Powiat zleci wykonanie audytu bezpieczeństwa na przejściu dla pieszych na bardzo ruchliwej ulicy Głównej w Smardzewicach (przy szkole). Tak zdecydowała komisja działająca przy staroście. – Sygnalizacja świetlna w tym miejscu byłaby dobrym rozwiązaniem, poprawiającym bezpieczeństwo dzieci – mówi nadkom. Andrzej Mela, naczelnik Wydziału Ruchu Drogowego tomaszowskiej policji.
Ulica Główna w Smardzewicach jest jedną z najbardziej ruchliwych w powiecie. To trasa wylotowa prowadząca z miasta i powiatu na południe. Intensywnie eksploatowana przez transport ciężki, ale też ruch lokalny. W sezonie korzystają z niej również tysiące turystów przyjeżdżających nad zalew. Samochody osobowe, ciężarowe, maszyny rolnicze, transporty z drewnem, kajakami, łódkami, ale też motocykle, hulajnogi, rowery… Przez Smardzewice jeżdżą wszelkiego rodzaju pojazdy. Na końcu tej wyliczanki znajdują się piesi, czyli użytkownicy ruchu najbardziej narażeni na niebezpieczeństwo. Ci najmłodsi korzystają głównie z pasów przy szkole. Tam co prawa jest wytyczone tzw. aktywne przejście, ale to zdecydowanie za mało. – Wielu kierowców nie stosuje się do przepisów ruchu drogowego. Nie zwracają uwagi na znaki, nie przestrzegają ograniczeń prędkości (40 km/h). A przede wszystkim nie ustępują pierwszeństwa pieszym na pasach – zauważa jeden z rodziców ucznia Zespołu Szkolno-Przedszkolnego w Smardzewicach. – Dzieci muszą przechodzić przez bardzo ruchliwą jezdnię, po której poruszają się setki ciężarówek. Niektórzy kierowcy nawet nie zwalniają – denerwuje się inny rodzic.
Od lat szkoła i rodzice walczą o poprawę bezpieczeństwa na tym przejściu. Jednak do tej pory władze powiatu były głuche na ich apele. – Oszczędzali na bezpieczeństwie naszych dzieci – twierdzą oburzeni mieszkańcy.
Już ponad dwa lata temu do komisji bezpieczeństwa ruchu drogowego, działającej przy staroście tomaszowskim, został złożony wniosek o zamontowanie przed przejściem dla pieszych progów zwalniających lub tzw. poduszek berlińskich. Jednak urzędnicy z powiatu nie zgodzili się na to rozwiązanie. Tłumaczyli, że jeżdżą tamtędy autobusy MZK i PKS oraz pojazdy straży pożarnej. Nie było również zgody na wyświetlacz prędkości.
Pojawił się pomysł zamontowania sygnalizacji świetlnej z aktywnym radarem (fotokomórką), który wszystkich jadących z nadmierną prędkością przytrzyma 20 sekund. Jeśli kierujący przekroczy dozwoloną prędkość (w tym przypadku 40 km/h), wtedy automatycznie zapala się czerwone światło. Taka sygnalizacja stosowana jest w wielu miejscach w Polsce.
Jednak na sygnalizację świetlną nie zgodziły się władze powiatu. Przez dwa lata nie wprowadzono nawet rozwiązań zatwierdzonych przez komisję bezpieczeństwa. Nie zamontowano pasów wibracyjnych przypominających kierowcom, że zbliżają się do miejsca uczęszczanego przez dzieci. Postawiono tylko lustra ułatwiające wyjazd z terenu szkoły i słupki ograniczające parkowanie w obrębie przejścia.
Kilka tygodni temu szkoła i rodzice postanowili zmobilizować się jeszcze raz. Przygotowano petycję z podpisami ponad tysiąca mieszkańców gminy Tomaszów w sprawie zamontowania sygnalizacji świetlnej na newralgicznym przejściu przy placówce.
– Życie i zdrowie dzieci jest najważniejsze. Podpisy zbierane są przez naszych nauczycieli i rodziców. Do akcji włączyła się też miejscowa parafia, centrum kultury i straż pożarna – mówiła Katarzyna Wosińska, dyrektorka Zespołu Szkolno-Przedszkolnego w Smardzewicach.
Petycja wpłynęła do Starostwa Powiatowego. Kilka dni temu była rozpatrywana przez komisję bezpieczeństwa ruchu drogowego działającą przy staroście. – Podjęto decyzję o zleceniu przeprowadzenia audytu bezpieczeństwa w tym miejscu. Opinia ekspertów będzie wyznacznikiem do podjęcia kolejnych działań – dowiadujemy się w powiecie.
Wyniki audytu nie powinny pozostawić wątpliwości. Dalszym krokiem będzie zamontowanie sygnalizacji świetlnej. Rozważne są dwie opcje. Ta z aktywnym fotoradarem (opisana wyżej) albo uruchamiana na przycisk przez pieszego (tzw. sygnalizacja akomodacyjna), który stoi przy pasach. Wtedy zapala się zielone światło dla przechodzących i automatycznie czerwone dla nadjeżdżających pojazdów. – Każde z tych rozwiązań jest dobre. Na pewno wpłynęłoby na poprawę bezpieczeństwa dzieci. Często wysyłamy w to miejsce patrole, ale nie możemy być tam ciągle. Również pracownicy szkoły nie mają możliwości stałego dozorowania tego przejścia. Sygnalizacja jest niezbędna – twierdzi nadkom. A. Mela.
ag



Komentarze