Nie będę miał jak wyjechać z podwórka
– żali się jeden z mieszkańców ul. Henrykowskiej. Posesje przylegają tam bezpośrednio do terenu administrowanego przez Lasy Państwowe. – Przez lata panowała tutaj samowolka. Mieszkańcy urządzili sobie na gruncie Skarbu Państwa parking, postawili nawet garaż, składują opony. Nie możemy dłużej na to pozwolić – odpowiada Bartosz Perz, nadleśniczy w Nadleśnictwie Spała.
Drogowy dziwoląg
Henrykowska to niewielka ulica położona na wschodnich obrzeżach miasta, ale rodzi wielkie problemy. Rozpoczyna się tuż za przejazdem kolejowym (na wysokości zjazdu z ul. Spalskiej do oczyszczalni ścieków). Przez kilkaset metrów prowadzi wzdłuż linii kolejowej nr 53 prowadzącej do Spały, później odbija w prawo w kierunku terenów leśnych.
Znajduje się przy niej kilkanaście domów mieszkalnych i budowane są kolejne. Mieszkańcy przez lata jeździli po wąskiej i krętej drodze, po deszczu grzęźli w błocie. W końcu doczekali się jej przebudowy. Na Henrykowskiej położono jomby. W jednym miejscu na szerokość trzech płyt, w innym – czterech, w jeszcze innym w kształcie trójkąta. – Powstał drogowy dziwoląg. Właściwie to jeździmy częściowo po terenach kolejowych. Od strony oczyszczalni ścieków (też jest przypisana do tej ulicy, podobnie jak PSZOK – przyp. red.) wbili jeszcze jakiś słupek, który zawęża przejazd. Jomby wyłożyli tylko na niektórych odcinkach, a poza tym jeździ się po kamieniach – mówi jeden z mieszkańców.




Lekkoatleci w akcji

