kolejowej nr 22 zbudowano nowe przystanki z peronami. Brzustów nie znalazł się na tej liście. Pasażerowie nie wysiadają tam z pociągów na specjalne podwyższenie wzdłuż torów, tylko skaczą na nasyp na stacji. – Od progu drzwi pociągu do podłoża jest pół metra wysokości. Nie da się też normalnie wsiąść. Zdarzały się sytuacje, że konduktor wciągał pasażerów do środka za ręce – mówią nam mieszkańcy tej miejscowości.
O Brzustowie było głośno w 2011 r. Wykoleił się tam pociąg towarowy, przewożący cysterny z mazutem (ciężkim olejem opałowym). Właściwie wagony wypadły z torów już w okolicach Ciebłowic Dużych, ale ciągnięte przez lokomotywę dojechały aż do Brzustowa, zrywając po drodze tory i podkłady. Wtedy na szczęście nikomu nic się nie stało, ale nawierzchnia jednotorowej linii kolejowej została zniszczona na odcinku ponad trzech kilometrów. To spowodowało utrudnienia w ruchu kolejowym przez kilka miesięcy. W kolejnych latach zmodernizowano przejazdy kolejowe na tej linii, m.in. w Tomaszowie i Ciebłowicach, oraz mosty (również na Pilicy w naszym mieście). Odnowiono i zbudowano nowe przystanki w wielu miejscach na trasie Tomaszów–Radom, w tym na stacji w tomaszowskich Białobrzegach, gdzie infrastruktura była stale niszczona przez wandali.
Linia nr 22 stanowi ważny łącznik dla pociągów wjeżdżających i zjeżdżających z Centralnej Magistrali Kolejowej. Dzięki niej mamy szybkie połączenia z naszego miasta m.in. do Krakowa. To trasa wykorzystywana również przez pociągi regionalne, jeżdżące z Tomaszowa (i z Łodzi) w kierunku Drzewicy i Radomia. Jest też połączenie do Kielc. Takie pociągi zatrzymują się na stacji w Brzustowie. Korzysta z nich coraz więcej osób. – Jakość i szybkość podróży koleją bardzo się zmieniła na plus. Do Tomaszowa mogę dojechać w niespełna 10 minut, a do Łodzi w nieco ponad godzinę. Czyli znacznie szybciej niż samochodem – mówi jeden z mieszkańców.
Pociągi mogą jeździć szybciej po linii nr 22 (już nawet do 120 km/h) dzięki prowadzonej w ostatnich latach modernizacji tej trasy. Niestety infrastruktura na stacji w Brzustowie pozostawia nadal wiele do życzenia. – Zapomnieli o nas. Ten nasz przystanek to wstyd. A wystarczyłby kawałek peronu i jakieś zadaszenie. Ostatnio, jak wymieniali tory, to wysypali tylko jakiś tłuczeń i ubili. Od tego prowizorycznego peronu do progu drzwi pociągu jest pół metra wysokości. Bariera nie do pokonania dla starszych ludzi. A wysiadając z pociągu, można sobie krzywdę zrobić – denerwuje się jeden z pasażerów.
Mieszkańcy zgłosili się z prośbą o pomoc do naszej redakcji. My z kolei poprosiliśmy o interwencję PKP Polskie Linie Kolejowe (spółkę odpowiedzialną za stan infrastruktury) i władze gminy Inowłódz, które już prowadzą ustalenia w sprawie przebudowy stacji pod kątem obsługi pasażerów. – Takie prace będą możliwie po zakończeniu okresu gwarancji na wcześniej prowadzone roboty na tej linii – wyjaśnia Bogdan Kącki, burmistrz miasta i gminy Inowłódz. Czyli nie wcześniej niż w przyszłym roku.
Coraz większe zainteresowanie przewozami kolejowymi powoduje, że gmina chce skomunikować Inowłódz z pociągami przyjeżdżającymi do Brzustowa. – Niektóre kursy MZK mogłyby zostać wydłużone z Brzustowa do Inowłodza. Takie rozwiązanie pozwoliłoby na szybki dojazd naszych mieszkańców do Tomaszowa czy Łodzi, ale też przyjazd turystów. Przykład Spały pokazuje, że ten rodzaj przewozów się sprawdza – mówi burmistrz.
ag



Komentarze